20 czerwca 2013

FED nie potrafi prognozować

Wszyscy spekulanci i inwestorzy śledzą komunikaty banków centralnych a szczególnie FED. Uczestnicy rynku na ich bazie podejmują swoje decyzje, przyszłość jest jednak z reguły inna niż ją początkowo prognozowano. Szczególnie, że praktycznie zawsze źle prognozuje ją sam bank centralny.

Nie lubię się powtarzać, a dzisiaj nad ranem nie mam nawet czasu na tłumaczenie z angielskiego. Napiszę więc krótko - FED nie potrafi prognozować przyszłości, a jego zapewnienia o zakończeniu programu QE3-4 właściwie nie są istotne z punktu widzenia średnioterminowego (a już dla godzinowego spekulanta sytuacja wygląda inaczej). FED zwykle się myli i tak naprawdę FED jest ślepy. Ciągle zawyża prognozy i jest zaskoczony gorszym stanem gospodarki. Już przecież 2-3 kończył poluzowanie ilościowe (QE1/2) by gospodarka i różne klasy aktywów, w tym akcje po prostu spadały. Musiał następnie wrócić do wcześniej zakończonych działań i zmienić prognozę.

Polecam Wam dwa arty

12 komentarzy:

  1. Polecam w sprawie Chin

    http://www.telegraph.co.uk/finance/china-business/10120716/China-braces-for-capital-flight-and-debt-stress-as-Fed-tightens.html

    link

    OdpowiedzUsuń
  2. no i dlatego wlasnie ze powraca do tych programów to tworzy fale na indeksach jak i w gospodarce realnej tez
    a one sa niezbędne nawet dla realnej
    bo to działa tak ze jest fala wzrostu długu , rynek się rozgrzewa, zaspokajają wszelkie potrzeby i jak już nikt nic nie kupuje to wlasnie wtedy fed wylacza dodruk żeby schlodzic

    zapasy się kurcza i fed znowu pasie wszystkich tańszym kredytem
    i tak kilka fal
    a ta na końcu najdluzsza, trzeba tak napaść żeby każdy już rzygal tymi produktami , żeby było pewne ze jak wylaczy pompe to rynek już nie pierdnie tylko zwali się w przepasc
    tylko wtedy można wywalić akcje i nie zalowac bo cena już tam nie wraca przez kilka lat

    i potem sobie eliotowcy licza te fale

    a ta fala jest bardzo dluga bo fed dal anjdluzej poki co trwający dodruk
    i podczas tej fali będą wyrzucać akcje bo fed dal im taka możliwość żeby na spokojnie wywalić, czasu jest mnóstwo
    działa uzypiajaco , przyciąga swiezy kapital , cale wall street go sobie zawłaszczy kiedy wywala akcje

    fed się myli
    ALE JA UWAZAM ZE MYLI SIE MNIEJ OD TZW GURU

    ci to nie wiedza kompletnie nic
    pokaz mi kto się nie myli

    jak fed daje mega dodruk a guru wieszczy krach to taki człowiek nic nie wie, kompletna beznadzieja i to po 30 latach obecności na rynkach kapitałowych

    i dlatego ludzie wola patrzeć na kreski niż sluchac cymbalow

    zaluzmy ze fed mowi tak :
    gospodarka spowolni mimo ze muy zwiększymy dodruk 2x

    i co robi rynek ?
    kupuje akcje mimo ze fed wieszczy spowolnienie

    dlatego niezależnie co fed mowi liczy się tylko to co robi ,
    rynek na to patrzy a nie na ględzenie szefa fedu

    licza się cyferki wiec po co roztrzasac ze fed się myli

    nigdy nie uslyszysz od fedu ze rynek za chwile spadnie w przepasc bo fed nie może tego powiedzieć , jemu tego nie wolno , to byłoby głupie, każdego szefa fedu wywaliliby za to na bruk





    OdpowiedzUsuń
  3. Prechter i Mauldin też o tym piszą:

    If you think the Fed or government agencies know what is going on with the economy, you're mistaken. Government economists are about as useful as a screen door on a submarine. Their mistakes and failures are so spectacular you couldn't make them up if you tried.

    The Federal Reserve not only failed to predict the recessions of 1990, 2001, and 2007, it also didn't even recognize them after they had already begun.

    http://www.mauldineconomics.com/frontlinethoughts/economists-are-still-clueless

    http://www.elliottwave.com/freeupdates/archives/2013/06/18/Economists-Wouldn%E2%80%99t-Know-a-Crisis-Coming-if-it-Bit-them-in-the-Bum-(Part-One).aspx

    OdpowiedzUsuń
  4. Prechter i Mauldin też o tym piszą:

    If you think the Fed or government agencies know what is going on with the economy, you're mistaken. Government economists are about as useful as a screen door on a submarine. Their mistakes and failures are so spectacular you couldn't make them up if you tried.

    The Federal Reserve not only failed to predict the recessions of 1990, 2001, and 2007, it also didn't even recognize them after they had already begun.

    http://www.mauldineconomics.com/frontlinethoughts/economists-are-still-clueless

    http://www.elliottwave.com/freeupdates/archives/2013/06/18/Economists-Wouldn%E2%80%99t-Know-a-Crisis-Coming-if-it-Bit-them-in-the-Bum-(Part-One).aspx

    OdpowiedzUsuń
  5. Prechter i Mauldin też o tym piszą:

    http://www.elliottwave.com/freeupdates/archives/2013/06/18/Economists-Wouldn%E2%80%99t-Know-a-Crisis-Coming-if-it-Bit-them-in-the-Bum-(Part-One).aspx

    http://www.mauldineconomics.com/frontlinethoughts/economists-are-still-clueless

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio pisałem, że jeśli indeksy USA i obligacje 10-letnie USA zaczną spadać , to złoto powinno rosnąć. Nie napisałem, ale miałem w domyśle, że dolar zacznie zyskiwać.
    Koncepcja była tak, że te dolary skoro nie można ich zainwestować w spadające akcje i obligacje pójdą w złoto. Wniosek typowo logiczny.
    Dziś niestety spada wszystko. I akcje i obligacje , a najwięcej złoto.
    Trochę to dziwne. Liczę na to, że ze złotem to jakaś ściema.
    Jeśli nie to nie mam koncepcji.

    OdpowiedzUsuń
  7. @mariusz

    ja juz od 1450 na złocie zakładałem, że bedzie ubijac dno i rosnac a akcjyjne spadac i jak widac analogia do 2011 sie nie sprawdzila akcje w dol zloto w gore.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Marek
    Ten spadek złota (oraz srebra i platyny) kompletnie mi nie pasuje.
    Trzeba uważnie patrzeć bo banksterka gra znaczonymi kartami i próbuje blefować. Skłaniam się ku koncepcji, że "nie mogą jednocześnie spadać akcje , obligacje i złoto".
    Coś z tego jest fałszem.
    Albo obligacje albo złoto. Uważam, że na spadek akcji czas już jest najwyższy. Obligacje nie powinny wzrastać bo skoro FED spodziewa się inflacji to najwyższy czas wywalać 10-latki. Podobnie jak w Japonii.
    Ergo : złoto MUSI rosnąć.
    Chyba, że rosną obligacje USA 2-letnie. Nie mam możliwości podglądu. 2-latki niemieckie też spadają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fale?
    Jakie fale dają się liczyć w czasie mega korekty inaczej niż 1-2-3, 1-2-3 .....??

    Dodruk?
    Jest czas na tani dług, lewar itp.
    Jest też czas na oddawanie żywej gotówki.
    Nie przyszło do głów?
    Po prostu czas na spłatę długów, lewarów itp.... co powoduje, ze $$ jest w cenie.

    Surowce? Złoto....
    Te nigdy nie sa potrzebne w czasie recesji.
    Czsy teraz takie, że nie działają stare zasady, reguły i teotyje lecz neonove. Pompa czyli Dewaluacja wartosci ... wszelkich.

    OdpowiedzUsuń
  10. według mojego modelu spadki na złocie sa jak najbardziej uzasadnione

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę i co mi wychodzi, że dodruk to jest powiększanie i tak dużych nierówności społecznych - Stany, Japonia, UK. Europa jest w środku i nie wie w jaką stronę iść, a konserwatywnie za obniżaniem inflacji są Rosja i Chiny (nowy podział świata jakiś). Zastanawiam się, czy dodruk w Stanach nie jest poniekąd przyznaniem się przez FED, że gospodarka USA przestała się bronić w konkurencji z innymi państwami, a więc wojna na wyniszczenie - walutowa. Dopóki w wymianie międzynarodowej będzie miał hegemonię zielony, to Stany będą górą. Chińczycy i Rosjanie powinni się na tym kapnąć i wreszcie przestać sprzedawać za dolce, a skoro Amerykanie nie będą chcieli chińskiej waluty, to pozostaje barter: surowce, kruszce, towary. I tu jest moment kluczowy - jak przeliczać daną wartość, skoro nie w walucie danego kraju - w roboczogodzinach, w jednostkach energii zużytej do wytworzenia czegoś? Nowy przelicznik byłby potrzebny, uniwersalny, może właśnie ekologiczny - przy założeniu, że żaden producent nie chce spustoszyć ekologicznie swojego kraju, to miałoby sens. Taki scenariusz odejścia od dolara jest jednoznaczny z wielkim kryzysem w Stanach, bo nie dałoby się utrzymać stopy życiowej ludzi na dotychczasowym poziomie. Bo teraz jest tak: to my (USA) mówimy ile co jest na świecie warte, bo przeliczamy to według naszych reguł. Przystanie na takie warunki oznacza wciągnięcie w system gospodarki amerykańskiej opartej na mega-długu. Długi kiedyś trzeba spłacić, chyba, że ich posiadaczem (obligacje) jest FED; może Ben ma jakąś wizję, co za parę lat zrobić z tą masą długu - jakiś kreatywny pomysł ;) Najprościej byłoby umorzyć, ale tu podnieśliby krzyk wszyscy posiadacze amerykańskich obligów. Wydaje mi się, że dzisiejsze zasoby ziemi i demografia powodują niemożliwość w spłaceniu tego długu -czytaj: dobrze w Stanach, to już było, albo: teraźniejszość skonsumowała dobrobyt przyszłych pokoleń. Wydaje mi się, że inicjatywa jest teraz po drugiej stronie barykady - Chiny, Rosja. Rosja już zapowiedziała wielkie inwestycje infrasrukturalne. Tu raczej nie są w stanie dogonić państw rozwiniętych, trzeba raczj by sie było przyjrzeć, co dastają w zamian za ropę i gaz, i żeby to nie były zielone. Tak jak kiedyś już tu pisałem: damy ropę i gaz w zamian za złoto. Ale ten pomysł mozna pociągnąć do końca - Rosja dostanie to całe złoto Zachodu, który będzie chciał się ogrzać, włoży sobie do skarbca i co... pomyśli: i co mi po tym złocie w skarbcu? Jeśli do tego czasu nie znajdzie się nowe, przemysłowe zastosowanie dla złota, to takie bogactwo jest niewiele warte - leży sobie i obrasta kurzem. Więc znów wraca pytanie: co jest lepsze, niż zielone i niż złoto? Wychodzi na to, że towary, technologie, myśl techniczna - a więc znów barter. Chyba cywilizacja ludzka może zatoczyć koło i waluta - symboliczny weksel o danej sile nabywczej - może odejść do lamusa, skoro stanie się jasne, że właśnie ta siła nabywcza jest bardzo podatna na manipulacje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Motto na dziś: Balcerowicz musi wrócić! Nie ma alternatywy wobec taniego państwa, oszczędności i bilansowania budżetu.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP