23 września 2014

Ogólnoświatowe siwienie czyli o wpływie demografii na inflację i gospodarkę

Wiadomo, że każde zjawisko ma swoją nazwę. Ogólnoświatowe siwienie (ang. global greying) to opis ogromnych zmian demograficznych jakie zachodzą głównie w gospodarkach rozwiniętych. Proces polega na starzeniu się społeczeństwa i dłuższym średnim czasie życia. Tak duży proces musi mieć wpływ na gospodarkę, a zatem na wiele klas aktywów finansowych, rozpoczynając od akcj, a kończąc na rynku nieruchomości.
Opisywane zjawisko musi mieć też wpływ na politykę monetarną. Można spokojnie założyć, że im bardziej starsze społeczeństwo tym jest mniej podatne na zmianę stóp procentowych. Głównym powodem jest fakt, iż starsi ludzie są głównie dawcami kapitału, preferują bardziej bezpieczne aktywa jak obligacje, likwidują dotychczasowe inwestycje by mieć środki na życie. Młodsze społeczeństwa statystycznie zaciągają z kolei kredyty, gdyż wchodzą w dorosłość, zakładają rodziny, kupują mieszkania czy domy. Są zatem bardziej podatni na zmiany stóp procentowych. Zakłada się, iż by pobudzić wzrost gospodarczy czy inflację w starszym społeczeństwie, na tym samym poziomie co w młodszym społeczeństwie, bank centralny musi dokonać znacznie większej zmiany stóp procentowych. 

Podobne zjawisko, mające wpływ na inflację i politykę stóp procentowych, można zaobserwować w obszarze podaży (zasobów) pracy (ang labour force) i tempa w jakim się ona kurczy lub rośnie. Zakłada się, iż młodsze społeczeństwa są bardziej inflacjogenne, w związku ze wzbudzonym popytem na kredyt, chęcią zaspokojenia swoich potrzeb (jak dom), oraz mniej produktywne w związku z faktem mniejszej wiedzy i doświadczenia. Gdy społeczeństwo zaczyna się starzeć, młodzi zaczynają więcej pieniędzy inwestować, nabierają doświadczenia zwiększając produktywność, a inflacja zaczyna się stabilizować na niższych poziomach. 

Długoterminowa relacja pomiędzy wzrostem podaży pracy (czyli de facto ilością osób w wieku produkcyjnym) a inflacją w USA została przedstawiona poniżej. Inflacja jest lekko opóźniona w stosunku do podaży pracy o około 2 lata, jako że musi minąć trochę czasu aby gospodarka odczuła wzrost produktywności. Widać wyraźnie, iż wraz za wzrostem lub spadkiem zasobów pracy podąża inflacja.



Kolejny wykres dotyczy tych samych zmiennych, jednak patrząc na 10 letnie tempo wzrostu podaży pracy i inflacji. Wykres ukazuje wejście pokolenia wyżu demograficznego (babyboomers, urodzeni po II wojnie światowej, a trend trwał mniej więcej do połowy lat 60. XX wieku) na rynek pracy w momencie kiedy światowa gospodarka doświadczała szoku podażowego na rynku ropy (kryzys naftowy). Napływ nowych pracowników na rynek pracy z pewnością wpłynął na zwiększoną inflację w latach 70-tych. Przez kolejne 30 lat i więcej, inflacja spadała, a gospodarka coraz bardziej korzystała z technicznego postępu oraz wzrostu produktywności jaki towarzyszył dorastającemu pokoleniu. Można założyć, iż to właśnie starzejące się społeczeństwo wywołuje coraz większą presję deflacyjną w gospodarce.



Oczywiście nie należy twierdzić, iż demografia to jedyny czynnik który znacząco wpłynął na spadek inflacji. To raczej splot czynników jak globalizacja czy kredytowanie Ameryki przez ChRL (eksport oszczędności i dotowanie przedsiębiorców chińskich kosztem osób oszczędzających w Chinach na bazie np. zaniżania oprocentowania na lokatach). Należy raczej założyć, że ogólnoświatowe siwienie, jest kolejnym znaczącym mega trendem, który wpływa na gospodarkę oraz rynki finansowe i warto o nim wspomnieć. Myślę że Japończycy byliby tu świetnym przykładem. Pomimo rekordowo niskich stóp procentowych, pomimo podwajania co roku bazy monetarnej, pomimo skupu nieruchomości oraz akcji na tamtejszym rynku akcji,  bank centralny Japonii nie potrafi wygenerować zdrowej inflacji. Jedyna inflacja jaka się pojawia pochodzi z importu, szczególnie z rynku surowców energetycznych w związku z zamknięciem większości elektrowni atomowych (w konsekwencji katastrofy w Fukushimie).

Gdyby opisywany trend miał decydujący wpływ na gospodarkę to nie czeka nas nic dobrego. Znikąd nie widać popytu który rozruszał by ogólnoświatową gospodarkę. Ceny aktywów powinny dołować, a wiele miejsc pracy zniknie. Zjawisko będzie miało też ogromny wpływ na gospodarkę w Polsce, w tym nie tylko na rynek nieruchomości w wielu regionach ale i rynek akcji. Pisałem o tym już kilka razy np. Niż demograficzny zbiera pierwsze żniwa - upadają niektóre warszawskie uczelnie, czy Demografia - "Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu".

 
PS. Wpis powstał na bazie wpisu Bond Vigiantes i jeśli chcesz zapoznać się z oryginałem to zapraszam tutaj.

22 komentarze:

  1. Super ciekawe dla mnie jako dla ekonomicznego laika! Dzieki!
    Pozdrawiam
    tradilus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Tradilus,
      "Super ciekawe dla mnie jako dla ekonomicznego laika! Dzieki!"

      Miło mi że wpis przypadł do gustu. Dla mnie temat jest bardzo ciekawy.

      hej,
      SiP

      Usuń
  2. "bank centralny Japonii nie potrafi wygenerować zdrowej inflacji"

    Co niby jest takiego zdrowego w inflacji? Skąd się biorą takie androny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "hansKlos
      "bank centralny Japonii nie potrafi wygenerować zdrowej inflacji"

      Co niby jest takiego zdrowego w inflacji? Skąd się biorą takie androny?"


      Cześc,
      no ja mam trochę odmienne zdanie. Jest zdrowa inflacja tj taka która w teorii utrzymuje się ponad 0,5% a nie więcej jak 1,5-2%. Stabilnie się utrzymuje chociaż wiemy jak działa procent składany więc ceny rosną :)

      Wiesz doskonale jak działa obecny system monetarny i wiesz że w uproszczeniu pieniądz = dług. Zdrowa inflacja ułatwia spłacać zobowiązania i pobudza do inwestycji.

      Dla mnie zdrowa inflacja to ta która pochodzi z czystej gospodarki tj wzrostu płac i głównych dóbr. nie jest dla mnie zdrową inflacją wzrost cen z importu (japonia) czy inflacja aktywów (akcji, czy generalnie rynków finansowych) bo rodzi nierówności.

      Usuń
  3. Nie ma czegoś takiego jak zdrowa inflacja. Zdrowa może być gospodarka np. w sensie wysokiej stabilności. Ale w tym, że człowiek traci owoce swojej pracy poprzez spadek wartości pieniądza nie ma nic zdrowego, moralnego ani właściwego. Inflacja to niewidzialne złodziejstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniądze nie służą i nie powinny służyć do oszczędzania. Wystarczy założyć w tym celu lokatę i już oszczędności nie tracą na inflacji,

      Usuń
    2. @Jeden anonimowy drugiego dobrze odpisał. Dziękuję.

      Usuń
  4. Odnośnie tej inflacj w Japonii. Zastanawiałem się nad tym. Rząd chce ja wywołać, ale jednocześnie chce aby oprocentowanie obligacji pozostało na niezmienionym poziomie. Mam wrażenie, że albo nie wiedzą czego chca, albo coś kręcą. Był taki moment rok albo dwa temu, że "rynek" uwierzył w to, że uda się stworzyć 2% inflację i zwalił obligację do rentowności prawie 2%. Wówczas premier Japonii zagotował się i cały rząd wpadł w panikę. Gdy obligacje osiągną stałe oprocentowanie 2% to Japonia będzie musiałą ogłosić bankructwo bo nie udźwignie obsługi swojego długu. Tak z grubsza czytałem tu i ówdzie.
    Może jako doktorant ekonomii napisałbyś o tym tekst i wyjaśnł ostatecznie temat Japonii ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeciez wiadomo o co chodzi.Miec inflacje 2-3% a pozyczac na 0.5% i w ten sposob przez dwie-trzy dekady wyinflacjonowac sie z dlugu.UK tez wlasnie zaczyna probowac tej sztuczki stad te ich gadki o duzych podwyzkach pensji minimalnej itp.Ale watpie zeby im sie udalo-musileliby byc super safe haven w czasach mega niepewnosi a na to sie nie zanosi.

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Piotr 34
      "Przeciez wiadomo o co chodzi.Miec inflacje 2-3% a pozyczac na 0.5% i w ten sposob przez dwie-trzy dekady wyinflacjonowac sie z dlugu.UK tez wlasnie zaczyna probowac tej sztuczki stad te ich gadki o duzych podwyzkach pensji minimalnej itp.Ale watpie zeby im sie udalo-musileliby byc super safe haven w czasach mega niepewnosi a na to sie nie zanosi.
      "

      Tak byłoby idealnie z punktu widzenia banków centralnych i rządów. Tylko tak się łatwo nie da. KAżdy kraj ma z tym problem a największy teraz europa (ECB).

      JAk doskonale pewnie wiesz każdy QE , nie tylko w USA przez FED ale i BoE (UK) czy ECB) kończyło się WZROSTEM rentowności tj zupełnie czymś odwrotnym. Innymi słowy jak działa QE to rentownosci rosną a jak go nie ma to spadają. Zatem paradoskalnie nie powinni nic robić bo to własnie wtedy mieliby niższe oprocentowanie.

      Na razie nikt lub prawie nikt z dużych krajów DM nie obronił się przed deflacją lub bardzo niską inflacją.

      QE dało głównie wyższe wyceny na rynkach finansowych. Do realnej gospodarki mało dotarło. Głównie też dlatego że realna gospodarka nie chce tyhc pieniedzy. Nie ma popytu na produkty. Konsumenci nie kupują tak jak kiedyś. QE to machanie sznurkiem przez fed (pushing on the string http://en.wikipedia.org/wiki/Pushing_on_a_string)

      Usuń
  6. a tymczasem złoto złamało linie trendu ... koszmar goldbugów :)

    https://twitter.com/rotttor/status/514880441221132288

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się i wszyscy mówią o 1187 (technicznie).
      Z kolei w mass mediach mówią już o 800. Ostatnio analityk z NBP :)

      Usuń
  7. Złoto?
    To że tak podąży było aż nadto oczywiste! Wystarczyło przeanalizować wykresy!
    Niektórzy uważali inaczej, a teraz gryzą paznokcie ....?!

    Co do Japonii:
    A nie pisałem?
    HOSSA na NIKKEI:
    http://finviz.com/fut_chart.ashx?t=NKD&cot=240741&p=w1
    HOSSA na $/Y:
    http://finviz.com/fut_chart.ashx?t=6J&cot=097741&p=w1

    LJ3

    OdpowiedzUsuń
  8. A propo Japonii i demografii -
    polecam http://www.sovereignman.com/trends/a-most-bizarre-holiday-today-its-really-a-sign-of-the-times-15004/

    JarekS

    OdpowiedzUsuń
  9. Odnośnie złota to w ogóle dziwią mnie wpisy mówiące, że będzie nie wiadomo jak rosło, a jak przyjdzie rzekomy reset to w ogóle poleci w kosmos i to najlepsza inwestycja na świecie.
    Pieniądz to dług a wartość złota wyrażona jest w niczym innym jak pieniądzu czyli w długu, jak i każde aktywo na tym świecie jest wyrażone w niebotycznie napompowanym długu, który teraz jeszcze przez co najmniej dekadę musi się zdelewarować. Do tego dochodzą opisane zjawiska demograficznie niesprzyjające pompowaniu długu jakie miało miejsce od lat 60tych

    A jakby przyszedł reset to cena złota też ulegnie proporcjonalnemu resetowi ot co.

    I jak zwykle w mega kryzysie może się okazać że Cash is The KING pytanie tylko w jakiej walucie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam identyczny punkt widzenia na złoto, tak od 2-3 lat. Bańka na złocie pękła najszybciej bo złoto nie generuje odsetek, dochodów z najmu itd...nie ma korzyści z trzymania, a są koszy np. wynajem sejfu. Złoto może mieć swoje 5 min. kiedy wartośc aktywów które sa zabezpieczeniem kredytów zacznie tracić na wartości, i pojawi sie ryzyko systemowe dla sektora bankowego. Wtedy część srodków może wrócić z powrotem w złoto. Mój koszyk walut( kolejność zależna od wielkości pozycji) - GBP,USD,NOK,AUD. Długo myślałem jak ma wyglądać koszyk. Taki mix płynnościowo-surowcowy. Waluty kupowane od późnej jesieni 2013 do lipiec 2014. teraz obserwuje, sprzedawać nie planuje. Większość środków to jednak PLN na lokatach.
      Ps. wpływ demografii na wycenę konkretnych klas aktywów w długim terminie to ciekawy temat.

      JarekS

      Usuń
  10. ageing population -> lower rates "IRRs reduce exponentially with age"
    https://principlesandinterest.wordpress.com/2015/02/24/pocket-money-meets-piketty/

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki za świetny wpis - stały czytelnik.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP