17 lipca 2013

Dziura Rostowskiego, gamoń Dariusz Rosati

Ogłoszona właśnie Dziura Rostowskiego w wysokości 24 mld PLN nominalnie okazała się większa od Dziury Bauca, kiedy to ówczesny minister finansów w rządzie Jerzego Buzka (AWS) w lipcu 2001 ogłosił dziurę o wielkości 17 mld PLN. Sam deficyt mógłby wynieść w 2013 roku ~60 mld PLN (tyle ile straszył Bauc w budżecie na 2002). I trzeba było tak kłamać gamonie?

Obecny limit deficytu w ustawie budżetowej na 2013 zakładał braki w wysokości 35,6 mld PLN. Już przy tworzeniu budżetu na 2013 wiadomo było, że jest on zbyt optymistyczny, co zresztą ostatnio powiedział Premier Donald Tusk. Przypomnę te nierealne założenia: PKB miał wzrosnąć o 2,2% r/r, inflacja 2,7% r/r. Obecnie mówi się o wzroście PKN 1% a inflacji około 0,6%.

Przed zwiększaniem długu i deficytu miały, to już czas przeszły, chronić tzw progi ostrożnościowe. W polskim prawie mamy zapisane trzy progi ostrożnościowe: 50, 55 i 60 (które określają relację długu do PKB). Ich przekroczenie wiążą się z pewnym obostrzeniami i działaniami. Dwa pierwsze z nich zapisane są w ustawie o finansach publicznych, a dopiero ten najwyższy w naszej konstytucji. Pomimo pichcenia kucharza roku i norm krajowych przekroczyliśmy pierwszy próg (50%) już w poprzednich latach, a wg unijnych w 2012 nawet drugi (ale nie polskich!).

Pierwszy próg miał uniemożliwiać zwiększenie deficytu, w sytuacji gdy wysokość długu publicznego przekracza 50 procent w relacji do PKB. Pisząc po polsku - konieczne jest utrzymania relacji deficytu do budżetu na poziomie sprzed roku (a więc 2012). Nie da się więc łatwo zwiększyć deficytu po przekroczeniu już pierwszego progu ostrożnościowego. Tyle teorii gdyż wczoraj Premium Donald Tusk ogłosił: Zawieszamy działanie 50-procentowego progu i zasad obecnej, tymczasowej reguły wydatkowej - Takie zawieszenie, jak wynika ze słów premier, miałoby dotyczyć budżetu na 2013 i 2014 r. Rząd przyjął wczoraj odpowiedni projekt zmian z ustawie o finansach publicznych. (za RZ).

Zatem można już przyjąć, że zapisane progi w ustawie o finansach publicznych nic już nie znaczą i były zwykłym PR. Mając większość w Sejmie, Senacie i swojego Prezydenta łatwo je jak widać odwołać, lub "tymczasowo" (jak podwyżkę VAT do 23%) zmodyfikować. Całe działanie jest szalenie ciekawe bo nie pomogły pichcenia Kucharza Roku i ukrywanie długu.

Finał sprawy jest taki, że deficyt powinien się zwiększyć o 16 mld PLN, a cięcia wyniosą około 8 mld PLN. Oczywiście (ironia ON) emerytury państwowe, broń Boże z OFE, nie są zagrożone (ironia OFF). Oczywiście większego cięcia wydatków, reform i innych zmian nie ma co się spodziewać, bo w 2015 moment parlamentarne i na Prezydenta, a w 2014 do Parlamentu UE.

W tym wszystkim rozśmieszają mnie  politycy, tacy jak gamoń Dariusz Rosati, którego wypowiedź dla potomnych pozwolę sobie zacytować:
"Próg ostrożnościowy w tej sytuacji gospodarczej jest niepotrzebnym hamulcem, który pogłębia spowolnienie. Polskiej gospodarce potrzeba większych wydatków, a nie mniejszych, w związku z tym zwiększenie w tym roku deficytu uważam za uzasadnione"

Tak palą mu się gacie i wczuł w rolę Greków, że chyba zapomniał, że mamy m.in. elastyczny kurs walutowy (chociaż lekko kontrolowany przez NBP) i parę innych rzeczy, których Grecy nie mają.

13 komentarzy:

  1. W temacie ...

    http://rafalhirsch.blogspot.com/2013/07/wiekszy-deficyt-budzetowy-jest-znacznie.html?m=1

    Rafał powinien normalnie pisać uzasadnienia do decyzji Rostowskiego, bo ładnie mu to wychodzi. Wolnych etatów jeszcze w MF dostatek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. rozumiem, że silne osłabienie złotego jest lepsze niż 61% długu publicznego do PKB ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech ... . Nie mam sił tego komentować. Oby dotrwać do wyborów.

    OdpowiedzUsuń
  4. dlug stale rosnie i tyle w temacie
    oszczednosci zadnych nie ma

    kucharze przerzucają ciezar na sektor prywatny i kompletnie nic nie robia w sektorze publicznym żeby przyciąć wydatki
    z tego punktu widzenie nie podoba mi się to , ja rozumiem ze trzeba czasem placic większe podatki ale żeby wszyscy cierpieli jednakowo a nie ze publiczny sektor ma to wszystko w dupsku



    OdpowiedzUsuń
  5. Pan Hirsz już dawno udowodnił, że posiada wiedzę ekonomiczną adekwatną akurat do pisania tego co pisze u siebie na blogu. Nawet bez zaglądania wiem, czego się spodziewać.

    Mogę to tylko podsumować w prosty sposób. Za te parę lat, kiedy cała polityka keynesizmu zbankrutuje, to tacy różni ekonomowie będą starali się tłumaczyć, że w sumie to postulaty były trafne, ale zbyt duże burze na słońcu/ocieplenie lub/i ochłodzenie klimatu i inne takie - to one są winne, wcale nie całkowicie kretyńskie traktowanie gospodarki jak mechanizmu, który da się "podregulować" - a to deficycikiem, a to niższymi stopami, a to słabszą walutą.

    Centralni planiści zawsze w ciągu historii świata doprowadzali ludzi do nędzy, oczywiście przy tym samemu się bogacąc na potęgę - wystarczy tak projektować ujście środków z budżetu (czyli m.in. deficytu), aby odpowiednim ludziom nie zmniejszyły się biznesy. A ci odpowiedni ludzie się zrewanżują.

    Żal mi tylko Polski. Okupująca ją III RP po raz kolejny wysysa szpik, który mógłby w przyszłości posłużyć do produkcji zdrowej tkanki społecznej - czytaj za tu i teraz lepsze dla kolesi, kryzys dla Polaków będzie po prostu głębszy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gamoń Rosati? To jeszcze nic! Zacytujmy Rostowskiego: "Zwiększenie deficytu bieżącego budżetu państwa o 16 mld zł, czyli o ok. 1 proc. PKB, to silny impuls stymulacyjny, według wszystkich normalnych kanonów ekonomii" WTF???

    OdpowiedzUsuń
  7. hehe no skoro 16 miliardow da impuls to sie nie szczypmy i zrobmy deficyt na 160 miliardow, moze chiny przegonimy ;-)
    i tacy idioci nami rzadza, a my im na to pozwalamy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy SiP może wreszcie walnąć bana przemofree? Człowiek reprezentuje równie realne poglądy jak JKM i tak samo jest przekonany o swej nieomylności. Naprawdę odbiera to przyjemność czytania komentarzy na blogu, które traktuję jako pełno wartościową część tego bloga. A do przemofree apeluje - człowieku pokory- gówno się znasz, a wielu obrażasz, bo Pan Rafał ma na pewno trochę racji, tylko te debile z rządu nie podejmą reform to już nie jego wina.
    Pozdrawiam GrubyMiś

    OdpowiedzUsuń
  9. @Rafał Hirsch

    "rozumiem, że silne osłabienie złotego jest lepsze niż 61% długu publicznego do PKB ?"

    Cześć,
    nie za bardzo wiem dlaczego miało by się tak stać to co napisałeś.

    Skoro będzie mniejsza podaż długu oraz cięcia to w relacji popyt podaż powinnismy wykazać lepszą bilans i w tej sytuacji, paradoksalnie, złotówka mogłaby się umocnić. Szczególnie że RPP mogła by wtedy bardziej pomóc (to już teoria bo szczerze wątpię).

    Zwróć uwagę na FED i dolara. Umacnia się, lub przynajmniej długim horyzoncie czasu (ostatnie 10 lat) pozostaje stabilny względem innych walut mimo QE i innych rzeczy.

    Kursy walutowe to skomplikowana sprawa.


    Sam dług z natury nie jest zły jeśli jest robiony z głową i odpowiedzialne kreowany. Tutaj tak nie jest. Gamonie z rządu wszystko przewalają na lemingów i sektor prywatny a w małym stopniu ograniczają to co się dzieje w sektorze publicznyh

    Zobacz jak to robią w USA z ich sekwesterem i nie tylko:

    1.
    link

    http://1.bp.blogspot.com/-dBIv6Wsxv4k/UbIfH_cJxsI/AAAAAAAAOD0/sNIHYNmKkDA/s1600/Private+vs+Public+Jobs.jpg

    2
    http://scottgrannis.blogspot.com/2013/07/budget-outlook-improves-dramatically.html

    3
    http://scottgrannis.blogspot.com/2013/07/nothing-new-on-jobs-front-but-some.html

    I dolar się umacnia, deficyt maleje a w gospodarce lepiej.


    OdpowiedzUsuń
  10. @SiP

    Wszystko to pięknie wygląda. Tylko skoro USA tak dobrze sobie radzą z kryzysem to dlaczego doszło do tego:

    http://online.wsj.com/article/SB10001424127887324263404578614290110229034.html

    W kolejce do bankructwa czekają kolejne stany z Kalifornia na czele (gospodarka porównywalna z włoską). Skoro w USA jest tak dobrze jak piszesz, to czemu jest tak źle? Bo skoro ktoś bankrutuje to raczej nie można powiedzieć, ze jego sytuacja poprawia się.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. W samym dołku rentowności naszych obligacji zanim Japońce odwrócili wajchę :-)))

    http://bankfotek.pl/image/1535815.jpeg

    OdpowiedzUsuń
  13. @ GrubyMiś

    Czegoś nie kapujesz z tego co napisałem? Coś rozwinąć, coś poszerzyć?

    Przyzwyczaiłem się, że czytanie ze zrozumieniem to domena mniej niż 5% ludzi, więc na przyszłość oświadczam, że nie rozpisuję elaboratów wielolinijkowych, żeby oszczędzić czasu tym 5%, których nadreprezentacja czytuje tego bloga. Natomiast dla pozostałych mogę coś skrobnąć jako rozszerzenie do poprzedniego posta.

    Jeśli chodzi o bany - to pasujesz do Hirsza - On u siebie na blogu nie tylko mnie zbanował, a pousuwał część moich komentarzy, które Mu nie odpowiadały. A posty te były po dziesięciokroć bardziej merytoryczne, gdyż właśnie stanowiły wywód dlaczego inflacja ma niewiele wspólnego z CPI.
    Jak pamiętam nawiązywałem w nich też do faktu, kiedy Hirsz wmieszał Misesa w grono ... MONETARYSTÓW!!!
    Jeśli się nie ma podstawowej wiedzy o ekonomii austriackiej, a się ją krytykuje, to świadczy to dobitnie o osobie wygłaszającej takie teorie.

    Jeszcze zdanie o deficytach i długu. Jak gruby miś robi się zbyt gruby, to najczęściej jest to wynikiem złych nawyków - czasem choroby. I teraz, żeby gruby miś przestał być nadmiernie gruby to musi podjąć radykalną decyzję o zmianie swoich zwyczajów, bo każde inne "będę troszkę mniej jadł i będę więcej się ruszał" jest tylko OSZUKIWANIEM SAMEGO SIEBIE. Dlatego też pomimo wszystkich głupot zawartych w prawie III RP, mechanizmy ograniczania nadmiernego zadłużania są przepisami, które powinny bezwzględnie zostać wyegzekwowane w imię losu Narodu Polskiego w najbliższych kilkudziesięciu latach. Platfusy to zwykli złodzieje, którzy interesują się wyłącznie wynikiem najbliższego plebiscytu wśród głosującej mniejszości. Natomiast rozmaici komentatorzy ekonomiczni, szczególnie mający jakiekolwiek związki z mediami mogą kształtować opinie nie znających się na sprawie lekarzy, prawników, robotników, sprzedawców, nauczycieli itd.
    Zatem należy bardzo ostro reagować, jeśli plotą głupoty, bo to bardzo niebezpieczne jeśli nawet kilku mających mocne przełożenie działaczy związkowych im uwierzy.
    Stąd jeśli komentarz pisze sobie GrubyMiś, ja zareaguję inaczej(często tylko się pod nosem uśmiechnę), niż jeśli komentarz napisze Hirsz.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP