26 lutego 2015

Australia - nowy rekord zadłużenia australijczyków. Ceny nieruchomości w Australii ciągle rosną.

Australia nie przestaje mnie zaskakiwać. Pomimo przewartościowanych nieruchomości oraz pomimo zapaści w sektorze surowców Australijczycy non stop się zadłużają.



Najpierw wykres pokazujący zadłużenie mieszkańców do PKB.
za BofAMerrill

Zadłużenie gospodarstw domowych jest najwyższe z krajów rozwiniętych i sięga 125% PKB

Dodatkowo
za BofAMerrill

To właśnie mieszkańcy najbardziej się zadłużają z prawie pominięciem sektora niefinansowego (przemysł i firmy).

za BofAMerrill
Wysoki dług do dochodu netto mieszkańców (dochodu rozporządzalnego)

Ceny nieruchomości w Australii ciągle rosną (tuż przed Kanadą)


Nieruchomości w Australii ciągle cechują największe stopy zwrotu w stosunku do innych aktywów (akcji, obligacji czy lokat)


Rośnie również liczba zgód na rozpoczęcie budów i sięga ona obecnie poprzednich rekordów:

W mojej ocenie rząd australijski i regulatorzy nie mają innej możliwości jak zaostrzyć warunki przyznawania kredytów. Nie pomogą tu bowiem podwyżki stóp - RBA (Bank Centralny Australii) planuje dalsze obniżki co będzie przecież napędzać dalszą bańkę na tamtejszym rynku.

Wysokie ceny nieruchomości w bezpiecznych i rozwiniętych krajach są dla mnie jeśli nie przeszkodą do emigracji Polaków do tamtych krajów to przynajmniej emigracja obarczona jest dużym ryzykiem.
Tyczy się to nie tylko Australii ale również Kanady czy Norwegii.

Zachowanie cen nieruchomości w Australii pokazuje również jak ciężko przewidzieć koniec bańki.

Powiązane:
Australia - kolejny kraj który zapchał się kredytem
Cytat dnia - Australia - koniec boomu związanego z surowcami
Wykres dnia - Australia ma problem



8 komentarzy:

  1. Po 3 wojnie najbezpieczniej będzie w AUS, CAN i POR. Każdy kto ma kasę wie to, dlatego ceny rosną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyżby znak czasów ? AU jako miejsce względnego spokoju, na uboczu wielkich konfliktów które nadchodzą w najbliższych latach ? Może stąd takie parcie na nieruchomości. Da radę jakoś sprawdzić jak bardzo "nowi" imigranci windują ceny ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałem opracowań które wskazywało na źródło wzrostów cen nieruchomosci tj jak dużo osób je kupuje.

      W moim wpisie w kontekscie kanady norwegii czy australii i emigracji to chodziło mi bardziej o fakt, że gdyby ktos teraz chcial emigrowac to ma jak dla mnie problem wysokich ,nawet bardzo wysokich, cen mieszkan.


      Wysokie ceny nieruchomosci są w krajach gdzie nie było kryzysu jak norwegia, szwajcaria, australia czy kanada.

      Usuń
    2. Wysokie ceny nieruchomości w bezpiecznych i rozwiniętych krajach są naturalną barierą przeciwdziałającą osiedlaniu się biedoty z zagranicy;)

      Problem zaczyna się gdy zbyt wysokie ceny nieruchomości stają się barierą dla samych obywateli danego kraju. (Barierą w przeniesieniu firmy na next level, barierą w rozpoczęciu samodzielnego życia przez młode pary...)

      Wzrost cen cieszy wtedy tylko tych nielicznych, którzy mają akurat jakieś nieruchomości do sprzedania i nie obchodzi ich, że lokalnej społeczności na to nie stać bo zagranica nakręca koniunkturę. (przykład Londyn)

      Tymczasem większość ludzi na co dzień nie żyje z handlu mieszkaniami i zmiany cen czegoś czego i tak nie mają zamiaru sprzedawać powinny im być obojętne.

      A dla wszystkich młodych ludzi nie posiadających jeszcze własnego mieszkania niskie ceny nieruchomości to zawsze pozytywna sprawa.
      (Nie muszą drastycznie obniżać konsumpcji innych dóbr tylko dlatego, że właśnie kupili mieszkanie. ).

      Biorąc pod uwagę, że o przyszłości danego kraju będzie decydowała ekonomiczna kondycja jego własnych obywateli (a nie kondycja zagranicznych inwestorów w nieruchomości) to teoretycznie każdy rząd powinien działać na rzecz jak najniższych cen nieruchomości.

      Natomiast jeżeli ceny nieruchomości mają być swoistą barierą dla niezbyt zamożnych imigrantów no to swoim obywatelom państwo powinno zapewnić albo wysoką siłę nabywczą własnej waluty (a ostatnio często obserwuje się celowe ruchy w odwrotną stronę) albo rozdawać jakieś bezzwrotne dotacje z okazji nabycia nowej nieruchomości. (Ale wszystkim po równo, a nie tylko "rodzinom na swoim")

      Sorry, że się tak rozpisałem ale irytuje mnie, że większość ekonomistów i polityków ślepo przedstawia rosnące ceny nieruchomości jako symbol koniunktury, jako coś pozytywnego, zupełnie nie korelując tego z innymi statystykami.

      ------------
      Gobelin.

      Usuń
    3. @Gobelin

      Cześć,

      zgoda w dużej mierze - ceny nieruchomości powinny być średnie, a nie bardzo tanie czy drogie.

      Obecnie w Kanadzie Norwegii Londynie Australii czy Szwajcarii są już tak drogie że tubylcy już ich tak nie kupują - na pewno juz nie dolna i srednia klasa. Serio stąd problem.

      Możesz teraz wyjechać do norwegii - oslo- ale mieszkania to tam nie kupisz, jak i w Sydney czy Toronto

      Usuń
    4. @Gobelin

      Pewnie ze masz racje-widze co miesiac zachwyty brytyjskich ekonomistow nad tym jak to "pieknie" rosna ceny nieruchomosci i jak to dobrze swiadczy o bogaceniu sie spoleczenstwa.I tylko mlodzi Brytole nawet NIE MYSLA o kupowaniu nieruchomosci bo polowa z nich na umowach smieciowych i nigdy nic nie kupia.A wszystko to raptem pare lat po wielkiej bance na nieruchomoscia-ZGROZA.

      Piotr34

      Usuń
  3. W/w wzrost cen jest efektem spadku siły nabywczej walut.
    Patrz - jak zachowują się do $$


    Bogate i stabilne gospodarczo społeczeństwa mogą sobie pozwolić na wysokie ceny, szczególnie nieruchomości.
    Ciekawe:
    Jak to wyżej ma się do bezrobocia?

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP