18 września 2014

Unia przez kolejne minimum 10 lat nie ograniczy uzależnienia od rosyjskiego gazu. Ukraina poświęcona na ołtarzu pokoju.

Mam wrażenie że w polsko-języcznych mediach raport agencji Fitch został mocno przemilczany. Warto poświęcić mu miejsce, szczególnie teraz z uwagi na napięcia i daleko idące zmiany za wschodnią granicą.

Z sierpniowego raportu agencji wynika, że Unia Europejska przynajmniej przez kolejne 10 lat nie ograniczy swojego uzależnienia od gazu z Rosji. Co więcej, w najlepszym wypadku Unia Europejska go po prostu nie powiększy.


Jakakolwiek próba polepszenia bezpieczeństwa energetycznego w skutek ograniczenia uzależnienia od Rosji, będzie wymagać albo znaczącego ograniczenia popytu na gaz albo ogromnego wzrostu podaży z alternatywnych źródeł. Oba te zdarzenia wydają się nieprawdopodobne

W europie obecnie 25% popytu na gaz zaspokajane jest z rosyjskich źródeł. Fitch nawet szacuje, iż to uzależnienie wzrośnie do 1/3 z uwagi na odrodzenie w europejskiej gospodarce oraz przejście ze starych elektrowni węglowych i nuklearnych na elektrownie gazowe.

za Morgan Stanley

Wg analityków, wiele krajów (patrz wyżej) będzie mieć problem z zabezpieczeniem gazu z alternatywnych źródeł w średnim terminie, wystawiając się przy tym na ryzyko bycia po prostu zakładnikiem głównych graczy, głównie z Rosji.

Czechy, Finlandia i większość krajów wschodniej i centralnej europy jest prawie całkowicie uzależniona od importu rosyjskiego gazu, a Niemcy znacząco.

Polski import w 80% uzależniony jest bezpośrednio od gazu z Gazpromu, chociaż kolejne brakujące procenty to reeksport gazu rosyjskiego z Niemiec i Czech. Co oznacza, że de facto jesteśmy praktycznie całkowicie uzależnieni w imporcie od Rosyjskiego gazu.

Import gazu przez Polskę wyniósł 11,6 mld metrów sześciennych. Całkowity popyt sięgał 15,8 mld metrów sześciennych (link).  Jest jednak i wydobycie krajowe, wynoszące za 2012 4,4 mld metrów sześciennych. To w konsekwencji oznacza, iż w Polsce około 75% popytu na gaz zaspokajane jest przez Rosję, a 25% ze źródeł krajowych.


za Gazeta Wyborcza



Rosnące napięcia geopolityczne na wschodzie Polski nie sprzyjają sytuacji. Wiele rurociągów gazowych poprowadzonych jest bowiem przez tereny Ukrainy.

za Fitch

Agencja zaznacza, że reorganizacja obecnej europejskiej infrastruktury i stworzenie sieci bardziej odpornej na szoki mogłoby kosztować około 200 mld euro (ponad 800 miliardów PLN). Szacuje się, iż połowa kwoty mogłaby być pozyskana z rynku, jednakże przynajmniej część wydatków została by przerzucona na odbiorców końcowych, w szczególności konsumentów. 

Analitycy podkreślają dominującą rolę Rosji na całym rynku energetycznym europy. Nawet jeśli Unia Europejska promowałaby odnawialne źródła energii, powróciła do elektrowni atomowych (Niemcy) czy wprowadziła jednolity rynek, to i tak ich wpływ będzie ograniczony. Rosja przykładowo zapewnia ponad 26% węgla kamiennego i jest jedynym dostawcą prętów paliwa jądrowego w wielu krajach.

Fitch nie widzi szans w amerykańskiej rewolucji - "gazie z łupków". W europie wydobycie gazu z łupków jest na etapie dopiero powstawania i minie przynajmniej 10 lat zanim produkcja ta, jeśli nawet, stanie się znacząca. W ówczesnym momencie pozwoli to jedynie na zbilansowanie strat związanych ze spadającą produkcją z konwencjonalnych źródeł wydobywania gazu (!).

IEA (International Energy Agency) szacuje co prawda, że Europa posiada 13 bilionów metrów sześciennych gazu łupkowego. Jednakże obawy o wydobycie (fracking) doprowadziły w wielu krajach do zakazania rozwoju i produkcji.


za Fitch

"Uważamy, że Rosja i Gazprom zareagują obniżką cen gazu, jeśli zaczną dostrzegą zagrożenie dla swojej pozycji na rynku europejskim w skutek gazu z łupków. Europa, pomimo wielu działań Rosji w celu zdywersyfikowania bazy klientów (patrz ChRL), pozostanie kluczowym rynkiem" wskazując analitycy.

Kolejnym źródłem gazu, które nie zaspokoi potrzeb europy są nowe alternatywne gazociągi. Gazociąg Transanatolijskiei (TANAP) jest jedynym realnym nie-rosyjskim gazociągiem, który można rozważyć. Może on dostarczyć 31 mld metrów sześciennych gazu przed 2026 rokiem, jednakże pokryje on tylko nowe potrzeby europy i będzie nieznaczący w stosunku do całego rynku szacowanego na 565 miliardów sześciennych gazu. To oznacza z kolei że tzw Południowy Korytarz Gazowy, na który ma składać się m.in Gazociąg Południowokaukaski, Transanatolijski (TANAP) i Transadriatycki (TAP) musi mieć zdecydowanie większe zdolności przesyłowe błękitnego paliwa. Rozważa się przy tym ponownie gazociąg Nabucco, jednakże na  chwilę obecną jest on mniej realny.

za Fitch

Ostatnim źródłem gazu jest LNG (skroplony gaz ziemny), w czasie gdy pojemność ogólnoświatowego skraplania sięgnie około 70 mld metrów sześciennych przed końcem 2017 roku. Jednakże już wiele przyszłego wydobycia jest zakontraktowane i powiązane z długoterminowymi umowami. To oznacza podaż w granicach dziesiątek miliardów sześciennych gazu. Analitycy oczekują dostaw gazu LNG jednakże nie wpłynie on znacząco na pozycję Rosjan na europejskim rynku, chociażby z powodu wyższej ceny.

To wszystko oznacza, iż Rosja i Europa przynajmniej przez kolejne 10 i więcej lat jest na siebie zdana. W przypadku braku dostaw gazu z Rosji, pojemność zbiorników wcale nie jest wystarczalna by pokryć długoterminowe zapotrzebowanie. Mówimy tu wręcz o miesiącach (polecam analizę u Random Jog w tej sprawie - tutaj). 

Nie może zatem dziwić, iż niestety Ukraina została właśnie we wrześniu 2014 symbolicznie sprzedana i podzielona, a sprawa jest przez Europę tonowana. Powstanie zatem autonomiczny obszar Doniecka czy Ługańska, z przemysłowym Donbasem. Regiony te nie tylko uzyskają wpływ na język, ale również policję czy własną straż graniczną. Dokonał się właśnie symboliczny podział Ukrainy, a jej biedniejsza "stepowa" część trafi pod strzechy europy.  

Czytaj:  

Mamy tutaj symboliczne nawiązanie do 17 września 1939 i sowieckiej napaści na Polskę. Wtedy władze sowieckie oświadczyły

Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni działań wojennych Polska utraciła wszystkie swoje ośrodki przemysłowe i centra kulturalne. Warszawa, jako stolica Polski, już nie istnieje. Rząd polski uległ rozkładowi i nie przejawia oznak życia. Oznacza to, że państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Tym samym utraciły ważność umowy zawarte pomiędzy ZSRS a Polską.

Uzasadniając wkroczenie Armii Czerwonej na teren Rzeczypospolitej Polskiej, stwierdzano:
Rząd sowiecki nie może pozostać obojętny na fakt, że zamieszkująca terytorium Polski pobratymcza ludność ukraińska i białoruska, pozostawiona własnemu losowi, stała się bezbronna. Wobec powyższych okoliczności Rząd Sowiecki polecił Naczelnemu Dowództwu Armii Czerwonej, aby nakazało wojskom przekroczyć granicę i wziąć pod swoją opiekę życie i mienie ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Rząd sowiecki zamierza równocześnie podjąć wszelkie środki mające na celu wywikłanie narodu polskiego z nieszczęsnej wojny, w którą wepchnęli go nierozumni przywódcy i umożliwienie mu zażycia pokojowej egzystencji”.

19 komentarzy:

  1. Dodałem fragment o Polsce.
    Polska w 80% uzależniona jest bezpośrednio od gazu z Gazpromu, chociaż kolejne brakujące procenty to reeksport gazu rosyjskiego z Niemiec i Czech. Co oznacza, że de facto jesteśmy praktycznie całkowicie uzależnieni od Rosyjskiego gazu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 80% importu to gaz z gazpromu. Nie zapominajmy o krajowy wydobyciu pokrywającym nam ~30%, nowych połączeniach transgranicznych dzięki którym zwiększamy możliwości odbioru gazu z kierunku innego niż wschodni oraz gazoportowi - opóźnionemu ale za max 2-3 lata będzie mógł pracować pełną parą. ~2018 roku uzyskamy 100% możliwości importu z kierunku innego niż wschodni: http://gazownictwo.wnp.pl/prezes-gaz-systemu-w-2018-r-polska-moze-byc-w-100-proc-uniezalezniona-od-rosji-pod-wzgledem-dostaw-gazu,212394_1_0_0.html

      Usuń
    2. nastąpiła słuszna korekta

      Usuń
    3. Pamiętaj proszę że z gazoportu mamy najdroższy gaz. O wiele więcej z tego co słyszałem - pytanie jaki wtedy będzie split.

      Teraz masz całkowitą rację ponad 70 parę procent to Rosja, mniej niż 30, bliżej 25 to Krajowe wydobycie.

      Usuń
    4. Prezes Gaz-System wprowadza w linkowanym wywiadzie w błąd. Dla niego wirtualny rewers to dywersyfikacja. To wirtualna dywersyfikacja bo to ciągle rosyjski gaz. Zatem żadna lub malutka.

      LNG w świnoujściu -tak, ale drogi.

      Usuń
  2. Pytanie kto w tej sytuacji jest większym zakładnikiem - Unia uzależniona prawie całkowicie od Rosji czy Rosja mająca swój główny rynek zbytu w Unii? Na ile prawdopodobne są nawet krótkotrwałe odcięcia gazu przez Rosję w najbliższym 10-leciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to jest jawny wspolny interes europy i Rosji i obu stronom nie zależy na przerwach w gazie. Gaz i tranzyt to nie lokata którą można zerwać, co najwyzej z utratą odsetek. To wieloletnie inwestycje. Obie gospodarki czy Rosyjska czy europejska pewnie by się załamały wskutek odcięcia od surowców. Europa moze i by gdzieś indziej zakupiła część paliw czy gazu ale po znacznie wyższych cenach co dobiło by przemysł. Rosja z kolei była by jeszcze w gorszej sytuacji i dlatego nie może jawnie grozić niemcom i europie.

      Dlatego sprawę ukrainy należy wyciszyć i uspokoić. Podział nastapil i sprawa oby była zamknięta.

      Usuń
    2. Zastanawiałem się w kontekście nas samych, czy grożą nam braki gazu? Raczej nie, choć o ile odcięcie nie jest opcją to podnoszenie ceny przez Rosję w ramach odwetu za np. sankcje wydaje mi się już całkiem prawdopodobne.

      Usuń
    3. Braki w gazie są możliwe - ten rok najcięższy. Jesteśmy uspokajani komunikatami o pełnym przygotowaniu czy pełnym magazynach ale nikt nie dopowiada że wystarczy nam to na stosunkowo krótko. Więcej na linkowanym blogu.

      Z drugiej strony ucierpi przemysł w pierwszej kolejności. Konsumenci będą oszczędzani.

      Usuń
  3. Co nie źródło, to inne liczby. Tutaj można znaleźć, z odwołaniem do WSJ, że są to niecałe 60% w ogólnym imporcie - http://www.uncommonwisdomdaily.com/russia-turns-off-polands-energy-spigot-whos-next-18908
    Co o tym sądzisz?

    Poruszałeś niedawno zależność surowców i waluty głównych exporterów, audusd itd. W przypadku gazu naturalnego, która para najlepiej sugeruje możliwe zwroty w cenie?

    OdpowiedzUsuń
  4. NAstąpiła korekta bo wykres import from gazprom był mylący

    "Polski import w 80% uzależniony jest bezpośrednio od gazu z Gazpromu, chociaż kolejne brakujące procenty to reeksport gazu rosyjskiego z Niemiec i Czech. Co oznacza, że de facto jesteśmy praktycznie całkowicie uzależnieni w imporcie od Rosyjskiego gazu.

    Import gazu przez Polskę wyniósł 11,6 mld metrów sześciennych. Całkowity popyt sięgał 15,8 mld metrów sześciennych (link). Jest jednak i wydobycie krajowe, wynoszące za 2012 4,4 mld metrów sześciennych. To w konsekwencji oznacza, iż w Polsce około 75% popytu na gaz zaspokajane jest przez Rosję, a 25% ze źródeł krajowych."

    OdpowiedzUsuń
  5. @Europarl_PL call to EU to consider excluding Russia from civil nuclear cooperation and the SWIFT international payment system.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Tak, dosłownie ta sama gra co w 1939, Gruzji i innych miejscach - braterska pomoc, ochrona cywili rosyjskojęzycznych itd.

      Usuń
  7. http://uk.mobile.reuters.com/article/idUKL6N0RH5IR20140917?irpc=932
    For Europe's LNG ports, Russia gas fears and U.S. exporters buoy demand
    Wed Sep 17, 2014 3:42pm BST

    * European energy firms look at EDF's Dunkirk port for capacity

    * Japanese handlers of U.S. LNG hedge bets on Asian demand

    * Mitsubishi, Mitsui, Kogas in talks to buy Europe import capacity

    * Demand could help revive slumping import activity

    OdpowiedzUsuń
  8. Polski gaz z łupków wyparowuje
    http://goo.gl/uNZqvq

    OdpowiedzUsuń
  9. PGNiG nadal będzie traciło udziały w polskim rynku gazu
    Końcowi odbiorcy zwiększają zakupy błękitnego paliwa u alternatywnych dostawców. Ci coraz częściej kuszą tanią i bardziej elastyczną ofertą.

    W ubiegłym roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo wraz ze spółkami zależnymi sprzedało na wszystkich rynkach 18,55 mld m sześc. gazu. Z prostego porównania wynika, że w stosunku do 2013 r. był to wzrost o 14,6 proc. Faktycznie sprzedaż błękitnego paliwa do końcowych odbiorców jednak dość mocno spadła.
    Z szczegółowych danych wynika, że grupa w ubiegłym roku sprzedała 4,26 mld m sześc. gazu na Towarowej Giełdzie Energii. Większość surowca kupiło PGNiG Obrót Detaliczny, firma dostarczająca paliwo do około 6,7 mln klientów (gospodarstw domowych i firm) w Polsce. W efekcie część tego samego gazu w ramach grupy została sprzedana dwa razy.
    Szczegółowe dane wskazują, że od PGNiG mniej paliwa kupiły zwłaszcza zakłady azotowe oraz rafinerie i petrochemia. Spadek sprzedaży miał miejsce również do pozostałych grup odbiorców. Częściowo był to efekt stosunkowo wysokiej temperatury w okresie zimowym. Coraz więcej końcowych odbiorców zaczyna jednak korzystać z alternatywnych ofert.
    Różne scenariusze
    Zarząd PGNiG zdaje sobie sprawę z postępującego procesu utraty udziałów w polskim rynku gazu. - Rozpatrujemy różne scenariusze, bazując na doświadczeniach państw europejskich, takich jak Wielka Brytania, Hiszpania, Słowacja czy Czechy. Przewiduje się, że w nadchodzących latach przede wszystkim to klienci instytucjonalni będą chcieli zdywersyfikować swój portfel, kupując gaz na giełdach gazu w Polsce i za granicą bądź u innych dostawców - twierdzi Dorota Gajewska, rzecznik prasowy PGNiG.
    O dotychczasowych klientów firma chce walczyć m.in. oferując im elastyczne dostawy. Daje też gwarancję pełnej realizacji zamówień dzięki posiadanym kontraktom, magazynom i własnemu wydobyciu. Spółka przy okazji sprzedaży gazu oferuje też urządzenia gazowe. Ponadto przygotowuje ofertę dual fuel, czyli umowę nabywania w ramach jednego rachunku zarówno błękitnego paliwa, jak i energii elektrycznej.
    W przyszłości PGNiG chce bardziej konkurować ceną. Dziś nie może, gdyż jednolitą taryfę na stosunkowo długi okres i dla wszystkich odbiorców w danym segmencie rynku zatwierdza prezes URE. Zarząd nie odrzuca też możliwości wprowadzenia w przyszłości nowej marki, dzięki której byłaby rozwijana sprzedaż gazu i prądu.
    Od kilku kwartałów oba produkty PGNiG oferuje na rynkach zagranicznych. Spółka skupia się na pozyskiwaniu klientów detalicznych (gospodarstwa domowe oraz małe i średnie przedsiębiorstwa) na terenie Niemiec, Austrii i Czech. Głównym celem jest pozyskanie na tych rynkach do 2016 r. powyżej 300 tys. klientów (łącznie w obszarze gazu i prądu). Dziś grupa obsługuje ponad 60 tys. zagranicznych odbiorców.
    Niezależnie od tego spółka już szuka dodatkowych źródeł przychodów. - Wzmożone inwestycje w obszarze wydobycia oraz rozwój działalności na rynku energii elektrycznej pomogą zrekompensować spółce ewentualną utratę pozycji rynkowej w segmencie sprzedaży gazu do odbiorców końcowych - uważa Gajewska.
    Duzi odbiorcy
    Bezpośrednie zakupy w PGNiG zmniejsza Grupa Azoty, największy w Polsce konsument gazu. Rocznie zgłasza zapotrzebowanie na około 2 mld m sześc. surowca. W ubiegłym roku w całej grupie około 40 proc. zakupów było dokonanych u innych podmiotów niż w PGNiG. Ten udział będzie rósł. - W najbliższej przyszłości chcemy dojść do 50-proc. dywersyfikacji dostaw, przy czym gaz kupowany poza kontraktem z PGNiG będzie pochodził od innych dostawców w zakupach na podstawie umów i poprzez zakupy na giełdzie towarowej - informuje Grzegorz Kulik, rzecznik Grupy Azoty. Dodaje, że koncern dokonuje samodzielnych zakupów na TGE, które systematycznie zwiększa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również drugi co do wielkości odbiorca gazu w Polsce chce dalej dywersyfikować dostawy. Chodzi o grupę PKN Orlen, która w ubiegłym roku zużyła 1,7 mld m sześc. surowca. Sama spółka nabyła 1,1 mld m sześc. Prawie 70 proc. gazu kupiono od PGNiG, a pozostałe ilości sprowadzono z Niemiec poprzez gazociąg w Lasowie i rewers na gazociągu jamalskim oraz na TGE.
      - W związku z naszym zaangażowaniem w sektor energetyki gazowej znaczenie tego surowca dla koncernu będzie rosnąć w kolejnych latach. Dywersyfikacja, jako jeden z czynników warunkujących efektywność ekonomiczną i bezpieczeństwo dostaw gazu, jest ważnym elementem naszej strategii zakupowej, szczególnie przy potencjale płynącym z procesu liberalizacji sektora gazowego w Polsce - informuje biuro prasowe PKN Orlen.
      W ocenie przedstawicieli spółki kluczowe znaczenie dla dalszego rozwoju rynku gazu w Polsce będzie miało pełne uelastycznienie długoterminowych kontraktów zawartych z PGNiG oraz zwiększenie możliwości pozyskiwania surowca z krajów ościennych.
      Grupa Lotos zapewnia, że jej priorytetem jest ekonomia i bezpieczeństwo działalności operacyjnej. - Wszelkie kroki, jakie podejmujemy w zakresie dostaw gazu na potrzeby rafinerii w Gdańsku, oparte są właśnie na tych dwóch warunkach. Obejmuje to oczywiście również dywersyfikację źródeł dostaw - mówi Marcin Zachowicz, rzecznik prasowy Grupy Lotos. Przypomina, że spółka zamierza uruchomić wydobycie gazu z własnych złóż B4 i B6 zlokalizowanych na Bałtyku.
      Rośnie konkurencja
      Na rynku gazu rośnie też liczba i aktywność firm chcących dostarczać surowiec do końcowych odbiorców. - Zdajemy sobie sprawę z możliwości, jakie stwarza liberalizacja sektora. W miarę jej postępowania spółka będzie się starała stopniowo zwiększać swoje udziały zarówno w rynku hurtowym, jak i detalicznym - twierdzi Maciej Szczepaniuk, rzecznik prasowy PGE. W ubiegłym roku spółka rozpoczęła działalność w zakresie obrotu gazem na rynku hurtowym. Surowiec w celu jego dalszej odsprzedaży pozyskuje zarówno w kraju, jak i za granicą. Spółka podejmuje też działania zmierzające do ograniczenia kosztów zakupu gazu na własne cele (do wytwarzania energii).
      - Wolumen sprzedanego przez nas gazu, w porównaniu z wielkością sprzedanej energii elektrycznej, jest niewielki. Na obecnym etapie obecności Tauronu na rynku błękitnego paliwa znacznie ważniejsze od liczb jest konsekwentne budowanie strategii efektywnej działalności w tym sektorze - mówi Magdalena Rusinek, szef biura prasowego Tauronu.
      Koncern od 2013 r. jest członkiem TGE. Gazem handluje zresztą nie tylko na polskiej giełdzie, ale również na niemieckiej EEX. Dodatkowo grupa ma możliwość pozyskiwania gazu z kierunku czeskiego dzięki transakcjom realizowanym m.in. poprzez spółkę z grupy Tauron Czech Energy.
      Flawiusz Pawluk, analityk Pekao Investment Banking
      Od stycznia 2013 r. do grudnia 2014 r. udział PGNiG w imporcie gazu do Polski spadł z 92,1 do 79,7 proc. Myślę, że podobny trend miał miejsce, jeśli chodzi o udziały spółki w całym krajowym rynku. Teraz tak mocnych spadków już się nie spodziewam. Dotychczas konkurencja wygrywała z PGNiG, oferując niższe ceny za surowiec, który mogła stosunkowo tanio sprowadzać z Niemiec. Ze względu na niski kurs ropy cena gazu kupowanego przez giełdową spółkę w Rosji wkrótce jednak mocno spadnie. Tym samym będzie porównywalna z obowiązującą w Niemczech, co ograniczy działalność alternatywnych dostawców w Polsce. W długim okresie udziały PGNiG w rynku mogą spadać, ale ze względu na wzrost konsumpcji sprzedawane przez PGNiG wolumeny zapewne nie zmaleją.

      Usuń
    2. Tomasz Kasowicz, analityk DM BZ WBK
      Co do zasady można przyjąć, że PGNiG nadal będzie traciło udziały w polskim rynku gazu. O skali i docelowym poziomie zjawiska trudno jednak mówić, gdyż mamy do czynienia ze zbyt wieloma niewiadomymi. Kluczowe znaczenie będą miały postępy w liberalizacji rynku. Chodzi tu zwłaszcza o terminy zniesienia taryf na gaz oraz oddania do użytku nowych interkonektorów gazowych i terminalu LNG w Świnoujściu. Ogromny wpływ na konkurencyjność rynku gazu w Polsce mają również ceny, o poziomie których decyduje coraz więcej czynników. Dotychczas PGNiG nie zarabiało dużo na handlu gazem. Mimo to można przyjąć, że utrata udziałów w polskim rynku będzie miała negatywny wpływ na wyniki grupy kapitałowej.
      GRUPA PGNiG
      W ubiegłym roku zakupy gazu w PGNiG najbardziej ograniczyły zakłady azotowe. Kupiły o 18,2 proc. surowca mniej niż rok wcześniej. W podobnym stopniu spadło zapotrzebowanie zgłaszane przez rafinerie i petrochemię. Gazowniczy koncern przypuszcza, że uczyniły tak ze względu na możliwość uzyskania atrakcyjnych cen na Towarowej Giełdzie Energii oraz na rynkach Europy Zachodniej. Nieco mniej spadły zakupy realizowane przez elektrownie i elektrociepłownie oraz odbiorców domowych. W tym przypadku był to przede wszystkim efekt stosunkowo ciepłej zimy i tym samym mniejszego zapotrzebowania na surowiec. Grupa zwiększyła za to sprzedaż na rynkach zagranicznych poprzez zależną firmę PGNiG Sales & Trading oraz obowiązkową sprzedaż na TGE związaną z obligiem giełdowym.

      Usuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP