05 maja 2013

Gdzie się podział popyt w światowej gospodarce i skąd przyjdzie?

Pytanie dosyć otwarte do Czytelników bloga - gdzie się podział popyt  w światowej gospodarce i skąd przyjdzie?

Krótkie podsumowanie paru faktów:

  • większość banków centralnych obniżyła stopy do rekordowo niskich, a wiele z nich zwiększa bazę monetarną (FED, BoE, BoJ, SNB itd) przez niektórych wydarzenie wprost nazwane drukowaniem pieniędzy
  • bardzo duży udział w światowym wzroście gospodarczym miały dotychczas w ostatnich latach kraje rozwijające się BRICS, a szczególnie Chiny. Motor ten obecnie się zaciął i każdy z tych krajów, a szczególnie Chiny przechodzą zmiany. Należy zapomnieć o ostatnich dynamicznych wzrostach, a wręcz mieć nadzieję, że zmiana modelu gospodarczego (export na konsumpcję) nie doprowadzi w między czasie do krachu


  • kraje rozwinięte zapchały się od nadmiaru kredytu i kolejne akcje kredytowe dają bardzo niewiele. Przykładowo obecnie na amerykańskim rynku nieruchomości sprzedaje się około 40 tysięcy sztuk miesięcznie. W szczycie bańki było to 120 tysięcy, a poza nią 80 tysięcy sztuk. Wiele krajów rozwiniętych przeżywa wręcz kryzys - patrz chociażby południe europy czy stagnację w Wlk. Brytanii
  • wiele krajów rozwiniętych ma problem z dużymi deficytami i nie można liczyć na programy pobudzające gospodarkę. Podobnie, chociaż nie w takim stopniu, sprawa wygląda w Chinach. To te działania i złożenie się kilku innych czynników sprawiły po 2009 roku, że światowa gospodarka ruszyła z miejsca


Gdy spojrzy się obecnie na wiele wskaźników koniunktury, syntetyczne od Goldman Sachs czy JP Morgan, ale również na ogólnie PMI i parę innych to widać, że światowa gospodarka zwalnia. Nawet pomijając ten fakt załóżmy, że mamy do czynienia ze stagnacją. Skąd ma przyjść popyt który rozrusza światową gospodarkę? Czy nie czeka nas (już się zaczęło) 7 lat chudych? Jasnym jest że obecnie spadające ceny surowców dadzą trochę paliwa dla światowej gospodarki. Ja pytam jednak o popyt i układ w średnim terminie (do 2018). Jakieś pomysły?

I parę wykresów:








I do tego Polska w ujęciu PMI i kilku połączonych wskaźników (w kwietniu 2009 indeks PMI spadł do poziomu 46.9 punktów. Odnotowane tempo pogarszania się sytuacji w sektorze przetwórstwa jest 
najwyższe od lipca 2009 roku!)








10 komentarzy:

  1. No właśnie. Skąd ma się wziąć popyt ?
    Jak widać ogromny druk pieniądza nie spowodował popytu. Nic w tym dziwnego skoro dodruk nie trafił do konsumentów tylko do banków, które wywindowały wszystkie aktywa.
    Moim zdaniem akcje zdyskontowały wszelkie poprawy koniunktury na wiele lat na przód, a nie wiadomo czy te koniunktury w ogóle się poprawią.
    Problemem obecnie jest ogromne bezrobocie. W wielu krajach związane jest ono z pęknięciem bańki na nieruchomościach.
    Sytuacja w nieruchomościach nie poprawi się szybko ze względu na ... duże bezrobocie. Kółko zamknięte. Należy założyć, że w końcu nastąpi trwała poprawa na rynku pracy co ponownie nakręci koniunkturę, ale wydaje mi się, że nie nastąpi to prędko.
    Stawiam na kilka lat chudych.

    OdpowiedzUsuń
  2. PMI to taki wskaźnik strachu, albo telefon do kumpla z innej hurtowni. ploty i tyle.

    ludzie sie boja bo im powiedziano, ze jest źle. Ale niech Apple wymysli nowy iSedes, albo iSzczoteczkę i wszystko ruszy z kopyta.

    My dzis nie rozmawiamy o przezyciu i normalnym bycie, ale o rynku dla spasionych leszczy konsumujacych papke filmową na kanapie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczyna się mówić, że zaczyna się Wielka Depresja. Przytaczam linka, który w punktach próbuje udowodnić tą tezę. Można polemizować, ale część się zgadza.

    http://wolnemedia.net/gospodarka/20-oznak-kolejnej-wielkiej-depresji-w-europie/

    OdpowiedzUsuń
  4. @mariusz

    http://biznes.onet.pl/ceny-gruntow-pod-budownictwo-mieszkaniowe-coraz-ni,0,5486561,1,news-detal


    Na rynku sprzedaży mieszkań mamy w tej chwili


    dołek.


    I to ewidentnie. Ceny mieszkań bardzo spadły, a po spadkach zawsze są wzrosty. Wysyca się powoli nadpodaż mieszkań. Cały czas jest spora, ale ona się już kończy. Dużo mniej mieszkań jest wprowadzanych niż sprzedawanych. To oznacza, że za chwilę ceny poszybują – przewiduje Jarosław Szanajca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że nie ma się co martwić o popyt, bo jeszcze państwa nie zaczęły tak naprawdę żadnego pobudzania gospodarki a zajmują się głównie austerity.

    Ale ostatnio po kompromitacji Reinhart i Rogoffa keynesiści triumfują (zobaczcie blog krugmana) i wyśmiewają problemy dużego zadłużenia. Połączcie to z faktem, że państwa stosujące austerity mają dużo większe problemy niż te któreg tego nie robią i pomyślcie jak długo zajmie politykom przestawienie się na pobudzanie gospadarki na full skoro mają już pod to akademicką podbudowę?

    OdpowiedzUsuń
  6. @marek
    Pisząc o nieruchomościach nie miałem na myśli polskiego rynku.
    Chociaż i tak jestem zdania, że ceny nieruchomości w Polsce mają nadal dołek przed sobą. To co jest obecnie to z góry zaplanowana przerwa na odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie sluchajcie klaunow
    jest panswto z drukarka i bez drukarki
    piewrwszy olewa dlug bo moze nawalic inflacji a drugi kona pod ciezarem pozyczek z zewnatrz

    OdpowiedzUsuń
  8. Popyt jest w stanie stacjonarnym i nie zwiekszy sie bez zmiany polityki wolnego handlu. Racjonalny wzrost popytu zapewniaja ludzie biedni, ktorzy maja prace wystarczajaco dobrze platna aby stac ich bylo na podwyzszenie stopy zyciowej. Wtedy moga cos kupic i jednoczesnie wzrasta produkcja dobr masowego spozycia. W obecnej sytuacji wiekszosc produkcji przeniosla sie do krajow taniej pracy a wiekszosc zakupow jest ciagle jesszcze w bylych krajach rozwinietych. Jednoczesnie trwa nacisk na zwiekszanie wydajnosci pracy i obnizanie kosztow produkcji. To ostatnie zas realizuje sie droga obnizki realnej placy oraz automatyzacja wytwarzanie. Wiecej na ten temat w http://bobolowisko.blogspot.com/2013/04/dlaczego-biedne-sa-wspolczesne-kraje.html.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rośnie opór w chinach
    http://www.telegraph.co.uk/finance/china-business/10039976/Policy-battle-rages-in-China-as-slowdown-feeds-sense-of-crisis.html

    link

    OdpowiedzUsuń
  10. IBnGR: koniunktura gospodarcza w Polsce będzie powoli się poprawiać
    Wzrost Produktu Krajowego Brutto wyniesie w tym roku 1,2 proc.; w 2014 roku należy spodziewać się przyspieszenia wzrostu gospodarczego do 2,5 proc.- szacuje Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR)

    Według ekspertów Instytutu, pierwsza połowa tego roku będzie zdecydowanie słabsza pod względem koniunktury gospodarczej. Kwartalny wzrost PKB nie przekroczy 1 proc. W drugiej połowie roku analitycy IBnGR oczekują ożywienia w gospodarce. W trzecim kwartale tempo wzrostu - według ich prognoz - ma wynieść 1,5 proc., a w czwartym 1,9 proc.
    Ich zdaniem przyspieszenie wzrostu gospodarczego w drugiej połowie roku będzie spowodowane wyraźnym wzrostem spożycia oraz poprawą dynamiki eksportu.
    W opinii Instytutu w przyszłym roku koniunktura gospodarcza w Polsce będzie powoli się poprawiać, a tempo wzrostu PKB wyniesie 2,5 proc.
    Z analizy IBnGR wynika, że słaba koniunktura będzie widoczna we wszystkich najważniejszych sektorach polskiej gospodarki. W 2013 roku wartość dodana w przemyśle zmniejszy się o 0,7 proc., dopiero w czwartym kwartale zacznie ona rosnąć.
    Ten rok ma być bardzo trudny dla budownictwa. Instytut prognozuje, że wartość dodana w tym sektorze zmniejszy się o 1,4 proc., a produkcja budowlano-montażowa spadnie o 3 proc. Odwrócenia tendencji spadkowej w tej branży należy spodziewać się dopiero w czwartym kwartale.
    Zdecydowanie lepsza koniunktura czeka sektor usług rynkowych. Instytut spodziewa się, że wzrost wartości dodanej w tej branży wyniesie w tym roku 2,4 proc.
    W przyszłym roku należy oczekiwać poprawy sytuacji zarówno w usługach, przemyśle, jak i budownictwie. Wartość dodana w tych sektorach wzrośnie odpowiednio o: 3,2 proc., o 1,9 proc. i o 2 proc.
    Instytut szacuje, że tempo wzrostu popytu krajowego w br. wyniesie 0,5 proc, spożycie indywidualne wzrośnie o 1,2 proc., natomiast wartość nakładów brutto na środki trwałe zmniejszy się o 2,2 proc.
    Spadek inwestycji w polskiej gospodarce - według Instytutu - będzie wynikał z utrzymujących się słabych nastrojów przedsiębiorstw oraz z ograniczenia inwestycji infrastrukturalnych, finansowanych z pieniędzy publicznych. IBnGR podkreśliło, że ujemna dynamika inwestycji w tym roku będzie istotną barierą wzrostu gospodarczego w Polsce.
    Z analizy Instytutu wynika, że w przyszłym roku nastąpi ożywienie popytu krajowego; wzrośnie on o 1,8 proc. Poprawa sytuacji na rynku pracy oraz lepsze nastroje w gospodarce przyczynią się - w jego ocenie - do dalszego wzrostu spożycia. Instytut szacuje, że wzrost spożycia indywidualnego w przyszłym roku wyniesie 2,6 proc., a nakładów brutto na środki trwałe 1,8 proc.
    Instytut ocenił, że w latach 2013-2014 poważnym problemem polskiej gospodarki będzie trudna sytuacja na rynku pracy. W tym roku przeciętne zatrudnienie w gospodarce powinno wzrosnąć o 0,1 proc. a stopa rejestrowanego bezrobocia na koniec grudnia wynieść 14,1 proc.
    Zdaniem IBnGR, w przyszłym roku sytuacja na rynku pracy powinna się powoli poprawiać ze względu na nieco szybszy wzrost PKB w drugiej połowie tego roku. Eksperci szacują, że stopa bezrobocia na koniec grudnia przyszłego roku wyniesie 13,1 proc., a realne tempo wzrostu wynagrodzeń 1,7 proc. wobec 0,9 proc. w 2013 r.
    W opinii Instytutu średnia inflacja w tym roku wyniesie 1,9 proc., a rok później 2,9 proc.
    Z prognoz IBnGR wynika, że w tym roku tempo wzrostu eksportu w Polsce wyniesie 1 proc., a import zmniejszy się o 0,5 proc. W przyszłym roku należy spodziewać się wzrostu eksportu o 3,2 proc. oraz importu o 1,8 proc.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP