04 lutego 2015

Banki w Polsce nie zarabiają na zmianach walut, a prawie 20% z nich traci z tytułu udzielonych kredytów mieszkaniowych

Jest kilka żywych mitów, które warto uważam obalać. Panuje przykładowo przekonanie, iż banki zarabiają mld złotych na osłabieniu krajowej waluty. Szczególnie tą kwestię podnoszą osoby posiadające kredyty w walutach obcych.
Z pomocą przychodzi NBP, który w swoim raporcie "o stabilności systemu finansowego" z lipca 2014 (klik) opublikował informacje o ryzyku kursowym w bankach:


Na wykresie przedstawiono średnią otwartą pozycję walutową (uwzględniającą transakcje
zabezpieczające). Okazuje się, że jest niewielka i nie przekracza 1% funduszy własnych banków, a w większości banków była bliska zeru. Jednym słowem bank zabezpiecza się na przed zmianą kursu złotówki. Bank nie jest spekulantem - bank zarabia na prowizji, i rentowności, nie na ruchach walut.

Drugim aspektem jest zyskowność kredytów mieszkaniowych. Z raportu wynika, że blisko 20% TRACI z tytułu udzielonych kredytów mieszkaniowych. Tak - dobrze przeczytałeś - co 5 kredyt mieszkaniowy przynosi STRATĘ bankom. Kredyty mieszkaniowe bowiem to podstawowy produkt, a całą zyskowność buduje się wokół tego produktu. Klientowi oferuje się karty kredytowe, ubezpieczenia, lokaty, fundusze itp. To tu jest biznes wielu banków.

Szacunkowa zyskowność kredytów konsumpcyjnych (lewy panel), mieszkaniowych (środkowy panel) i innych kredytów dla gospodarstw domowych:
Udział banków o danej szacunkowej zyskowności kredytów w udzielonych przez sektor bankowy kredytach konsumpcyjnych (lewy panel), mieszkaniowych (środkowy panel) i innych kredytach dla gospodarstw domowych (prawy panel):


Poniżej cały fragment z raportu NBP:
Ryzyko rynkowe podejmowane przez krajowe banki jest niskie. Średni wymóg kapitałowy z tytułu ryzyka rynkowego nie przekracza 1% funduszy własnych banków, zaś jego głównymi elementami są: ryzyko walutowe oraz ryzyko stopy procentowej. Polski sektor bankowy charakteryzuje się długą bilansową pozycją walutową. Aktywa walutowe, z których największą część stanowi portfel kredytów mieszkaniowych, przewyższają zobowiązania bilansowe w walutach obcych. W analizowanym okresie walutowe zobowiązania zagraniczne i walutowe kredyty mieszkaniowe obniżały się w porównywalnym stopniu, co oznaczało, że długa walutowa pozycja bilansowa zmieniła się w relatywnie niewielkim stopniu.

Ryzyko powstania znacznych strat w wyniku zmian wyceny pozycji walutowej jest ograniczone. Średnia otwarta pozycja walutowa (uwzględniająca transakcje zabezpieczające) jest niewielka i nie przekracza 1% funduszy własnych banków, a w większości banków była bliska zeru. Bilansowa pozycja walutowa jest zabezpieczana z wykorzystaniem instrumentów takich jak fx swap i CIRS, zawieranych najczęściej z zagranicznymi bankami. Skutkuje to tym, że mediana wartości zagrożonej z tytułu ryzyka walutowego w bankach komercyjnych nie przekracza 0,01% funduszy własnych:

Mediana Value at Risk z tytułu ryzyka walutowego i stopy procentowej

Wartość zagrożona z tytułu ryzyka walutowego jest obliczana przy założeniu utrzymania
płynności rynku instrumentów zabezpieczających i pełnej możliwości odnowienia transakcji zabezpieczającej. Szacunek ten nie obejmuje zatem innych rodzajów ryzyka, na które banki są w praktyce narażone: wzrostu kosztu transakcji, braku możliwości odnowienia transakcji oraz niewypłacalności kontrahenta na temat.

Potencjalny wzrost marży na transakcjach zabezpieczających przed ryzykiem walutowym może stanowić zagrożenie dla zyskowności portfela aktywów walutowych. Ryzyko to jest szczególnie istotne dla niektórych banków, które w okresie największej konkurencji na rynku udzielały walutowych kredytów mieszkaniowych przy bardzo niskich marżach (rzędu 100–150 pkt bazowych), jednocześnie aktywnie konkurując o pozyskiwanie depozytów. Na koniec marca 2014 r. dla około 16% banków (pod względem aktywów) szacowana zyskowność portfela kredytów mieszkaniowych była ujemna.

Innym rodzajem ryzyka związanym z koniecznością zabezpieczenia pozycji walutowej jest ryzyko
płynności. Deprecjacja złotego wpływa bowiem na wzrost wartości środków w złotych potrzebnych
do odnowienia kontraktów zabezpieczających pozycje walutowe w bilansach banków. Deprecjacja może również pociągać za sobą konieczność zaangażowania płynnych środków do uzupełnienia depozytów zabezpieczających związanych z transakcjami domykającymi pozycję walutową. Ryzyko to zostało uwzględnione w scenariuszu szokowym testów warunków skrajnych. Wyniki symulacji
wskazują, że dla niektórych banków (o około 10% udziale w aktywach sektora) wartość środków
złotowych potrzebnych do odnowienia kontraktów zabezpieczających przewyższałaby ich bufor płynności w postaci skarbowych papierów wartościowych i bonów pieniężnych NBP. Dotyczy to w szczególności banków, które w przeszłości na znaczną skalę udzielały kredytów walutowych nominowanych we franku szwajcarskim i euro przy jednocześnie niewielkiej skali finansowania bilansowego w tych walutach.

Ryzyko stopy procentowej związane z portfelem papierów papierów wartościowych jest ograniczone.
Zdecydowaną większość (około 86%) tego portfela stanowią krajowe skarbowe papiery wartościowe
oraz bony pieniężne NBP. Około 91% papierów skarbowych znajduje się w portfelach, które wyceniane są według cen rynkowych. Jednocześnie większość z nich utrzymywana jest w portfelu bankowym, a zmiany ich wyceny ujmowane są w kapitałach, a nie w wyniku finansowym (zob. tabela 3.3). Ryzyko zmian cen skarbowych papierów wartościowych jest w większości zabezpieczane przy wykorzystaniu instrumentów pochodnych. Średnie duration portfela obligacji jest przy tym relatywnie niskie i wynosi około 1,9 lat.


17 komentarzy:

  1. "Jest kilka żywych mitów, które warto uważam obalać. Panuje przykładowo przekonanie, iż banki zarabiają mld złotych na osłabieniu krajowej waluty. Szczególnie tą kwestię podnoszą osoby posiadające kredyty w walutach obcych."

    Nawet mi sie nie chce czytać dalej, bo chyba obalasz mity które sam wykreowałeś albo próbujesz kreować. Podaj mi proszę źródła, w znacznej liczbie (tak żeby można mówić o micie) gdzie takie tezy sie pojawiają. I nie interesuje mnie opinia publiczna.

    Za to wydźwięk tego wpisu już po samym nagłówku sugeruje pracodawce. Jak mam sie martwić że biedne banki wcale dużo nie zarabiają to chyba muszę z dostawcą moich danych fundamentalnych porozmawiać, bo coś mnie chyba kituje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Fryzjerze:
      "Podaj mi proszę źródła, w znacznej liczbie (tak żeby można mówić o micie) gdzie takie tezy sie pojawiają. I nie interesuje mnie opinia publiczna."

      Wystarczy poczytac dowolne forum, np bankier.pl pod wpisem odnosnie kredytów. Zresztą wystarczy poczytac i wpisy u mnie na blogu wielu osób które twierdza ze franków nie były, lub że bank zarobił na ruchu franka z 2 do 4 złotych
      http://stojeipatrze.blogspot.com/2015/01/nie-bedzie-zadnego-frankogeddonu.html
      http://stojeipatrze.blogspot.com/2015/01/nie-bedzie-frankogeddonu-banki.html

      "Za to wydźwięk tego wpisu już po samym nagłówku sugeruje pracodawce. "

      Wpis nie ma nic wspólnego z mocodawcą. Ot zwykłe prostowanie mitów i kłamstw jakich wiele. Szczególnie teraz kiedy pojawił się znowu temat kredytów walutowych.

      " Jak mam sie martwić że biedne banki wcale dużo nie zarabiają"
      Wcale nie masz się martwic o banki.

      " chyba muszę z dostawcą moich danych fundamentalnych porozmawiać, bo coś mnie chyba kituje."

      Widać że u Ciebie w głowie mit żywy- wystarczy że oficjalne dane z Narodowego Banku Polskiego przeczą tezie i zaraz szukasz:
      1. Spisku
      2. Fałszowań
      3. Sponsoringu

      Żaden z tych punktów nie ma u mnie miejsca.

      SiP

      Usuń
  2. Banki zarabiały i zarabiają na osłabieniu złotówki do franka bo:

    - rośnie kwota marży dodawanej do stawki referencyjnej, czyli przy 100.000 CHF= 200.000 zł mając marżę 1,5% zarabiają rocznie 3.000 zł a przy 100.000 CHF=400.000 zł zarabiają rocznie 6.000 zł a więc 2 razy więcej
    - aneksy do umów kredytowych są często płatne jako np. 0,5% od kwoty kredytu a więc z kredytem też rośnie kwota prowizji czyli teraz mają nierzadko 2 razy więcej
    - im wyższy nominalny kurs i większe wahania na forex, tym banki stosują większy nominalny spread - przynajmniej tak było do czasu deklaracji czasowego okrojenia spreadów przez ZBP. Na spreadzie banki kosiły wysokie zyski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co napisałeś nie jest prawdą.

      Pamiętaj, iż wraz z kursem rośnie najczęsciej koszt pozyskania finansowania jak CIRS. Nie ma więc benefitów z tym związanych.

      Co do aneksów to teraz są za darmo - dodatkowo po co masz je podpisywać?

      W sprawie wahań forex to normalnie - tak samo działa kantor. To nie jest po to aby zarobić a po to aby nie stracić. Bank najczesciej ogłasza kurs raz na dobę i po tym kursie realizuje transakcje. Im większe zmiany kursu, euro dolara czy franka, tym spread rosnie bo bank musi pokryc ryzyko zrobienia transakcji poza widełkami. Norma,

      Usuń
    2. Jak najbardziej to co napisałem jest prawdą. Wynika to wprost ze wzrostu salda kredytu w złotówkach wskutek skoku kursu.

      To, jaki bank ma jaki koszt pozyskania franka to pytanie do banków. Jedne mają wyższy koszt pozyskania a inne mają zabukowane na kilka lat na niskim poziomie. Ja nie mam tych danych a jak masz do nich dostęp to zapraszam do ich podania.

      Kilka lat temu NBP zaoferował kredyty w CHF dla polskich banków w porozumieniu z SNB. Jak dobrze pamiętam koszt wynosił LIBOR+0,65% i było to w czasie, kiedy trudno było pozyskać finansowanie. Banki nie korzystały z tego mechanizmu. Można sądzić że robiły tak dlatego, że same były w stanie korzystniej pozyskać finansowanie lub nie było im to na rękę z innych powodów.

      To, że ktoś może uważać że dodatkowe zyski banków nie są bardzo wysokie, nie znaczy że banki nie zarabiają dodatkowo na kredytach frankowych, które są terminowo obsługiwane.

      Usuń
    3. "Można sądzić że robiły tak dlatego, że same były w stanie korzystniej pozyskać finansowanie lub nie było im to na rękę z innych powodów."

      ODP: No własnie - czemu tego nie zrobiły, jeśli nie zrobiły? może bały się stygmatów z tym związanych?

      "To, że ktoś może uważać że dodatkowe zyski banków nie są bardzo wysokie, nie znaczy że banki nie zarabiają dodatkowo na kredytach frankowych, które są terminowo obsługiwane"

      Nie twierdzę że żaden bank nie zarabia na kredytach walutowych. Twierdzę że wiele straciło, ale też wiele z nich zarabia przy terminowych spłatach.

      W zakresie zarabiania na kursie to CAŁKOWICIE z Tobą się nie zgadzam. Bank nie zarabia na zmianie kursu z 2.00 do 4.00. Żartujesz.

      Usuń
  3. @SIP
    pracuje w corpo i dawniej w ciagu pracy czytalem Twojego bloga teraz od pewnego czasu nie moge bo artykuly mi bloguje jakis filtr w corpo. Czy na jakim jeszcze innym serwerze mozna czytac te wpisy tutaj?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.google.pl/search?q=anonymous+browsing

      wchodzisz na którąś z tego typu stron, podajesz adres http://stojeipatrze.blogspot.co.at
      i Go :)

      Usuń
    2. Cześć Eden

      znam ten ból bo wiele osób mi o tym mówiło.
      Pracuję nad przenosinami. Nie wiem tylko jeszcze czy pozostać przy stojeipatrze.pl czy nie zrobić zupełnie nowej nazwy, nawet nowej abstrakcyjnej jak ekonomis.pl

      Zmiany dokonam w lutym - bujam się z tym długo.

      Co do działań na dzisiaj to pozostaje to co kolega wyżej wskazał lub telefon.
      Internet w telefonie jest cholernie tani.

      Usuń
  4. To w takim razie, na czym banki zarobiły na czysto 15 mld złotych ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Banki blisko 30% mają z prowizji. resztę z innych rzeczy.

      Bank zarabia na kredytach konsumpcyjnych, leasingu, czy produktach dla firm.

      Kredyty hipoteczne nie są zyskowne same w sobie - to magnes aby Klienta złapać na LATA. Potem dosprzedaż mu ubezpieczenie, kartę kredytową i wiele innych rzeczy.

      Usuń
  5. Z wpisu wynika że wszystkie banki były chciwe, ponad rozum, ale wynika też że niektóre były głupie, nie kalkulując sobie kosztów obsługi przy dużej zmianie kursu. Mimo że prowadzisz najlepszy blog o finansach jaki znam i mimo że NBP pokazuje czarno na białym to trudno mi to zrozumieć.

    KJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć KJ

      dokładnie jest tak jak napisałeś:
      "wszystkie banki były chciwe, ponad rozum, ale wynika też że niektóre były głupie, nie kalkulując sobie kosztów obsługi przy dużej zmianie kursu"

      Powiedz mi - ile osób, czy analityków przewidziało kurs franka? Myślę że jak powiesz 5% albo mniej to się nie pomylisz.

      W sprawie kredytów to pamiętaj że po to są dla banków zabezpieczenia. Co nie zmienia faktu, że gdyby banki widziały co się stanie to by tych kredytów nie udzieliły. Zresztą "Nowak" też by go nie wziął.

      To się nazywa zbiorowa halucynacja.

      Dzięki za dobre słowa o blogu

      SiP

      Usuń
  6. SiP, wielki szacun dla Ciebie za dawanie odporu ogarniającej ten kraj głupocie. Ja też od paru tygodni próbuję uświadamiać tą całą tłuszczę, to stado ekonomicznych debili, że banki mają pootwierane CIRSy, że nawoływanie do obciążenia kosztami zamknięcia pozycji zabezpieczających banków to tak naprawdę obciążenie kosztami depozytariuszy (innych Polaków) albo podatników - też Polaków (przecież BFG pójdzie z dymem przy pierwszym upadającym banku, nie musi być nawet duży, a następnie, zgodnie z procedurą, BFG zwróci się o pożyczkę do Skarbu Państwa). Próbuję tłumaczyć to tak jak Ty, rzeczowo przedstawiając fakty i bazując na regulacjach w sektorze finansowym. Odpowiedzią jest nieustające darcie ryja, że "banki nie miały franków", że "wystarczy, że banki odpowiedzą za oszustwa", że "chcą skłócić frankowców ze złotówkowcami". Rzygać się chce, jak ta banda niegdysiejszych cwaniaczków i króli życia teraz próbuje stawiać się w roli niczego nie świadomych ofiar. Jakby byli zwierzętami, jakimiś... lemingami.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości.
    stuxnet

    OdpowiedzUsuń
  7. S&P: Polskie banki poradzą sobie ze sprawą CHF, rząd nie narzuci przewalutowania
    Niedawna decyzja Szwajcarskiego Banku Narodowego (SBN) dotycząca odstąpienia od dotychczasowej polityki obrony minimalnego kursu wymiany euro na franka, naraziła 570 tys. polskich gospodarstw domowych na ryzyko wyższych rat kredytów hipotecznych. Jednakże polski sektor bankowy, jak i większość kredytobiorców będzie w stanie poradzić sobie z nagłymi wahaniami kursu walut, uważa Standard & Poor's Rating Services.
    Obecnie portfel kredytów hipotecznych denominowanych w szwajcarskiej walucie stanowi ok. 8% polskiego PKB.

    "Wydaje się, że zarówno polski sektor bankowy, jak i większość kredytobiorców będzie w stanie poradzić sobie z nagłymi wahaniami kursu walut. Niedawne stress testy przeprowadzone przez Narodowy Bank Polski pokazały, że banki są zdolne wytrzymać jeszcze ostrzejszą deprecjację złotego w stosunku do szwajcarskiego franka. Ponadto, zdolność kredytowa pożyczkobiorców w tym segmencie jest lepsza niż pozostałych kredytobiorców" - czytamy w komunikacie.

    Niespłacalne zobowiązania stanowią jedynie 3% wszystkich pożyczek hipotecznych w stosunku do 8% w odniesieniu do całego systemu na koniec listopada 2014 roku.

    "Pomimo tego, że kwestia ryzyka związanego z długiem denominowanym w szwajcarskiej walucie stała się sprawą polityczną, która będzie podnoszona w nadchodzących wyborach, nie oczekujemy by polski rząd wymuszał przewalutowanie kredytów zaciągniętych we frankach szwajcarskich na kredyty denominowane w złotych po kurcie niższym niż rynkowy kurs wymiany walut" - podkreśla agencja.

    Ocena S&P dotycząca kryterium transferu i wymienialności (T&C) odzwierciedla oczekiwania, że prawdopodobieństwo pojawienia się ograniczenia dla Polski w dostępie do walut obcych potrzebnych do obsługi długu nieskarbowego jest znacząco niższe niż prawdopodobieństwo niemożliwości realizacji zobowiązań Polski w walucie obcej, zaznaczono również.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiam się czy najnowsze propozycje ZBP:

    http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1395102,Kredyt-we-frankach-sa-trzy-nowe-propozycje-dla-frankowiczow-KNF-propozycja-ZBP-dobra-ale-dla-bankow

    to inicjatywa samych banków (przerażonych wizją niespłacanych kredytów)
    czy też jest to inicjatywa rządu, obliczona na uspokojenie nastrojów przed wyborami, a banki po prostu przedstawiły warunki na jakie są skłonne przystać.

    -----------
    Gobelin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta inicjatywa wyszła od banków - chcą coś wyrwać od rządu - sprytne i dobre głównie dla nich :(

      Usuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP