29 grudnia 2014

2015 - rok w którym FED odzyska kontrolę nad oprocentowaniem amerykańskich obligacji ?

2015 rok zapowiada się arcy ciekawie na rynku długu.

Stratedzy inwestycyjni są najbardziej negatywnie nastawieni od 2009 roku do zwrotu z obligacji. Prawie każdy z analityków na Wall Street przewiduje spadek cen amerykańskich obligacji (wzrost rentowności, potocznie zwane przez ludożerkę "oprocentowaniem"). Wszystko za sprawą oczekiwań co do pierwszych podwyżek stóp procentowych oraz dobrych prognoz dla amerykańskiej gospodarki. O jej coraz lepszym zachowaniu nieraz informowałem na blogu (klik). Nie można być zatem zaskoczonym z powodu zakończenia programu QE. Amerykańska gospodarka po prostu się przegrzewa.

Wracając do obligacji, mediana prognoz analityków wskazuje na 1,53% na amerykańskich 2-latkach, 3,01% na amerykańskich 10 latkach, i 3,7% na 30 latkach na koniec 2015 roku.

Trochę inne są wskazania kontraktów terminowych na amerykańskie papiery. O ile z kwartalnych prognoz opublikowanych przez bank centralny wynika, iż oczekuje się podniesienia stóp procentowych do 1,125% na koniec 2015, o tyle kontrakty terminowe wskazują na 88% szansy, że stopy pozostaną poniżej 1%.

Nie zmienia to faktu, iż rynki oczekują podwyżek stóp i sugerują to ostatnie komunikaty z FED.

Za wskazaniami analityków i przewidywaniami banku centralnego wcale nie podążają rentowności obligacji. Ku zaskoczeniu większości makroekonomistów i analityków ceny obligacji szybowały w górę w 2014 roku tj ich oprocentowanie malało. Pomimo świetnych perspektyw i zdecydowanie negatywnych prognoz dla zwrotu z tej klasy aktywów ich ceny wcale nie spadły. To o tyle zaskakujące, iż wzrost gospodarczy oraz pozytywne perspektywy dla amerykańskiej gospodarki powinny skutkować wyprzedażą obligacji amerykańskich i przeniesieniem kapitału do bardziej zyskownych klas aktywów, szczególnie tych bardziej ryzykownych.

Obecne zachowanie cen obligacji przypomina zachowanie z poprzedniej bańki inwestycyjnej kiedy w FED zasiadał papcio Greenspan. Wtedy też ich rentowność spadała. Jak wspominał Papcio w 2005 roku w Kongresie - "Długoterminowe stopy procentowe w ostatnich miesiącach spadały, choć Rezerwa Federalna podniosła w tym czasie swój cel dla stopy oprocentowania funduszy federalnych o 1,5 pkt proc. Ten obrót spraw kontrastuje z naszym doświadczeniem, w świetle którego - przy innych czynnikach niezmienionych - podwyższaniu krótkoterminowych stóp procentowych towarzyszy wzrost długoterminowych stóp (...) W tym momencie to nieoczekiwane zachowanie globalnego rynku akcji pozostaje zagwozdką."

Niskie oprocentowanie długoterminowych obligacji oraz niedoskonałe ich reagowanie na zmiany stopy procentowej ustalanej przez FED przyczyniły się do gigantycznej bańki na amerykańskim rynku nieruchomości w 2006/2007 roku. Wiemy czym się to skończyło.

Papcio Greenspan nielogiczne zachowanie cen obligacji tłumaczył na dwa sposoby.
Po pierwsze oderwanie się rynkowych stóp procentowych od tych, którymi steruje Fed, wynika z oczekiwań inwestorów co do malejącej inflacji. Miała ona maleć w wyniku globalizacji i konkurencji, szczególnie azjatyckiej. Innymi słowy Ameryce nie groziła wysoka inflacja pomimo niskich stóp procentowych, gdyż konkurencja z Azji skutecznie hamowała wzrost cen, oferując odpowiednią podaż towarów i usług po bardzo atrakcyjnych cenach.

Po drugie spadek realnych stóp procentowych wydawał się Papciowi wynikiem wzrostu ogólnoświatowej skłonności do oszczędzania wraz z malejącą skłonnością do inwestowania tych oszczędności w aktywa produkcyjne. Pisząc wprost - oszczędności z krajów rozwijających się, i znowu Azji, zalały rynki finansowe nadmierną gotówką, co spowodowało spadek stóp procentowych. Innymi słowy każdy dolar musiał znaleźć swój dom - każdy chciał przytulic jakikolwiek procent więc kupowano wszystko co na drzewo nie uciekało, w tym kredyty hipoteczne udzielane bezrobotnym murzynom na przewartościowane mieszkania. Według Papcia Greenspana nadmiar oszczędności wziął się z traumatycznych przeżyć azjatów z lat 90tych, szczególnie 1998 roku. Starano się więc akumulować kapitał na zapas. Podobnie postępowali obywatele, gdyż w wielu krajach rozwijających się nie mogą oni liczyć na ubezpieczenia społeczne stąd zwiększona chęć oszczędzania na emeryturę.

Ja skonkludował swojego mistrza Brodaty Ben Shalom Bernake - niczym woda wyrównująca swój poziom, oszczędności płynęły z miejsc, gdzie były w nadmiarze, do miejsc, gdzie był ich niedostatek co skutkowało spadkiem kosztu pieniądza i napędzało bańkę, której nikt przecież nie widział. Zresztą nie widzieli jej również ekonomiści i po tej stronie Atlantyku. W 2008 roku przezabawnie tłumaczyli się oni nawet Królowej pisząc do niej listy i posypując się popiołem (klik1, klik2). Mądre głowy, między innymi z Oxford, stwierdziły, iż wszyscy ulegli ogólnoświatowej iluzji. Dobre.

Wracając jednak do naszych baranów - rok 2015 zapowiada się arcy ciekawie. Zobaczymy czy FED odzyska władzę nad obligacjami, gdyż jak na razie kiepsko mu to idzie. Co gorsza według ekonomistów przeszkadzać ma mu w tym nadmiar gotówki w eurolandzie zwany kolokwialnie eurosmarkiem® (ang. euro-glut, gdzie glut oznacza nadmiar czy przesycenie). Nie tylko bowiem kraje europejskiego południa mocno ścięły deficyty na rachunku bieżącym ale wiele z nich osiągnęło nawet nadwyżki!. Ba, Niemcy notują rekordowe nadwyżki prześcigając spokojnie ChRL. FED będzie miał zatem nie lada wyzwanie. Niektórzy twierdzą, iż gołębio nastawiona Babcia Yellen, nie tylko nie podniesie szybko stóp, ale również nie sprzeda papierów z bilansu FED, jakie nagromadził jej poprzednik w czterech poprzednich programach QE. To by nam nic dobrego nie wróżyło, jak tylko nową bańkę, która jak zwykle pęknie z hukiem, i której oczywiście nikt z ekonomistów nie będzie widział. Ameryka się przegrzewa, pamiętajcie że Was ostrzegałem, nawet w 2013 (klik). Pytanie otwarte czy FED skutecznie zareaguje....

6 komentarzy:

  1. Po pierwsze: wychodzi ze rok 2015 bedzie rokiem kosmicznych wzrostow bo banka dopiero sie nakreca a nie jest w szczycie:)
    Po drugie: jest jeszcze wlasnie ten maly zgrzyt oszczednosci ze swiata zasilaja dolara jesli chiny zmienia polityke i powiedza DZIEKUJE DOLAROWI wtedy stopy w USA wzrosna i to bardzo.
    Po trzecie: niskie ceny ropy to mniej dolcow dla arabow wiec mniej inwestowanych dolcow w USA wyzsze stopy
    zastanawiam sie czy bedziemy miec w USA taki pik jaki byl w japoni w 1989/1990? mowie o sp500 dj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby spojrzec na to wszystko całkowicie klasycznie to obecny cykl gospodarczy w usa jest baaaardzo rozciagniety.
      tak jak dluuuugo spadalo bezrobocie tak i ten cykl sie ciagnie. to juz chyba z 6 lat bez podwyzek stop w usa. Wystarczajaco dlugo aby ludzi oglupic i przyzwyczaic ze kolejne lata beda takie same.
      wracajac - skoro 6 lat spadalo bezrobocie to teraz z 3 lata conajmniej potrwa wzrost stop i hossa bańkowa.
      Teraz banki jeszcze nie ma. W US w poprzednim cyklu dopiero w 2005 zaczela narastac na rynku nieruchomosci i trwala z dwa lata.
      skoro yellen raczej sie spozni z podwyzka (wg jej miar powinna podniesc stopy juz teraz w 2014) i bedzie podnosic je za wolno no to banka sie zrobi konkretna.

      To bylo by zgodne z dlugoterminowym celem 2468 czy okolic na sp500.

      Usuń
  2. @lukasz O tych Chinach, co podziękują dolarowi, to już XX lat słyszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. To bardzo trudne dzisiaj snuc analizy odnosnie rynku obligacji bo w zasadzie w krotkim i srednim czasie kazdy moze miec racje. W dlugim horyzoncie wyjscie z dlugow poprzez wyinflacjowanie wydaje sie pewne. Ale nie zagral bym na to.
    Na dzisiaj to bessa GER30 i long dla XAUUSD.
    Powodzenia w nowym roku 2015.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @myszkin

      a jakies uzasadnienie dla bessy dax i hossy zlota?
      Samo podawanie kierunku jest bez sensu jak dla mnie jak nie napisze sie dlaczego. Po prostu nic nie wnosi do dyskusji. dobrze wiedziec co stoi za rozumowaniem. bo jak jest ono bledne to najczesciej i kierunek nie ten:)

      Usuń
  4. dlaczego nie nalezy sie bac krachu na papierach wysoko rentownych z sektora energetyki (paliwowa).

    po prostu ich wartosc jest znikoma.
    http://scottgrannis.blogspot.com/2014/12/energy-crisis-is-drop-in-bucket.html?m=1

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP