27 sierpnia 2013

Nieruchomości - Raport AMRON - SARFiN - rynek kredytów hipotecznych ciągle w zapaści

Pojawił się dzisiaj najnowszy raport od ZBP na temat rynku kredytów mieszkaniowych w Polsce. Oficjalny komunikat: ożywienie na rynku kredytów mieszkaniowych. Jak jest naprawdę?

Raport dostępny tutaj.


Najpierw oficjalny komunikat za PAP:
ZBP: ożywienie na rynku kredytów mieszkaniowych
W II kwartale tego roku wzrosła wartość oraz liczba udzielonych przez banki kredytów mieszkaniowych - podaje Związek Banków Polskich. Zdaniem ekspertów ożywieniu na rynku kredytów hipotecznych sprzyjają niskie stopy procentowe i lepsze dane gospodarcze.
Jacek Furga ze Związku Banków Polskich powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej, że wartość udzielanych kredytów hipotecznych wzrosła po raz pierwszy od II kwartału 2011 roku.
"Mieliśmy dwa lata spadków. Po ośmiu kwartałach mamy odbicie" - podkreślił. To - jak tłumaczył - efekt m.in. wzrostu zdolności kredytowej Polaków, spowodowany głównie dalszym obniżaniem stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej w maju i w czerwcu, przy marżach kredytowych pozostających na niezmienionym poziomie.
Z raportu ZBP wynika, że w drugim kwartale br. banki udzieliły 44 tys. 79 kredytów mieszkaniowych o wartości blisko 9,2 mld zł, czyli odpowiednio o ok. 6 i 14 proc. więcej niż w pierwszym kwartale br. "Nastąpiło również lekkie odbicie w górę, jeśli chodzi o średnią wartość kredytów, przekracza ona 200 tys. złotych" - powiedział.
99,5 proc. kredytów banki udzielają w złotych, a tylko 0,3 proc. we franku szwajcarskim.
Furga ocenił, że w kolejnych miesiącach dalszemu ożywieniu na rynku mieszkaniowym mogą sprzyjać niskie stopy procentowe oraz coraz lepsze dane dotyczące koniunktury w gospodarce.
Dane ZBP wskazują również na to, że liczba nowo zawartych umów kredytowych w drugim kwartale wzrosła o 50 tys. 833 w porównaniu do pierwszego kwartału 2013 r. Na koniec pierwszego półrocza było ich 1 mln 789 tys. 156.
Łączne zadłużenie Polaków z tytułu kredytów hipotecznych w drugim kwartale wyniosło 328,674 mld zł, czyli wzrosło o ok. 2,4 proc. wobec pierwszego kwartału.
Furga zwrócił uwagę, że rośnie też liczba transakcji mieszkaniowych na rynku pierwotnym, finansowanych środkami własnymi. Dodał, że w ostatnim czasie ceny transakcyjne mieszkań niewiele się zmieniły. W drugim kwartale największy spadek cen dotyczył m.in. Poznania i wyniósł 43 zł za metr kwadratowy lokalu w porównaniu z poprzednim kwartałem. Średnia cena transakcyjna wzrosła natomiast najbardziej we Wrocławiu - o 74 zł.
"W porównaniu rocznym we wszystkich miastach, wyłączając Białystok, zanotowano spadek średniej ceny transakcyjnej" - dodał. Największe przeceny wystąpiły m.in. w Łodzi i Krakowie - po około 7 proc. (PAP)

„Pierwsze półrocze na rynku mieszkaniowym, tak jak przewidywaliśmy, okazało się być trudnym okresem. Stosunkowo niewielka skala wzrostu w drugim kwartale jest sygnałem pozytywnym, ale nie pozwala jeszcze ocenić czy mamy do czynienia z nadchodzącym ożywieniem na rynku kredytów hipotecznych. Istnieje szansa na dalszą poprawę sytuacji, ponieważ w ostatnich miesiącach rozwojowi rynku sprzyjają niskie stopy procentowe, co pozwala bankom na zaoferowanie tańszych kredytów hipotecznych. To może być impuls pobudzający ruch na rynku mieszkaniowym.” – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, Prezes Związku Banków Polskich.
Niemniej na rynku widać dużą ostrożność i to zarówno po stronie banków jak i klientów. W rezultacie potencjalny kredytobiorca finansuje transakcję ze środków własnych lub - dla zredukowania wymogów formalnych - schodzi z wysokością wnioskowanego kredytu do poziomu poniżej 50% LtV. Potwierdza to wcześniej odbierane sygnały o rosnącej liczbie transakcji mieszkaniowych, realizowanych bez finansowania kredytem bankowym – w szczególności w segmentach mieszkań najtańszych oraz najdroższych.

Jednym słowem rośnie w stosunku do zeszłego kwartału i IV 2012. Oto jak prezentuje się to na wykresie:


Zalecam pominąć ostatnie kwartały i zwrócić uwagę na II kwartał 2012 vs II kwartał 2013. Innymi słowy rok do roku. Widać spadek o 11% r/r dla liczby nowo podpisanych umów i prawie 9% spadek r/r w łącznej wartości podpisanych umów kredytowych. Jednym słowem mocno spada rok do roku. Proponuję skupić się na tym porównaniu gdyż, rynek nieruchomości ma to do siebie, że ożywia się w II i III kwartale. Jeśli byłby spadek  pomiędzy I a II kwartałem to mielibyśmy do czynienia z bardzo poważnymi spadkami. Tutaj stagnacja oznacza de facto spadki. Rynek z musu musi rosnąć kwartał do kwartału z I na II - taka jego natura. Oczywiście powstaje pytanie - jak bardzo powinien wzrosnąć. Wydaje się, że obecnie lekko wzrósł ponad to co powinien. To o tyle nie dziwi, iż mamy rekordowo niskie stopy procentowe.

Aby nabrać perspektywy proponuję rzucić okiem na II kwartał 2011 lub nawet 2010. W przypadku umów mówimy o ponad 62 tysiącach i 63 tysiącach odpowiednio kwartalnie. Teraz ledwo 44 tysiące (spadek o 30%!!!). W przypadku wartości rozmawiamy o ponad 13,2 mld PLN i 13,5 mld  odpowiednio kwartalnie. Spadek wynosi już ponad 30% (oficjalne dane - klik). Na razie zatem mamy ciągle do czynienia ze spadkami, a sam rynek kredytów mieszkaniowych jest w lekkiej zapaści, bo spadków 30% inaczej nazwać nie potrafię.

29 komentarzy:

  1. Co pokazują wykresy? Nic lub niewiele. To "norma" tu i teraz, tylko manipulacja danymi.
    Odbicie? Wiem jedno:
    Nawet zdechły koń się poderwie, odbije, jak go zrzucić z 10-go piętra.
    Co ma być będzie. Nic nie dadzą zaklęcia i reklama - nachalna reklama działań bez koncepcji.
    "Niesmak" to jest to, co teraz mają w "gębie" zwolennicy "ciepłej wody w kranie". Za chwilę będą mieli kaca....

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczekiwałem jakiegoś pierdyknięcia (końcowe kredyty RNS w 2013Q1 w Q2/Q3 i albo go nie ma, albo go dobrze maskują). Niestety - kiedyś raport był bardziej krytyczny - można było np. przeczytać w nim jaka jest prawdziwa cena budowy metra kwadratowego. Teraz widać (wypunktował to SIP w kontekście wzrostu, a tak naprawdę spadku r/r) manipulowanie danymi w celu utrwalenia w ludziach świadomości trendu wzrostu. :/

    OdpowiedzUsuń
  3. ^za 2013Q1 powinno być zamknięcie nawiasu

    OdpowiedzUsuń
  4. posumuje te raporty
    ciagle pisali ze się poprawia
    już tak od kilku lat
    ze było zle a się poprawia
    po kwartale znowu pisza ze było ze i się poprawia

    i tak pare razy
    teraz pisza ze 8 kwartalow było słabych ale teraz już się poprawia

    osobiście sadze ze od kliku lat mamy stagnacje
    co widać po konsoli na wig

    cudow nie ma
    wig stoi w miejscu to wszystko stoi w miejscu

    OdpowiedzUsuń
  5. Ozywienie w kredytach pewnie nastapi ale z innych powodow. Wprowadzona Regulacja S przewiduje rosnacy wklad wlasny z 5% do 20%, a wiec czesc klientow pospieszy sie, zeby kupic cokolwiek przed podniesieniem wkladu. A do tego MdM sztucznie tymczasowo napompuje popyt, o czym zreszta chyba juz tu pisano.
    Najpierw mini boom, a potem bedzie wielkie zdziwienie czemu rynek ponownie slabnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. @randomJog

    Zgoda. Wydaje mi się jednak że trąbienie o wkładzie własnym zacznie się na jesieni (po wakacjach). Będą infa abyś zdążył, jak przed końcem RnS.

    Tak czy siak nie spodziewam się spadków bo popyt jaki się pojawia/pojawi wyczyści lekko inwentarz. Mniejsza podaż w przyszłym roku, nawet z wkładem własnym nie będzie skutkowała już presją na ceny.
    Jednym słowem nie widzę spadków ani krachu, a stabilizację. Wzrostów też jednak nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. @SIP
    Nie mówię o krachu, bo tutaj demografia przez długi czas będzie pomagać (przynajmniej do końca dekady), ale 2015 lub 2016 może być słaby (czytaj: stabilny). Za to przełom 2013/2014 może być niezły. Mieszanka reklam i strachu przed rosnącym wkładem może czasami wywoływać dziwne zachowania, co zresztą widywaliśmy w przeszłości.
    I właśnie w przeciwieństwie do RnS tym razem strach jest większy (Rekomendacja S!).

    OdpowiedzUsuń
  8. "Nie mówię o krachu, bo tutaj demografia przez długi czas będzie pomagać"

    Pomagać?

    Demografia tak jak wydmuchała ceny mieszkań do niebotycznych poziomów teraz te ceny ciągnie w dół.

    Krachu nie będzie głownie dlatego bo w Polsce nie ma podatku katastralnego, który wymusza na właścicielach nieruchomości, szybką decyzje o sprzedaży. Ludzie po prostu nie mają parcia na szybką sprzedaż pustego lub nierentownego w wynajmie mieszkania.

    Dlatego ceny będą spadać ale powoli, a wraz z cenami również rynek kredytów będzie się kurczył.

    Wielkość wkładu własnego to raczej skutek, a nie przyczyna.

    Jeśli bank wymaga 20% wkładu własnego to tylko znaczy, że przynajmniej taki właśnie prognozuje spadek cen mieszkań w przyszłości.

    Uczelnie już kwiczą, że brakuje im studentów. Wystarczy, spojrzeć na rynek najmu, by się przekonać, że popyt spada.

    OdpowiedzUsuń
  9. @mdoppler.com
    Demografia akurat tak bardzo się nie zmienia, żeby zaniżyć ceny mieszkań, przynajmniej nie w najbliższym okresie. Co prawda liczba osób w wieku 20-30 lat jest mniejsza niż kilka lat wcześniej, jednak w horyzoncie 10-20 lat liczba gospodarstw domowych będzie rosła, a więc demografia będzie pomagać. Tym bardziej, że te gospodarstwa domowe będą bardziej zamożne.
    Nawet jeżeli myślimy o spadającej liczbie obywateli, a nie o liczbie gospodarstw domowych (choć powinniśmy patrzyć właśnie na gosp domowe), to i tak liczba mieszkań na 1000 mieszkańców to nie więcej niż 80% średniej unijnej (przepraszam za brak precyzji, ale nie mam okazji tego teraz sprawdzić). Oczywiście nikt, nie mówi, że musimy kiedyś zbliżyć się do średniej unijnej, ale to jest jakiś benchmark.

    Moim zdaniem największa różnica między sytuacją obecną a okresem przed 2008 jest związana z dostępnością kredytu i apetytem na ryzyko banków.
    A co do wkładu własnego i LtV - banki chętnie by dawały na 100%, ale regulator ma inne zdanie. Te 20% wkładu ma zabezpieczać nie przed demografią, tylko wahaniami koniunkturalnymi, a to dwie zupełnie inne sprawy. I chyba nie wiążą się z "prognozowanymi spadkami cen".

    OdpowiedzUsuń
  10. @ randomjog
    "Demografia akurat tak bardzo się nie zmienia, żeby zaniżyć ceny mieszkań, przynajmniej nie w najbliższym okresie. "

    Nie wiem, co oznacza "najbliższy" okres, ale w 2020 będzie już tylko połowa studentów względem szczytowego roku 2008 - jak to wpłynie na rynek wynajmu można się domyślić.
    Z oczywistych względów będzie to miało przełożenie także na ceny sprzedaży (jeśli wynajem potanieje znacząco, to próg, przy którym zacznie się opłacać kupno mieszkania, jeszcze się obniży - przypomnijmy, że nadal wynajem jest z reguły tańszy niż kupno, a mamy najniższe stopy procentowe w historii).

    Ostatnio miałem przyjemność(?) rozmawiać z trojgiem znajomych, którzy planują wziąć kredyt właśnie teraz, bo od przyszłego roku wymagany będzie 5% wkład własny, co jest dla nich problemem nie do przeskoczenia ;) Myślę, że takich osób nie jest wcale tak mało (kredyty z LTV powyżej 80% to nadal mniej więcej połowa wszystkich - pewnie sporo z nich to te na 100%).

    Ale tak naprawdę wszystko zależy od Bena ;) Jak Ben skończy drukować i dojdzie do podwyżek stóp w USA, to doczekamy ich także i u nas. Dodatkowo, gdyby Vincentowi powinęła się noga w swoich sztuczkach księgowych i dobijemy do ostrożnościowego progu 55%, albo jeśli rentowność naszych obligacji nie zakończy szybkiego marszu w górę, to zobaczymy w tym kraju, co oznacza prawdziwy kryzys (Węgrzy, Litwini, czy Grecy już zobaczyli). Przy okazji pogorszy się znacznie położenie "frankowiczów" i może przybyć "nieco" licytacji komorniczych.

    W końcu fundamenty są takie, że mieszkania w Polsce nadal są bardzo drogie względem zarobków oraz kosztów budowy - to się nie zmieniło, a kiedyś musi się zmienić (znormalnieć).

    Przy okazji, jeśli gospodarz pozwoli, chciałbym zaprosić na swojego bloga, poświęconego tematyce mieszkaniowej.

    http://wdomachzbetonu.blogspot.com/

    pozdrawiam, W domach z betonu

    OdpowiedzUsuń
  11. @wdomachzbetonu
    Ciekawy komentarz i z wiekszoscia sie zgadzam. Jednak co do demografii, to proponuje jednak patrzec na liczbe gospodarstw domowych, a nie studentow. Zreszta osoby, ktore niedawno byly studentami a juz nie sa, bynajmniej nie znikaja z powierzchni ziemii. Kupia mieszkania, tylko pozniej.
    Na koniec chcialem tylko powiedziec, ze moj komentarz wcale nie oznacza, ze spodziewam sie wieloletniego boomu cenowego (co podkreslilem we wczesniejszym wpisie). Po prostu uwazam, ze demografia to bedzie czynnik stabilizujacy rynek.
    Moze kiedys zdobede sie zeby w koncu napisac post na swoim blogu, bo w komentarzach troche malo miejsca :)
    A z Twojego blog chetnie skorzystam - dzieki za info.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak. Widzę to po moich znajomych ze studiów. 27-30 lat.
    2 osoby Kanada
    1 osoba USA
    2 osoby Chiny
    1 osoba do końca roku zamierza jechać do Kanady
    4 osoby GB
    Z naszej paczki ze studiów w Polsce pozostanie w takim razie 2 osoby w tym póki co ja.

    https://www.google.pl/#q=demograficzne+tsunami

    Moim zdaniem główne ośrodki akademicki oberwą bardzo mocno.

    OdpowiedzUsuń
  13. rynek nieruchomości rządzi się trochę innymi prawami bo nieruchomość to dobro bardzo specyficzne. również na tym forum padają argumenty z którymi na ogólnym poziomie trudno dyskutować. przyglądając się jednak problemowi bliżej można dojść do wniosków przeciwnych. przykładem tego może być właśnie argument jakoby malejący z demograficznych przyczyn popyt miał wpłynąć na obniżenie ceny. trudno się z tym nie zgodzić, ale jeśli zaczniemy analizować konkretne rynki może już być różnie. w łodzi która będzie się wyludniać (takie są prognozy) demografia przełoży się pośrednio na ceny. w takim razie dla warszawy która miała, ma i będzie miała dodatni przyrost należy postawić tezę wzrostu cen... rynek nieruchomości jest bardzo lokalny. ktoś kto szuka mieszkania w 3-mieście nie kupi mieszkania w krakowie nawet gdyby ceny spadły tam o połowę. nie wiem jak w innych miastach, ale w warszawie nawet widać ścisłe przywiązanie do dzielnic. ktoś kto szuka na ursynowie nie kupi na białołęce nawet gdyby tam mieszkania kosztowały jedną trzecią tego...
    w stolicy nawet kryzys dał pozytywnego demograficznego kopa bo osoby tracące pracę w polsce przyjeżdzały do warszawy.
    sprawdzałem niedawno mieszkania na woli w której buduje się teraz najwięcej. na kilka tysięcy mieszkań w ofertach deweloperów, mieszkań 2pok do ok 300 tys zł i oddawanych max w 2 kwartale 2014 jest kilka sztuk!... i to jest kryzys?

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się że wymóg wkładu własnego oznacza wzmożony popyt na kredyt. Jak tylko miesiąc temu żona powiedziała o tym koleżance to nie minęło dwa tygodnie a ta kupiła 2 pokoje na 100% na racławickiej:)

    Ten rok - zgoda. Pytanie co dalej.
    Osobiście nie prognozował bym aż tak wyższych stóp bo FEDowi coś się widzi. Oni są tragiczni w prognozowaniu. Wielokrotnie zakładali odbicie i co? Mamy QE3/4. Nadal co prawda twierdzę że US ma lepsze perspektywy niż wymierająca i starzejąca się europa ale to nie boom (chyba że jeszcze ruszy bardziej energetyka - łupki, ropa itd).

    Jednym słowem nie zdziwi mnie fakt ponownego zwiększenia QE. Od razu zaznaczam że już nie obniżanie go powoduje większy QE z uwagi na spadający deficyt w US. Benito może ściąć QE o połowe i będzie ok. To co widzimy teraz to psychologia i zagranie wyprzedzające a do tego przyczyniają się jeszcze banki europejskie.

    OdpowiedzUsuń
  15. W temacie:
    PO chce, by program MdM uprzywilejowywał rodziny z trójką dzieci (update)
    http://stooq.pl/n/?f=782454

    link

    Ceny mieszkań studenckich w Krakowie nie ulegają większym zmianom
    link2

    Tu zwracam na fragment:
    "Agnieszka Rokita z biura pośrednictwa mieszkań studenckich Bratniak powiedziała PAP, że w te wakacje wysokość czynszu oferowana studentom jest porównywalna do tej sprzed dwóch lat. Niż demograficzny sprawia jednak, że właściciele coraz częściej są skłonni negocjować ceny mieszkań i pokoi. "W ogłoszeniach oferty nie są tańsze. Właściciele, którzy od lat zamieszczają u nas ogłoszenia widzą jednak, że potencjalnych lokatorów jest mniej niż dawniej. Rynek więc sprzyja najemcom" - wyjaśniła. Dodała, że "stancje odchodzą do lamusa", studenci coraz rzadziej je wynajmują. Najtańsze kosztują od 450 zł na obrzeżach miasta i od 500 zł w centrum."

    OdpowiedzUsuń
  16. @SiP - twój blog to moje okno na świat nieruchomości (RnS, teraz MdM), więc pozwól mi prosić o poradę osoby które go odwiedzają.
    Moja żona w tym roku skończyła 35 lat (ja wcześniej).
    Sytuacja życiowa zmusza mnie do pchania się w kredyt. Planuję zakup na rynku wtórny, więc choć jestem przeciwny MdM, to nie obraziłbym się, gdyby mnie dofinansowanie objęło :/
    I teraz pytanie, czy zapis:
    "złożył wniosek o dofinansowanie wkładu własnego najpóźniej do końca roku kalendarzowego, w którym ukończył 35 lat;"
    pozostawia mi jakiekolwiek pole manewru? Np. czy mogę 31 grudnia złożyć wniosek odnośnie programu, który obowiązuje od 1 stycznia?
    Wiem że przy RnS ludzie różnie kombinowali.

    OdpowiedzUsuń
  17. ^ oczywiście będzie to miało sens, jeśli MdM obejmie rynek wtórny.

    OdpowiedzUsuń
  18. A wiecie może czy wyłączenie z programu obejmuje wszystkich współwłaścicieli danego lokalu?

    Kilka lat temu dostalismy z bratem (i dwiema siostrami ciotecznymi) w spadku udział w niewielkim procencie jednego z lokali w starym drewnianym domu jednorodzinnym.

    Czy to oznacza, że wszyscy jestesmy wykluczeni z programu?

    OdpowiedzUsuń
  19. @azo
    Z projektu ustawy 12.02.2013 więc nie wiem czy aktualne:

    Art. 4.
    1. Dofinansowanie wkładu własnego może zostać udzielone, jeżeli nabywca lokalu mieszkalnego:
    1) złożył wniosek o dofinansowanie wkładu własnego najpóźniej do końca roku kalendarzowego, w którym ukończył 35 lat;
    2) do dnia nabycia lokalu mieszkalnego nie był:

    a) właścicielem budynku mieszkalnego jednorodzinnego lub lokalu mieszkalnego,
    b) osobą, której przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, którego przedmiotem jest lokal mieszkalny lub dom jednorodzinny,
    c) współwłaścicielem budynku, jeżeli jego udział w przypadku zniesienia współwłasności obejmowałby co najmniej jeden lokal mieszkalny.
    2. W przypadku, gdy nabywcą lokalu mieszkalnego jest małżeństwo, warunek, o którym
    mowa w ust. 1 pkt 1, dotyczy młodszego małżonka, zaś warunek, o którym mowa w ust.
    1 pkt 2, dotyczy obojga małżonków.

    Z tego rozumiem, że jeżeli nadal pozostajecie współwłaścicielami to jesteście wyłączeni. Z projektu nie wyczytałem natomiast czy w przypadku zbycia współwłasności nie nabędziesz prawa do skorzystania z programu Marżę Deweloperom Mnóżmy. Z drugiej strony to żaden problem przenieść własność dotychczasowego mieszkania na rodziców i złożyć wniosek o MDM co wydaje się nie zgadzać z oficjalnym celem ustawy czyli pomocy w nabywaniu PIERWSZEGO mieszkania. Jaki jest faktycznie nieoficjalny cel to większość osób odwiedzających bloga myślę, że jest świadoma.

    OdpowiedzUsuń
  20. @IMHO

    Dzięki za odpowiedź.

    Czytałem ten fragment, zastanawiałem się tylko czy gdzieś nie było to doprecyzowane co z wieloma spadkobiercami nieruchomości, spośród których tylko jeden zamieszkuje lokal.

    Druga sprawa: "do dnia nabycia lokalu mieszkalnego nie był" - rozumiem jako "nigdy wcześniej nie był" a nie jako "nie był w momencie skladania wniosku o dofinanswanie". Czy ktoś wiarygodny już się wypowiedział na ten temat i rozwiał te wątpliwości?

    OdpowiedzUsuń
  21. @wdomachzbetonu
    ".....Jednak co do demografii, to proponuje jednak patrzec na liczbe gospodarstw domowych, a nie studentow. Zreszta osoby, ktore niedawno byly studentami a juz nie sa, bynajmniej nie znikaja z powierzchni ziemii. Kupia mieszkania, tylko pozniej."

    Problem polega na tym, że statystyki demograficzne GUSu niestety opierają się na danych meldunkowych (z meldunkiem powyżej 3-m-cy).
    Patrząc się na rocznik demograficzny np. dla miasta Krakowa można wysnuć błędny wniosek, że liczba mieszkańców praktycznie od 20 lat prawie się nie zmieniła.

    Jednak w rzeczywistości w okresie bumu demograficznego Kraków mogło zamieszkiwać ponad 1 mln osób, wzrost znaczny zanotowały również gminy ościenne w których bogatsi Krakowianie zaczęli budować domy przenosząc się tam na stałe.

    Samych przyjezdnych studentów w porównaniu do roku 89 przybyło ok. 100 tys.

    Tak naprawdę, żadna instytucja naukowa nie wzięła się za próbę oszacowania wzrostu populacji ludności na terenie Krakowa oraz gmin ościennych.

    Osobiście nie mam wątpliwości, że w Krakowie wzrost cen zupełnie niewspółmierny w stosunku do zarobków był właśnie związany ze zmianami demograficznymi miasta zarówno zmianą struktury wiekowej jak i nie rejestrowanego wzrostu liczby mieszkańców.

    Teraz lecimy w drugą stronę, wraz ze spadkiem liczby przyjezdnych studentów popyt na mieszkania będzie stopniowo malał, co wcześniej czy później zmusi część właścicieli do sprzedaży mieszkań co znacząco zwiększy podaż i spowoduje dalszy powolny spadek cen mieszkań.

    Chyba, że zmieni się w Krakowie sytuacja demograficzna np. rząd "zaprosi" imigrantów.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Azo80
    Daruj, przekaż Twój udział Mamie (wtedy po jej śmierci przejdzie na Was Twój udział w sensie rodzeństwo). Oczywiście życze mamie 200 lat.

    Poza tym możesz skorzystać z MdM.

    hej

    OdpowiedzUsuń
  23. @Azo80

    W sumie to może nawet nie musisz przekazywać bo Ciebie dotyczy:
    "c) współwłaścicielem budynku, jeżeli jego udział w przypadku zniesienia współwłasności obejmowałby co najmniej jeden lokal mieszkalny."

    Tzn jak by zdjąć (przenieść na brata) współwłasnosć Twoją to nie ma jednego lokalu. Chodzi o to że wykluczone były przypadki współwłasnosci po połowie. Reszta przypadków (3 osoby mają spadek do jednej chałupki) jest ok tj spełnia wymogi.

    Radził bym się skonsultować z radcą prawnym bo jak wspomniałem dla mnie to jest szansa że nawet nic nie musisz zdawać. Lepiej dać Panu z max z 1500 pln (wawa?) i miec czystą głowę.

    OdpowiedzUsuń
  24. @czekamy-na-spadki pisze...
    "@SiP - twój blog to moje okno na świat nieruchomości (RnS, teraz MdM)"

    ODP: Miło mi.

    C-N-S:"więc pozwól mi prosić o poradę osoby które go odwiedzają.
    Moja żona w tym roku skończyła 35 lat (ja wcześniej).
    Sytuacja życiowa zmusza mnie do pchania się w kredyt. Planuję zakup na rynku wtórny, więc choć jestem przeciwny MdM, to nie obraziłbym się, gdyby mnie dofinansowanie objęło :/
    I teraz pytanie, czy zapis:
    "złożył wniosek o dofinansowanie wkładu własnego najpóźniej do końca roku kalendarzowego, w którym ukończył 35 lat;"
    pozostawia mi jakiekolwiek pole manewru? Np. czy mogę 31 grudnia złożyć wniosek odnośnie programu, który obowiązuje od 1 stycznia?
    Wiem że przy RnS ludzie różnie kombinowali."

    ODP: Zgadza się, różnie kombinowali ale głównie z wartością mieszkania. Tj by spełnić kryterium cenowe, podwyzszane były ceny garazy u deweloperów na oddzielnej własności lub kasa na wtórnym szła pod stołem.

    Ty jednak masz problem wieku. Nie wydaje mi się abyś mógł złożyć dofinansowanie do programu dnia 31 grudnia 2013 (szczegolnie ze to chyba wolne od pracy w urzedach) skoro program nie istniał. Nawet 28 grudnia 2013 - wniosek składasz w roku w którym programu nie ma. Tak to rozumiem.

    Nie zmienia to faktu, że jest cień szansy na takie zinterpretowanie przepisów. Trzeba by dopytać do kiedy/od kiedy (w Twoim przypadku) można składać formalnie wnioski.

    Przy składaniu wniosków i zakończeniu programu RnS to pamiętam że szli na rękę i decydowała data złożenia wniosku i nawet jeśli bank mielił papiery z 2 miesiące a RnS już przestał oficjalnie działać to BGK uznawał wnioski (przypadek kolegi).

    Ty chcesz jednak złożyć wniosek PRZED programem - wątpię ale trzeba dopytać jak będzie bliżej programu.


    Co do MdM czy RnS - też nie skorzystam. JA akurat mam poniżej 35 jeszcze a mieszkanie musiało by być z drogim garażem. Tak czy siak ja kupiłem w czerwcu a kredyt ruszył w lipcu.


    Od razu wyczulam - kupuj najlepiej te co stoją. Chociażby z tego względu że jak się posiłkujesz kredytem to do otrzymania przez bank aktu notarialnego płacisz TYLKO ODSETKI (karencja spłaty!). Zatem osoby które kupowały dziurę w ziemi i budowało się to to 24 miesiące, a po wybudowaniu kolejka do aktu (nawet 3-5 miesięcy w dużych inwestycjach) to ludzie przez 2,5 roku płacili odsetki. Miejscami dali w błoto (do banku) po 25-30 tysiecy złotych i nic z tego nie mają - ani jednego spłaconego grosza. Rada- kupuj gotowe.


    OdpowiedzUsuń
  25. @SiP
    Dziękuję za rady.

    @azo80
    Nie chodzi o 'do dnia złożenia wniosku nie był', bo moim zdaniem nie dotyczy Cię żaden z trzech podpunktów:

    a) właścicielem budynku mieszkalnego jednorodzinnego lub lokalu mieszkalnego,
    b) osobą, której przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, którego przedmiotem jest lokal mieszkalny lub dom jednorodzinny,
    c) współwłaścicielem budynku, jeżeli jego udział w przypadku zniesienia współwłasności obejmowałby co najmniej jeden lokal mieszkalny.

    Twój udział, to jak napisałeś 'znikomy procent'. Także SiP ma rację - bierz! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Swoją drogą zapis 'do dnia złożenia wniosku nie był' jest zapisem dość jednoznacznym i rzekłbym kontrowersyjnym. Nie jest to 'w dniu złożenia', ale 'do dnia złożenia'.
    Ja np. 10 lat temu miałem kredyt na nieruchomość, który w 2008 roku spłaciłem ze sprzedaży. W moim odczuciu to by mnie dyskwalifikowało.

    OdpowiedzUsuń
  27. @czekamy-na-spadki, @SiP

    Dziękuję Wam za interpretacje :)

    Nurtuje mnie jeszcze jedna kwestia.

    "* osobą, której przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, którego przedmiotem jest lokal mieszkalny lub dom jednorodzinny,"

    Czy w tym przypadku też można rozumieć że chodzi o prawo własnościowe przypadające wyłącznie na jedną osobę? Tzn jeśli dwóch spadkobierców otrzymało w spadku spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu to nie są wykluczani z programu?

    Mam wrażenie, że jest wiele przypadków brzegowych, w przypadku których postępowanie nie jest jasno sprecyzowane.

    OdpowiedzUsuń
  28. @azo80

    To akurat nie jest niedoprecyzowanie, tylko jakieś Twoje dziwne dywagacje :)
    Jeśli do dnia zakupu posiadałeś spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, to obojętnie, czy z kimś, czy sam, czy w drodze spadku, czy nabycia - jesteś wykluczony.

    OdpowiedzUsuń
  29. Oj dużo się działo w tym okresie i powoli czas uaktualnić wpisy o nieruchomościach.

    Szykowana jest nowelizacja mdm, mamy tez postepujacy rozwoj rynku listów zastawnych

    mBank Hipoteczny wyemitował listy zastawne na 0,5 mld zł
    mBank Hipoteczny, specjalistyczny podmiot z grupy mBanku przeprowadził emisje hipotecznych listów zastawnych o łącznej wartości 500 mln zł. To największa oferta w 15-letniej historii bankowości hipotecznej w Polsce.

    Na przełomie lipca i sierpnia 2014 r. mBank Hipoteczny przeprowadził emisje dwóch serii hipotecznych listów zastawnych HPA22 i HPA23. Ich wartości nominalne wynosiły odpowiednio 300 mln i 200 mln zł – poinformował bank. Uplasowane na rynku papiery mają 8- i 8,5-letni terminem zapadalności oraz marżę WIBOR 6M + 93 bps. Oferta, skierowana do krajowych podmiotów rynku finansowego, została przez nie w całości wykupiona.

    Pierwotnie bank planował wyemitować do 200 mln zł listów zastawnych serii HPA22, jednak wartość zapisów złożonych w drodze budowy książki popytu ponad trzykrotnie przekroczyła wartość planowanej emisji. W związku z tym bank zdecydował się podnieść wartość nominalną serii HPA22 do 300 mln zł oraz przystąpił do emisji serii HPA23. Wartość zgłaszanego popytu ze strony inwestorów w ramach obu serii przekroczyła 1 mld zł, co odpowiada 2/5 łącznej wartości wszystkich wyemitowanych i pozostających w obrocie serii listów zastawnych mBanku Hipotecznego.

    Strategia grupy mBanku zakłada przebudowę bilansu w oparciu o długoterminowe źródła finansowania.

    Plan na 2014 rok przewiduje emisję listów zastawnych o łącznej wartości nominalnej 1 mld zł. Po 7 miesiącach roku wyemitowano papiery o łącznej wartości 710,65 mln zł. – Świadczy to o potencjale rynku listów zastawnych, zarówno jako stabilnego źródła długoterminowego finansowania działalności bankowej, jak również lokacyjnego instrumentu finansowego. Zainteresowanie ze strony zagranicznych i krajowych inwestorów tym instrumentem wynika z relatywnie niskiego poziomu ryzyka inwestycyjnego. Dodatkowo, wobec perspektywy zmian legislacyjnych oraz podążającym za nimi potencjalnym podwyższeniem ratingów listów zastawnych, jest to szansa na zakup po atrakcyjnych poziomach. Doświadczenie dojrzałych rynków zachodnich pokazuje, że punkt odniesienia dla rynku Covered Bonds stanowią docelowo obligacje skarbowe – mówi Karol Prażmo, dyrektor departamentu skarbu w mBanku Hipotecznym.

    Jak już pisaliśmy w „Rz" trwają prace nad zmianą przepisów, które ułatwiają emisję listów zastawnych.

    Jak już pisaliśmy w „Rz" trwają prace nad zmianą przepisów, które ułatwiają emisję listów zastawnych. Projekt nowelizacji ustawy m.in. poszerza grono potencjalnych inwestorów, którzy będą mogli kupować listy zastawne. Ustanawia też osobne limity na te papiery dla otwartych funduszy emerytalnych. Nowelizacja ustawy likwiduje też największą barierę dla inwestorów zagranicznych, którzy chcieliby kupować polskie listy zastawne, czyli tzw. podatek u źródła. Przy obecnym stanie prawnym pomniejsza on wartość wypłacanych odsetek, co powoduje, że tego typu inwestycja z punktu widzenia podmiotów zagranicznych jest nieopłacalna. Nowelizacja ustawy wprowadza też zmiany w prawie upadłościowym, które mają na celu wzmocnienie zabezpieczenia nabywców listów zastawnych na wypadek upadłości banku hipotecznego. Jednocześnie pozwoliłoby to na uzyskanie wyższego ratingu emitowanych listów i w efekcie niższych kosztów. Nowelizacja ułatwia także transfer portfeli kredytów hipotecznych z banków uniwersalnych do hipotecznych.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP