14 maja 2013

MdM - Rząd przyjął projekt programu MdM. Dobra mina do złej gry.

Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy o pomocy państwa przy kupowaniu pierwszego mieszkania, tzw. program "Mieszkanie dla młodych". Program ma zacząć funkcjonować od 1 stycznia 2014 r. Będzie on kosztował budżet państwa 3,2 mld zł.
Najpierw komunikat prasowy:
Rząd przyjął program "Mieszkanie dla młodych"
Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy o pomocy państwa przy kupowaniu pierwszego mieszkania, tzw. program "Mieszkanie dla młodych". Program ma zacząć funkcjonować od 1 stycznia 2014 r. Będzie on kosztował budżet państwa 3,2 mld zł.
Przygotowanie programu "Mieszkanie dla młodych" było jednym z priorytetów prac resortu transportu - powiedział po posiedzeniu rządu minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomir Nowak. Jego zdaniem program ten zawiera elementy prorodzinne - dodatkowe wsparcie otrzymają osoby wychowujące dzieci. Posiadanie własnego mieszkania wpływa na decyzje o założeniu rodziny i posiadaniu potomstwa - dodał.

Poinformował, że rząd chce, aby do końca lipca program został przyjęty przez Sejm i od stycznia 2014 r. zaczął już obowiązywać.

Nowak uważa, że program będzie oddziaływał także proinwestycyjnie i progospodarczo - będą nowe inwestycje i miejsca pracy. Podkreślił, że program wymuszać będzie obniżanie kosztów, gdyż dofinansowanie wkładu własnego będzie proporcjonalnie większe, jeśli kupujący uzyska niższą cenę, niż kwota wartości odtworzeniowej.

Program "Mieszkanie dla młodych" ma być skierowany do młodych małżeństw i osób samotnych do 35. roku życia i pomóc im w zakupie pierwszego własnego mieszkania z rynku pierwotnego. Rodzina bezdzietna i singiel dostaną od państwa 10 proc. ceny mieszkania. Jeśli rodzina lub osoba samotna ma potomstwo, dofinansowanie wyniesie 15 proc. Jeżeli w ciągu pięciu lat od zakupu mieszkania urodzi się trzecie bądź kolejne dziecko, można będzie liczyć na dodatkowe 5 proc. Dopłatą ma być objęte maksymalnie 50 m kw. mieszkania o powierzchni do 75 m kw.

Wiceminister budownictwa Piotr Styczeń powiedział we wtorek PAP, że zgodnie z oceną skutków regulacji, program będzie kosztował budżet państwa 3 mld 227 mln zł, zaś w pierwszym roku działania 600 mln zł. Wydatki te - jak poinformowało Centrum Informacyjne Rządu - mają być pokryte ze "środków pochodzących z wygaszanego systemu zwrotu osobom fizycznym części wydatków związanych z budownictwem mieszkaniowym". Chodzi o zwrot VAT na materiały budowlane.

Program ma trwać pięć lat, od 2014 do 2018 roku. Jest kontynuacją wygasłego w ubiegłym roku programu "Rodzina na swoim". "Według szacunków resortu transportu, budownictwa i gospodarki morskiej z dopłat państwa będzie mogło skorzystać około 115 tys. beneficjentów" - powiedział Styczeń.

Cena mieszkania z dopłatą nie będzie mogła przekroczyć określonego przez wojewodę wskaźnika średnich kosztów budowy dla danego województwa, miasta wojewódzkiego i gmin z nim sąsiadujących.

Zgodnie z projektem nie będzie można sprzedać lub wynająć takiego mieszkania. Jeżeli beneficjent programu w ciągu pięciu lat od zakupu sprzeda mieszkanie, to będzie musiał oddać proporcjonalną część dopłaty podstawowej do kredytu. Natomiast nie będzie odbierane wsparcie z tytułu posiadania dzieci. Sankcji nie będzie także wówczas, jeśli pieniądze ze sprzedaży lokalu zostaną przeznaczone na zakup innego mieszkania.

Żadnych sankcji z tytułu sprzedaży mieszkania z dopłatą nie będzie po upływie pięciu lat od jego zakupu.

W projekcie dokładnie określono, kto nie będzie mógł skorzystać z programu. Osoby korzystające z dopłat do kredytów nie będą mogły być właścicielami innego mieszkania czy udziału w budynku, w którym mogłyby uzyskać samodzielny lokal. Mieszkanie z dopłatą w ramach programu musi być ich pierwszą kupowaną nieruchomością.

Projekt dopuszcza możliwość wynajęcia nowo wybudowanego mieszkania od dewelopera, a dopiero po jakimś czasie sfinalizowania z nim transakcji zakupu mieszkania.

Po wejściu w życie ustawy, zostanie przygotowane odpowiednie rozporządzenie wykonawcze. Bank Gospodarstwa Krajowego, a także banki komercyjne, z którymi będą zawierane umowy, muszą mieć czas na przygotowanie się do realizacji ustawy. Osoby, które będą chciały skorzystać z programu "Mieszkanie dla młodych", będą miały czas na składanie wniosków do 30 września 2018 r. 


Zakładając brak zmian w Sejmie i Senacie to będziemy mieć zapewne MdM w formie zwykłego wskaźnika odtworzeniowego (1.0). Ostatnio media przemilczały wskaźniki ogłoszone na koniec pierwszego kwartału 2013 które obowiązują do października 2013 (klik) co będzie rzutować na przelicznik uwzględniany od stycznia 2014 roku. Nie da się bowiem dzisiaj powiedzieć ile wyniesie on w poszczególnych miastach i miasteczkach. Dla Warszawy zakładam jednak spadek z obecnych 5789 pln do okolic 5500 PLN dla Q1 2014 w mdm.

Widać, że rząd nie wróży sukcesu programowi bo zakłada średnio-rocznie około 20 tysięcy wniosków. To ponad dwa razy mniej niż w szczycie RnS:

Źródło: BGK.

Nie może oczywiście wróżyć bo pomimo łupienia obywateli coraz to wyższymi jawnymi lub ukrytymi podatkami (patrz fotoradary) ciągle Polska ma problem z deficytem i ciągle nie wyszliśmy z unijnej procedury nadmiernego deficytu (Rostowski: nie spodziewamy się zdjęcia procedury nadmiernego deficytu).
Skoro nie ma kasy w budżecie to nie ma jej i teoretycznie dla zwykłych obywateli. PR musiał być więc jest i program na miarę naszych czasów. Oczywiście to i lepiej bo wysokie dopłaty (w szczycie w Warszawie wskaźnik wynosił ponad 9.800 pln za m2) podtrzymywały wysokie ceny mieszkań.

Ponieważ Min. Rostowski wymaga źródła finansowania programu to jak stwierdzono "zabierze się pieniądze z ulg" na materiały budowlane z których korzystają zwykli obywatele, a pieniądze przekaże się deweloperom i bankom. Tym pierwszym gdyż program dotyczy tylko rynku pierwotnego, a więc nie będzie tak łatwo można pod stołem jak na rynku wtórnym dostosować ceny mieszkania do wskaźnika - w końcu sprzedać garaż za 100 tysięcy zamiast 25-30 tysiecy w Warszawie będzie trudno, a jeszcze trudniej udowodnić to Urzędowi Skarbowemu. Tym drugim bo aby wziąć udział w programie to trzeba posiłkować się kredytem - co najmniej 50% wartości nieruchomości. Rząd jawnie mówi - precz przebrzydłym spekulantom i osobom oszczędzającym gotówkę na własne mieszkanie - liczy się bank i kredyt.

Same założenia rządu wydają się optymistyczne. Prawdopodobnie z powodu podwyższenia wskaźnika dla miast ościennych. Gdyby bowiem porównać MdM do byłego RnS (nawet w latach wskaźników po 9.800 za m2) to widać wyraźnie, że nie było roku aby ilość chętnych przekroczyła 20 tysięcy. Wręcz przeciwnie - była zawsze niżej niż 15 tysięcy rocznie a tą liczbę  rynek pierwotny osiągnął dopiero w 2012 roku gdy deweloperzy mieli "parcie na sprzedaż".






Powstaje teraz pytanie - jakie będą ceny mieszkań w pierwszym kwartale 2014 roku, bo wskaźniki powinny być mniej więcej takie jak teraz (patrz obowiązuje od kwietnia 2013 roku)? Ile mieszkań wejdzie do programu? Wydaje się raczej, że program może być minihitem ale w miastach ościennych - tu mogę się jednak mylić. 

Kończąc nadmienię, że oczekuję publikacji znowelizowanej rekomendacji S, która dotyczyć będzie kredytów hipotecznych. Ze znaczących zmian warto wymienić fakt, iż kredyty walutowe powinny być produktem oferowanym wyłącznie klientom uzyskującym trwałe dochody w walucie kredytu. Podjęto przy tym kilka działań podwyższających zdolność (np okres dla spłaty kredytu przy badaniu zdolności  to 30 a nie 25 lat) jednak już od 2014 roku powinny być one bardziej restrykcyjne (wymóg 10% wykładu własnego, przy czym ZBP proponuje 5% i kolejne 5% w następnych latach) 

Komentarze jak zwykle mile widziane.


15 komentarzy:

  1. Nowak z Tuskiem przestali grać w gałę? Zielona wyspa zarasta krzakami. Kasy brak .... ale nie na nagrody i "płemie".
    P.S.
    Jeżeli nawet program zostanie przyjęty przez sejm, to i tak splendor "spłynie" na nową ekipę rządową, a jego twórcy będą oglądać efekty....

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłem mieszkanie w tym roku, czy mam walczyć jak matki pierwszego kwartału ? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo szumu o nic. 600 mln złotych rocznie nie wpłynie na rynek. Oczywiście 20 tys aplikacji rocznie dla developerów jest nie do odrzucenia, ale obowiązkowy kredyt, 5 letni zakaz wynajmu - ciemność widzę! Rząd zamiast wywalić do kosza Ustawę o ochronie lokatorów, wprowadzić ulgę podatkową dla budujących pod wynajem - idzie w ślepą uliczkę!
    Pozdrawiam
    Artur Leszczyński

    OdpowiedzUsuń
  4. Artur Leszczynski pisze...
    Dużo szumu o nic. 600 mln złotych (....) Rząd zamiast wywalić do kosza Ustawę o ochronie lokatorów, wprowadzić ulgę podatkową dla budujących pod wynajem - idzie w ślepą uliczkę!

    Dobre ale ....
    Czy naprawdę nikt do tej pory nie zauważył, że ten tu i teraz rząd idzie przez tunel, którego jeszcze nie wybudowali, bo .... kurzawka....

    OdpowiedzUsuń
  5. Rząd jawnie mówi - precz przebrzydłym spekulantom i osobom oszczędzającym gotówkę na własne mieszkanie

    Dokładnie. jedyne, co mnie trzyma przed wyjściem na ulicę, to fakt, że mam dwójkę dzieci, które mogłyby sobie nie poradzić z tatusiem w więzieniu lub wąchającym kwiatki od spodu.

    OdpowiedzUsuń
  6. 1/2
    Stała rata nie tylko ze stałym oprocentowaniem
    Open Finance - Biznes
    16 Maj 2013, 13:40


    Rekordowo niskie stopy procentowe i stawki WIBOR coraz częściej kierują spojrzenia potencjalnych kredytobiorców w stronę kredytów ze stałą stopą procentową. Zaciągnięcie takiego kredytu w obecnych warunkach gwarantuje niską ratę przez lata, nawet gdyby stopy procentowe wzrosły.
    Kilka miesięcy temu do czwórki banków oferujących kredyty ze stałą stopą procentową (BZ WBK/Kredyt Bank, Deutsche Bank, Getin Bank i PKO BP) dołączył Bank BGŻ, a dodatkowo stałą ratę (choć bez stałej stopy procentowej) można zapewnić sobie w Nordei. Choć popularność tego rozwiązania jest w Polsce nadal niewielka, to w związku z obecnymi warunkami rynkowymi temat powraca na tapetę. Niestety, nie ma danych liczbowych co do popularności tego rozwiązania na polskim rynku, ale wg szacunków Open Finance kredyty ze stałą stopą procentową stanowią nie więcej niż kilka proc. udzielanych pożyczek.

    Kredyt ze stałym oprocentowaniem to gwarancja stałej wysokości raty, bezpieczeństwo na wypadek wzrostu stóp procentowych oraz łatwiejsze planowanie domowego budżetu. 10 lat to najdłuższy okres, na jaki można sobie zapewnić niezmienne oprocentowanie. Występuje on w Getin Banku, a oprocentowanie takiego kredytu wynosi obecnie 4,54 proc. W BGŻ, BZ WBK/KB i Deutsche Banku może to być maksymalnie 5 lat, a w PKO BP stałe oprocentowanie aktualizowane jest co dwa lata na podstawie aktualnych notowań kontraktów IRS2Y.

    To sytuacja nieporównywalna z rynkiem amerykańskim, na którym kredyty ze stałą stopą stanowią większość i stała rata obowiązuje przez cały okres kredytowania, niektóre banki oferują nawet takie kredyty na 40 czy 50 lat. Ale poza Stanami Zjednoczonymi stałe oprocentowanie nie jest aż tak popularne. Na przykład w sąsiadującej z USA Kanadzie sytuacja jest podobna jak w Polsce (stałe oprocentowanie na maksymalnie 10 lat), w Wielkiej Brytanii 10-letnie okresy także dopiero się pojawiają. Popularność tego typu rozwiązań na rynku brytyjskim jednak rośnie, liczba kredytów z pięcioletnią stałą stopą wzrosła w ostatnim roku o 73 proc. (dane Moneyfacts).

    Aktualne oferty kredytów ze stałą stopą procentową są na polskim rynku bardzo zróżnicowane. Oprocentowanie wynosi od ok. 4 proc. w PKO BP do 7,6 proc. w BZ WBK i Kredyt Banku. Jest to związane z faktem, że znajdujemy się w cyklu obniżek stóp procentowych i stawki WIBOR cały czas spadają. Banki z mniejszym lub większym wigorem aktualizują oprocentowanie i stąd takie zróżnicowanie. Np. w Getin Banku od momentu zbierania danych o kredytach do dnia publikacji niniejszego materiału oprocentowanie spadło z 4,99 do 4,49 proc. dla okresu 5-letniego i z 5,29 do 4,54 proc. dla 10-letniego.

    OdpowiedzUsuń
  7. 2/2
    Spory rozstrzał występuje także jeśli chodzi o zdolność kredytową dla potencjalnych zainteresowanych kredytem ze stałym oprocentowaniem. Rodzina 2+1 z Warszawy z zarobkami na poziomie 7 tys. zł netto może dostać 25-letni kredyt na kwotę od 510 tys. zł w Deutsche Banku do 740 tys. zł w PKO BP i 757 tys. zł w Getin Banku.

    W większości przypadków po wygaśnięciu okresu stałej stopy, kredyt zmienia się w standardowy o zmiennym oprocentowaniu, a marża jest najczęściej ustalana już w chwili zaciągania kredytu. Inaczej jest jedynie w Deutsche Banku i PKO BP. Tam kredytobiorca ma możliwość przedłużenia stałego oprocentowania na kolejny okres na panujących w danym momencie warunkach.

    Czasami banki (podobnie jak w kredytach o zmiennym oprocentowaniu) przygotowują oferty łączone – czyli tzw. sprzedaż wiązaną (ang. cross-sell). I tak na przykład 5,55 proc. na 5 lat w Banku BGŻ dotyczy klientów, którzy mają konto osobiste z określonymi wpływami.

    Watro też wiedzieć, że kredyt ze stałą stopą nie jest jedynym sposobem na niezmienność miesięcznej raty. W Nordei klient może wybrać kredyt ze stałą ratą, a w razie zmian stawek WIBOR wydłuża bądź skraca się okres kredytowania, a w Deutsche Banku w ten sposób liczone są wszystkie kredyty.

    Patrząc na obecną sytuację rynkową (stopy procentowe i stawki WIBOR na historycznie najniższych poziomach) można spodziewać się rosnącej popularności kredytów ze stałym oprocentowaniem. Spodziewamy się też, że w najbliższych kwartałach kolejne banki mogą wdrożyć takie rozwiązania.

    (Marcin Krasoń - Open Finance)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdzie są haczyki w ofercie Getin?http://www.getinbank.pl/produkt/hipoteczne/200-kredyt-hipoteczny-gwarantowany,200p.html

    JAk rozumiem wymagane ubezpieczenie? Konto? Karta?

    Teoretycznie teraz to w miare dobry pomysł na 5-10 lat stałe oprocentowanie skoro wibor historycznie niski.

    Trzeba sprawdzić czy nie ma zapisów o Force majeur jak hiperinflacja i inne:)

    OdpowiedzUsuń
  9. @SiP
    Zaczynam się przygotowywać do zakredytowania na maks 8 lat (przy dobrych wiatrach 4-5). Dzięki za porady. Może się zdecyduję pod koniec roku... Jeszcze tylko mieszkanie znaleźć...

    OdpowiedzUsuń
  10. @ artur leszczyński
    Ulgi dla budujących na wynajem ?!?
    A niby dlaczego mają być im przyznane jakiekolwiek ulgi ?!? Proponujesz jedno wypaczenie zastąpić innym.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeklejam tutaj komentarz znajomego_jennifer_lopez z bloga Marka Wielgo. Mam nadzieję, że znajomy_jennifer_lopez tutaj zawita:

    "Panie Marku, jako że widzę że znów szykuje się ustawowy gniot, a przy okazji pewnie wzrost cen (lub podtrzymywanie ich na wysokim chorym poziomie) pozwolę sobię skopiować wypowiedz z forum, co Pan na to:

    Kolejna szkodliwa ustawa
    1) Chłopak i dziewczyna zamiast brać śłub budują DWA mieszkania w domu jednorodzinnym - zgarniają 80 tys, biorą ślub, łączą mieszkanie (aha, muszą jeszcze dogadać się ze szwagrem który ma betoniarkę żeby oficjalnie to on im to wybudował - jako developer, ewentualnie kupić papier pt "wybudowane przez developera" na czarnym rynku, koszt pewnie z 5000zł na początku a póżniej to i za 2000zł).
    2) Z dopłat będą mogli korzystać rolnicy którzy nie płacą podatku dochodowego, zwykle płacą tylko podatek rolny (tak jak my od nieruchomości) czyli nie dość ze nadal nie opodatkowujemy rolników to dajemy kolejne przywileje - "miastowi" frajerzy. Burzy to moje pojęcie sprawiedliwości społecznej.
    3) Z dopłat będa mogli korzystać np osoby pracujące i płacące podatki za granicą - niby to niedużo ale darowanym 20 tys euro (2osoby) w zęby się nie zagląda
    4) zagmatwane przepisy i rózne kryteria skłaniające ludzi do kombinowania co sie bardziej opłaca, najpierw notariusz czy ksiądz (tak jak to było z RnS), a moze dziecko? Traktowanie obywatela jak małpki

    OdpowiedzUsuń
  12. cd..

    5) Nieprzemyślane zakupy "bo dają" - tak jak w USA. Czyżby min. Styczniowi marzyłą się kolejna bańka nieruchomościowa?
    6) Lewe zakupy: Ktoś np ma 18 lat i przez najblizsze lata nie planuje mieszkać w Polsce to dogaduje sie np z bratem/rodzicami/kumplem kupie mieszkanie a potem ci odsprzedam a pieniedzmi sie podzielimy. Tutaj tylko wysokie koszty notarialne mogą trochę ograniczyć proceder.
    Co więcej osoba taka może pośrednio pozniej dostać drugą dopłątę - z mężem/żoną (on/ona nie dostał więc dopłata przysługuje - ewentualnie jeśli ustawodawca przewidział taką możliwość w co wątpie to małżonek najpierw kupi mieszkanie a potem się ożeni)
    7) Osoby obecnie mające mieszkanie np 30latkowie sprzedają je przed wejsciem w zycie ustawy by załapać się na 90tys zł dopłaty na dom (jak ją uzyskać patrz pkt 1 - o ile się nie ożeniłeś - wtedy jeszcze szybko rozwód. Pamiętaj, przed wejsciem w zycie ustawy - prawo nie działa wstecz)
    Jak widać z powyższego to patologia, skłania do kombinowania, a państwo będzie chodziło i zbierało kupki (łatało ustawę). Dziecinada ale posłom łatwo rozdaje się kasę, dla nich to jak splunąć a zawsze pare głosów wyborczych do przodu (bo nie będą krzyczeć o kosztach i podatkach z kt to finansują a o wielkim wsparciu. Za takich Dobrych Ujków to ja dziękuję.
    8) Tworzenie dwóch rynków co spowoduje iż rynek wtórny będzie musiał swoje mieszkania sprzedawać o 5% taniej niz wynikałoby to ze stanu wolnorynkowego (lub windowanie cen przez developera - zwłaszcza tam gdzie np jest jedynym developerem w powiecie)
    9) To co było i teraz czyli sztuczne zaniżanie ceny na umowie żeby zmieścic się w limicie
    I tak dalej i tak dalej, mógłbym podać pewnie jeszcze z 10 przykładów jakie ta ustawa zrodzi patologie ale już naprawdę nie chce mi się pisać

    A po prostu młodym potrzebne są niskie podatki i konkurencyjna gospodarka nieprzyduszana wysokimi podatkami.
    A jełśi już koniecznie musicie - Pisałem już kiedyś, jeśli koniecznie chcecie musicie kretyni z Wiejskiej "rozdawać" wpierw zagrabione w dwójnasób społeczeństwu szmal (bo na dopłaty, na system który będzie to rozdzielał i weryfikował plus aparat represyjny ściągający tą forsę) to jest jedno PROSTE rozwiązanie ULGA PODATKOWA - budzet po prostu zgadza się by odciążyć młodych np przez pierwsze 10 lat żeby mieli czas na spłatę mieszkania. Bo w Polsce nie jest problem ze zdolnością kredytową a z cenami mieszkań.
    I nie jest problemem "brak wkłądu włąsnego" jeśłi ktoś nie potrafi odłożyć 30tys zł to czy będzie potrafił spłacić 300 tys kredytu? Nauczy to też młodych gospodarności. Ja żeby nie pakować się w duży kredyt mieszkanie wykańczałem 2 lata sukcesywnie - oczywiscie mogłem wziąc kredyt ale nie chciałem."

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam,

    Czytaliście o nowym pomyśle "książeczek mieszkaniowych":
    link
    Co myślicie?

    TMe84

    OdpowiedzUsuń
  14. @TMe84
    Pomysł nie jest zły ale obawiam się że

    1. na rachunku mieszkaniowym będzie niskie oprocentowanie w stosunku do komercyjnych

    2. inne gwiazdki o których tu nie ma mowy

    Ogólnie się jednak zgadzam - długoterminowe oszczędzania, do tego LTV 65-70 (tj 30-35% wkłądu własnego) i nie powinna nam grozić żadna bańka na tym rynku a stabilny rozwój. Przydałyby się jeszcze obligacje jak w Danii ale to się już dzieje poprzez listy zastawne i nowe uregulowania. Zatem to + niskie LTV + listy zastawne i widzę pozytywny aspekt dla rynku nieruchomości i banków jako całości Oczywiście początkowo to może skutkować presją na spadki cen.

    OdpowiedzUsuń
  15. SiP, o co chodzi?

    http://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/724812,za-malo-mieszkan-w-mdm.html

    Piszą, że "Posłowie (...) zdecydowali, że limit ceny 1 mkw. lokalu kupowanego w ramach MdM będzie mógł być o 10 proc. wyższy niż średnia arytmetyczna dwóch ostatnich wartości wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych."

    Ale potem piszą, że "Proponowane przez sejmową podkomisję przyjęcie wskaźnika 1,1 zwiększyłoby dostęp do mieszkań do 5–7,5 ofert w Krakowie, Lublinie i Warszawie."

    - czyli to jeszcze nie przeszło na 100%?

    Ale ton wypowiedzi jest taki, jakby to była formalność...czyli powtórka z rozrywki i przesuwanie pieniędzy, budżetowych np. z OFE, w tłuste łapska lobby developerskiego w postaci przelicznika, który zapewnia dopłatę do wciąż zawyżonej marży.

    Mało tego!
    "Deweloperzy liczą, że w trakcie dalszych prac nad ustawą uda im się ten limit jeszcze podwyższyć, bo nadal w wielu miastach kupujący w ramach MdM będą musieli ograniczyć się do lokali na dalekich obrzeżach. – Uważamy, że limit ceny powinien zostać podniesiony do 1,5 – mówi Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Generalnego Związku Firm Deweloperskich. – Tanie mieszkanie na przedmieściach może oznaczać dodatkowe koszty związane np. z dojazdem do pracy – dodaje."

    I to jest poważna argumentacja i tekst w poważniej gazecie, a ja nie wiem czy mam się śmiać czy płakać (nie pierwszy raz w tym kraju, k.... ja p.......)

    Podejrzewam, że na starcie MdM w 2014r. już może wjeść przelicznik 1,1; a potem taka sama jazda jak w RnS i dalsze podwyższanie przelicznika; a w mediach wszyscy naganiacze zgodnie chórem: "(wspaniałe) Państwo zwiększa dostępność mieszkań w programie MdM" (bankom zapewnia dopłatę do większych odsetek od większego kapitału, developerom dopłatę do marż, naganiaczom-pośrednikom-sprzedawcom dopłatę do prowizji od "doradztwa" -> sprzedaży kredytów i pośredniczenia w obrocie mieszkań...)

    Nawet OF w między czasie trwania RnS, uderzył się w piersi (SiP w artykule na Bankier.pl)

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Kosztowny-blad-w-programie-Rodzina-na-Swoim-2216036.html

    Ale ten nieRząd (już prawie) znowu idzie tą samą drogą...

    ...to jest możliwe, że kolejny raz nas orżną?

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP