06 maja 2013

I znowu ubędzie nam bezrobotnych zgodnie z życzeniem rządu

I tym razem jak w 2009 znowu ubędzie nam bezrobotnych po zmianach w przyznawaniu zasiłku. Jak donosi GW Bezrobotny nie będzie mógł odrzucić żadnej oferty pracy. Ministerstwo zaostrza przepisy.

Od maja 2014 r. bezrobotny, który odmówi przyjęcia już pierwszej oferty zaproponowanej przez urząd pracy, zostanie wykreślony z rejestru na dziewięć miesięcy i straci dostęp do bezpłatnej służby zdrowia. [..]Wątpliwości ekonomistów budzi jednak to, że pomysł ministerstwa jest sposobem na poprawienie złych statystyk. Bezrobocie w marcu wynosiło 14,3 proc.
[..]
 Podobny zabieg przeprowadziła w 2009 r. ówczesna minister pracy Jolanta Fedak - rozluźniła kryteria wykreślania z rejestru bezrobotnych i wydłużyła czas, po którym można ponownie zarejestrować się w urzędzie. Dzięki temu oficjalne bezrobocie spadło, choć w praktyce liczba osób bez pracy się nie zmieniła.


Przy okazji bezrobocia i statystyk:


Z „Od ekonomii dobrobytu do ekonomii nędzy” polecam ten fragment wraz z wykresem i proszę Czytelników bloga o komentarz i weryfikację danych.


Negacja pracy 
Do sformułowania wniosku o stagflacji wykorzystaliśmy urzędowe dane statystyczne, najmniej obciążone błędem tendencyjnym. Są to m.in. dane obejmujące przeciętne zatrudnienie w latach 1989-2012.

Dwa spostrzeżenia wymagają szczególnej uwagi. 

Pierwsze, iż od 1989 roku do połowy 2012 roku przeciętne zatrudnienie w całej gospodarce narodowej spadło blisko o jedną trzecią (dokładniej o 32%). Jest to wynik szokujący, a nie oddaje on jeszcze systematycznego pogarszania się struktury zatrudnienia (szczególnie według wieku i działów gospodarki). Nie ma w tym miejscu możliwości omówienia także spadku jakości umów o pracę. 

Pytanie, jak potraktować ów długookresowy spadek przeciętnego zatrudnienia długo wisiało w powietrzu. Z pewnością tego pytania nie można zbyć kilkoma zręcznymi wypowiedziami z trybuny sejmowej czy rządowej. Nie chodzi tylko o to, że nastąpił długotrwały regres pracy, lecz także o to, że demontuje on całą oficjalnie przyjętą wizję rosnącego dobrobytu w Polsce. 

Drugie spostrzeżenie odnosi się do trzech krótkich okresów bezwzględnego spadku przeciętnego zatrudnienia. Pierwszy z tych okresów obejmuje lata 1992-1994 i bez wątpienia odnosi się do sztucznie wywołanego kryzysu gospodarczego (określanego błędnie mianem „terapii szokowej”). W tym okresie spadek zatrudnienia osiągnął 12,5%, a od 1989 roku wyniósł on ponad 15%. Po kilku latach dochodzi do następnego załamania na rynku pracy. Dotyczy ono dwuletniego okresu 2003-2004, w którym spadek przeciętnego zatrudnienia wyniósł 7,5%, czyli w skali rocznej był nawet ostrzejszy, niż omawiany poprzednio. Sytuację kryzysową zaistniałą wtedy pokryto milczeniem, z wyjątkiem niewielu sygnałów, z których jeden chętnie przypominany: „Obecnie istotę kryzysy AD 2004 widać jak na dłoni, Nie jest nią bynajmniej szczególna wrażliwość gospodarki polskiej na liczne przejawy recesji ogarniającej inne gospodarki”, a dalej pojawia się wyjaśnienie, że jego główną przyczyną jest mechanizm nasilania się tendencji kryzysowych, który jest „mechanizmem dewastacji zasobów kapitałowych” (patrz: „Życie wśród łupieżców”, Rodowód kryzysu 2004). Trzeci okres bezwzględnego spadku zatrudnienia obejmuje lata 2009-2012 i jeszcze się nie zakończył. W tym okresie (do II kw. 2012 roku) spadek ten był największy i wyniósł 14,1%. 

Rysunek 1. Dynamika przeciętnego zatrudnienia w Polsce




Komentarz Przycinek.USA. w sprawie tego co jest na wykresie:

Jak liczysz zarobki tzw przeciętne - to musisz mieć bazę danych z wynagrodzeniem standardowym opartym na 40 godzinnym tygodniu pracy - a dane GUS dotyczą wszystkich jak leci w tym zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin.

I teraz jak się przeliczy zarobki w niepełnym wymiarze godzin na zarobki standardowe - to spada ilość pełnowymiarowych miejsc pracy.

I o to chodzi na tym wykresie. To jest dosyć pracochłonne i mało praktyczne - ale bardzo dokładnie charakteryzuje rynek pracy - ponieważ miara całkowitych godzin roboczych jest dużo dokładniejsza od miary całkowitej etatów.

3 komentarze:

  1. urzędy pracy to urzedy bezrobocia, a po zmianie - biedaroby. http://swiatowid.blox.pl/2013/05/Walka-z-bezrobociem.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Poukrywali ludzi w KRUSie i na rentach i robią z nas idiotów. 14,3% bezrobotnych to kreatywna kalkulacja. Liczba zatrudnionych w polskim rolnictwie w przeliczeniu na roczne jednostki robocze wynosi 1,9mln (w odniesieniu do zatrudnienia w pełnym wymiarze godzin). W KRUS ubezpieczonych jest 1,5mln ludzi. Większość gospodarstw wytwarza tylko na własny użytek. Słuszna likwidacja KRUSu i zobowiązanie rolników do opłacania składek zdrowotnych i w momencie zaczną się rejestrować jako bezrobotni, bo ZUS dla nich za drogi. Z miejsca będziemy mieć milion bezrobotnych.

    Taki rolnik ma składkę zdrowotną opłaconą przez państwo, a miastowy płacił przez całe życie i nie ma mieć prawa do opieki zdrowotnej tylko dlatego, że odmówił pracy poniżej kwalifikacji? To jest tak pochrzaniony system, że nawet za 50 lat nic się nie zmieni. W pewnych sferach elementy skrajnego kapitalizmu w innych realny socjalizm.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszy mnie, że nareszcie znajdują się ludzie, którzy umieją pokazać całą istotę tej beznadziejnej tzw. "przemiany" i oczywisty kierunek w którym tak naprawdę zmierzamy. Zmierzamy ku samounicestwieniu. Jako naród staczamy się w niebyt. A co takiego się stało, że ludziska zamieniają się w naiwnych, otępiałych, nieczułych wybiórców?
    Nic takiego. To tylko nachalna reklama tak działa. Działa jak marycha.

    Nie jest więc dziwne, choć niesamowicie irytujące (wkur'zające wręcz!), że ja, choć nie jestem ekonomistą i fachowcewm w dziedzinie statystyki, rynków itd...., a "prostym amatorem kwaśnych jabłek ale z'za płotu", wiem tak oczywiste rzeczy, że nie bierze się coś z niczego (poza boskimi czynami!), a szczególnie wzrost gospodarczy i dobrobyt na przekór zamierzonym działaniom sprawców stawiającym na antyrozwój, na zniszczenie, na przejedzenia ..... Czy tylko ja mogłem zdobyć się na to, by dostrzec prawdziwy obraz tego (co przecież widać "gołym okiem"), co się w tej, "tu i teraz" POlsce dzieje od 23 lat?
    W POlsce opanowanej przez układ okrągłostołowy, zawarty między UD/UW/KLD/SLD/PSL w 1989r. Układ sprawdzony przecież skutecznie podczas obalania rządu Olszewskiego. Czy można z zadowoleniem śpiewać: "POlactwo nic się nie stało??"
    No cóż. To konsekwencja ulegania hasełkom typu: "Zabierz babci dowód" ....., poprzez "Wybierz mniejsze zło" .... i "Nie zmienia się koni podczas przeprawy".
    Jedno mnie dziwi, jak można "kupować", szczególnie przez 6 ostatnich lat, taki badziew, jak np. hasło: "To PiS zadłuża"???
    Czy ostatnio znowu zapodane przez płemiała:
    "To nie ja! To oni - PIS winni niedpilnowania wydawania unijnych środków rolnikom w latach 2007 - 2010". Potem pewnie poszedł grać w piłke. Jak zwykle?
    Nie wspomnę nawet o memorandum "gazowym" podpisanym przez prezesa/kę (z wykształcenia muzyka, a tak bo jakżęby inaczej gdy płemieł piłkarz), o którym to rzekomo prezes rady nieudaczników nawet nie wiedział. A możę nie chciał wiedziewć?
    Pomyślałby ktoś błędnie, że ostatnie wydarzenia to "bat" PObudzajacy ogłupiałego, śpiącego wybiórcę, specjalisę od "mniejszego zła", by wreszcie pomyślał samodzielnie? Nie! Wszystkie te cyrki tylko PO to by sondaże podbić (patrz np. niejaka _dorota - specjalistka od "mniejszego zła").
    Nieraz czytajac wpisy tych lemingowatych wykształconych, aż nie chce się wierzyć, że tacy potrafią ogarnąć takie rzeczy jak np. rynek. Jak można pisać i oczekiwać hossy do nieba w kontekście otaczających faktów????
    Czy to jest to "większe dobro" na które ONI czekają??

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP