02 lutego 2015

Gdzie podziała się inflacja - Japonia

W nawiązaniu do m.in. wpisów:
Ogólnoświatowe siwienie czyli o wpływie demografii na inflację i gospodarkę
Gdzie podziała się inflacja?

szybkie spojrzenie na rynek pracy w Japonii.

Jak donosi Bloomberg (link) pomimo świetnych danych z rynku pracy w Japonii oraz rekordowo niskiego bezrobocia w Japonii nie występuje presja na zwyżki płac.

Bloomberg prezentuje kilka prostych wykresów ukazujących rynek pracy w Japonii.

Po pierwsze liczba ofert pracy do osób na nią chętnych jest już wyższa niż w latach bańki 2007:



Oficjalne bezrobocie jest już niższe niż w czasach bańki 2007
Prawdopodobnie sendo sprawy - już ponad 38% pracowników jest zatrudnionych na kontraktach tymczasowych (japońskie śmieciówki).

Najwyższy współczynnik pracowników czasowych jest w zakwaterowaniu (hotele itp) i restauracjach gdzie ponad 73% pracowników stanowią pracownicy tymczasowi.

Firmy nie podwyższają więc pensji czy ilości pracowników na etat. Zwiększają liczbę pracowników tymczasowych, na gorszych i bardziej "elastycznych" warunkach.

Sama pensja bazowa stoi w miejscu, a gdyby uwzględnić inflację to wręcz spada - 17 miesiąc z rzędu.


Jedynym pozytywem (ale pytanie czy to nie konieczność spowodowana spadkiem zamożności) to wzrost zaangażowania ludzi na rynku pracy, w tym kobiet:


Obecnie wywołana sztucznie przez bank centralny inflacja, zjada więc dochody Japończyków uszczupla ich portfele. Osłabienie jena, pomogło korporacjom ale nie zwykłym ludziom. Podwyżka podatku od sprzedaży spowodowała chwilowy jej skok. Sprzedaż obecnie spada. 



14 komentarzy:

  1. Prawa ekonomiczne dzialaja tam gdzie niewidzialnej reki wolnego rynku nie tlamsi but prawa. Prawo, szczegolnie majace konsekwencje finansowe lub podatkowe, stworzone jest po to aby wplynac na rzeczone prawa ekonomiczne I zmienic ich dzialanie. Wiec rozpatrywanie zachowan finansowych bez znajomosci lokalnych praw I przepisow podatkowych bedzie zawsze prowadzilo do mylnych wnioskow. A ponizej jedno z wytlumaczen dlaczego w Japonii nie ma presji na wzrost wynagrodzen za wikipedia; http://en.wikipedia.org/wiki/Taxation_in_Japan
    In Japan, Wall of 1.03 million yen and 1.30 million yen (103万円・130万円の壁) is a controversial social phenomenon among Japanese housewives due to the government's taxation policy. Homemakers who have an income in excess of 1.03 million yen cannot take the marital deduction (配偶者控除?), and those who receive an income in excess of 1.30 million yen cannot take the special marital deduction (配偶者特別控除?).

    The result is women participating in the workforce, but the majority only as part-time workers, ensuring that their income remains below the 1.03 million yen threshold.[17] Thus, there exists a disincentive for wives to work full-time jobs.

    I wszystko jasne.

    Pozdrawiam

    Janusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Janusz
      sugerujesz ze bardzo duzy wzrost part-time workers wynika z uregulowan podatkowych w malzenstwie.

      Sprawdz jak rosnie liczba singli w japonii.

      To co podales to moze byc dodatkowy czynnik ale nie glowny. Liczba part time workers rosnie na calym swiecie.

      Usuń
    2. czyli part time workers kolem zamachowym wzrostu popytu zarowno w cenie jak i w ilosci. Niestety dobry etat teraz to dobro luksusowe a skoro coraz wiecej part timersow to niestesty rozkwitu zadnego nie bedzie w gospodarczym realu ale to sie wie od druku w 2011 ze rozjada sie wyceny w kasynach z realna gospodarka a ze tak bardzo - coz :)

      Usuń
    3. Pytanie bylo dlaczego nie ma wzrostow pensji w ekonomii, ktora ma tak niska stope bezrobocia I wieksza ilosc ofert pracy niz pracownikow. I na to odpowiedzialem.
      Napisalem wyraznie, ze przykladanie polskich lub amerykanskich (bloomberg) realiow do Japonii, czyli kraju o innych prawach I podpieranie tego teoria ekonomiczna bedzie prowadzic do blednych wniuskow. Ten fragment z wiki pokazuje, ze wiele kobiet w Japonii pracuje na czesc etatu dlatego, ze tak skonstruowane jest prawo iz nie oplaca sie im pracowac wiecej. Stad wniosek, ze japonscy pracodawcy moga stworzyc jeszcze mnostwo miejsc pracy a zamezne kobiety nie beda chcialy tej pracy za zadne pieniadze.
      Drugim powodem, dla ktorego place nie rosna I dlaczego jest tyle smieciowek, gdyz japonski system jest chyba najbardziej skostnialy na swiecie, miedzy innymi poprzez prawa pracownicze, praktycznie nie wyrzuca sie pracownikow z pracy oraz obnizki pensji sa plama na honorze firmy - jednym z wiekszych skanali ostatnio bylo obnizenie pensji w Sony. Aby dostosowac sie do rynku, jego elastycznosci I zmiennosci, wiekszosc pracownikow zanim dostanie ciepla posadke jest zatrudniana na kontraktach piecioletnich po ktorych firma oferuje im albo nie stala prace, Raporty mowia, ze coraz wiecej firm woli gosci zwolnic I wziac nowych. To powoduje, ze ludzie nie wywieraja naciskow na pracodawce aby dostac podwyzke. Ostatnia rzecz to solidarnosc japonczykow w tym przypadku z ich zamordowana przez ich rzad gospodarka, powoduje ze wielu ludzi cierpi za cesarstwo nie chcac wrecz podwyzek.

      "Sprawdz jak rosnie liczba singli w japonii" - to jest koment na poziomie poczytaj sobie w ksiazkach. Jak nie mam racji to pokaz I udowodnij, ze przyrost ilosci kobiet na rynku pracy (drugi wykres od dolu na tej stronie) jest nizszy niz przyrost kobiet singli I ze ten przyrost w jakis magiczny sposob wplywa na brak napiec placowych???
      Liczba part-timowcow rosnie np w USA jako odpowiedz na wiele praw I przepisow, ktore reguluja relacje pracownik - pracodawca zakladajac, ze kazda praca to 8 godzin w urzedzie przed komputerkiem.

      Pozdrawiam

      Janusz

      Usuń
  2. no przecież to w końcu Japonia ;) tam nawet jest czekolada o smaku ryby.

    OdpowiedzUsuń
  3. tam sie zacznie rzeźnia :) i mowilem ze sobie OBE KENOBI strzeli w kolano drukują jeszcze więcej :)

    będzie to gwoźdź do trumny

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam

    Pozwolę skopiować swoje przemyślenia z innego bloga, a propos wywoływania inflacji i ogólnie nt. systemu.

    Nie wiem czy się ze mną zgodzicie ale jednym z głównych, fundamentalnych przyczyn dlaczego szeroko zakrojony dodruk pieniądza jest mało efektywny jest to, że pieniądz ten nie trafia do przeciętnego Kowalskiego. Dochodzimy do ekstremum, w którym rozwarstwienie społeczne jest coraz większe i postępuje w coraz większym tempie. Przeciętny Kowalski jest już w tej chwili zbyt mocno drenowany przez podatki i inne obciążenia strukturalne zatem nie stać go aby wydawać więcej co z kolei powoduje brak wzrostu/spadek popytu na różnego rodzaju dobra. Konsekwencją takiego stanu rzeczy, zgodzicie się, ze mną jest naturalna deflacja, lecz w przypadku tak wielu baniek i grup interesów, które rozwinęły swe biznesu w oparciu właśnie o tak wysokie ceny (np. deweloperzy, spółki wydobywcze ropy z łupków itp) dojdzie prędzej czy później do masowych bankructw, często kaskadowych. Zgodzicie się chyba ze mną, że jesteśmy ekstremalnie wychyleni w jedną stronę i niekontrolowany powrót do średniej byłby bardzo bolesny dla największych korporacji, najbogatszych i najbardziej wpływowych klas społecznych. Wygląda na to, że wg standardowej ekonomii doszliśmy do ściany i siły rynkowe powinny sprawić powrót do średniej, tzw. reset.

    Skoro całej elicie nie opłaca się ten reset, co wielu tutaj na forum to podnosi, wnioskuję, że będą robić wszystko aby przynajmniej utrzymać tą pozycję, swoje monopole, oligopole i ogólnoświatową dominację, gdzie 1% ludzi kontroluje i czerpie zyski z 48% bogactwa planety.

    Analizując dalej, skoro lekiem na utrzymanie tej dominacji jest utrzymanie cen, a utrzymanie cen zależy przede wszystkim od popytu zakredytowanego, obciążonego finansowo do granic możliwości, przeciętnego Kowalskiego. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest polepszenie sytuacji materialnej tego Kowalskiego i sprawienie aby chciał wydawać więcej. Zatem ekonomia musi się odwrócić, przynajmniej do czasu uzyskania pewnego potencjału finansowego takiego Kowalskiego. Dobrze, zatem jak polepszyć sytuację materialną Kowalskiego? 1. Regularne dotowanie przez Państwo, które pozyskuje środki prosto z drukarek z banku centralnego. 2. Cykliczne i ograniczone kredyty konsumpcyjne po zerowym bądź nawet na początku ujemnym oprocentowaniu (tak, chodzi o to, żeby Kowalski oddawał mniej niż pożyczył).

    Dzięki takiemu rozwiązaniu konsumpcja z pewnością by wzrosła co miałoby przełożenie na wzrost cen i utrzymanie zyskowności wielu przedsiębiorstw funkcjonujących o te ceny. Wiadomo nie dałoby się ustrzec baniek spekulacyjnych, gdyż normą jest, że co bardziej obrotny Kowalski starałby się pomnażać te pieniądze. W tym przypadku należałoby robić kolejne regulacje, aby przeciwdziałać ich tworzeniu, co niestety prędzej czy później prowadzi do gospodarki centralnie planowanej, co jak wiemy nie ma racji bytu na dłuższą metę.

    Zatem czy skup obligacji o ujemnych rentownościach nie już jest zaczątkiem takiego rozwiązania? Banki centralne i tak drukują te pieniądze z powietrza zatem w przypadku deflacji nie mówimy o żadnej stracie tylko wstrzymaniu się od zysku na jakiś czas.

    Skoro stymulacja poprzez obniżanie kosztu pieniądza na dodatnich stopach procentowych trwa od ponad 30 lat, dlaczego ta stymulacja nie może trwać nadal jeszcze przez znaczny czas tym razem na ujemnych stopach procentowych? Prawdą jest, że dodatkowy stymulus ogranicza chęci rządów do przeprowadzania reform strukturalnych, ale utrzymanie statusu quo przy mizernym wzroście byłoby całkiem możliwe przez jakiś czas.

    Zapraszam do dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześc Przemo
      ja się nie zgadzam z Twoim osądem.

      Po pierwsze napisałeś:
      "Przeciętny Kowalski jest już w tej chwili zbyt mocno drenowany przez podatki i inne obciążenia strukturalne zatem nie stać go aby wydawać więcej co z kolei powoduje brak wzrostu/spadek popytu na różnego rodzaju dobra."

      Patrząc globalnie nie ma zbyt wysokich podatków dla kowalskiego. Są za to zbyt niskie podatki dla firm oraz raje podatkowe. Od lat 80 ubiegłego wieku zaczął się rozjazd między tymi co posiadają kapitał, a między tymi co pracują. Ograniczenie związków zawodowych, uwolnienie kapitału spowodowało hiper wzrosty. Tylko że te hiper wzrosty wcale nie pomogły zwykłemu Kowalskiemu tylko bogatym i tym co mieli kapitał. Jak już się martwisz o Kowalskiego, to niestety ten Kowalski nadganiał konsumpcję poprzez nowy dług - zadłużał się pod zastaw domu, kart kredytowych itd. Realne zarobki tak nie wzrosły.

      Ogólnoświatowe korporacje i największe firmy dużych państw płacą potwornie niskie podatki (a la 1% jak GE). Pieniądze zamiast przeznaczać na inwestycje i rozwój, przeznaczają na skup akcji. Obecnie rynki powodują iż zarządzający myślą w krótszym terminie i dbają o zwrot dla akcjonariuszy. To wszystko powoduje, że traci zwykły Kowalski. By przywrócić równowagę, należy nałożyć na świecie większe podatki na kapitał i firmy oraz przede wszystkim dziedziczenie.

      W zakresie systemu, to tutaj się już zgadzam - trzeba rozdawać pieniądze Kowalskiemu na nawet ujemne stopy. Dodatkowo wiele państw jak Niemcy czy USA mają zapóźnioną infrastrukturę, mosty się sypią. Zatem liderzy powinni rozpocząć ogólnonarodowy plan rozwoju infrastruktury. Skoro oprocentowanie jest niskie, i nic nie kosztuje, a wręcz banki dopłacają do kredytów, to państwo powinno pożyczać pieniądze.

      Usuń
    2. Zbyt niskie podatki dla firm to innymi słowy zbyt wysokie dla kowalskiego. U nas np. jest jakaś totalna pomyłka. Bogaci płacą góra 19% liniowego (w praktyce jeszcze mniej, bo koszty zawsze jakieś się zrobi) a biedni dużo więcej procentowo. I mimo tego sejm odrzucił podwyższenie śmieszne niskiej kwoty wolnej...

      Zgadzam się, że trzeba podwyższyć podatki firmom i bogatym, ale podatek od dziedziczenia jest nie do wyegzekwowania. Zawsze się obejdzie spółkami, trustami i innymi konstrukcjami. Można próbować to łatać i zacznie się łapać coraz więcej osób, ale ... tych biedniejszych, których nie stać na skomplikowane konstrukcje, a chyba nie o to chodzi.

      Moim zdaniem dobrym pomysłem jest podatek majątkowy od majątku prywatnego a zwłaszcza od bilansów spółek. Płatne co roku. Można to zbierać niesamowicie tanio, bo i tak każda spółka musi robić roczny bilans. Co myślisz?

      Usuń
    3. @ikti

      bardzo podoba mi się Twoja koncepcja podatku dla dużych firm. Widziałeś gdzieś jakieś opracowania na ten temat tzn dziury w tym pomyśle etc?

      Usuń
    4. Nie znalazłem żadnego opracowania. Nie jest to chyba popularny podatek bo znalazłem tylko jeden nakładany przez kantony w Szwajcarii. Stawka do 0.5%. Szczegółów nie znam.

      Usuń
    5. Może wśród krytyków Roberta Reicha bądź Guya Standinga?

      Usuń
  5. witam
    macie pomysl jakie nastepstwa odnosnie rynkow moze przyniesc dzisiejsza sytuacja w ktorej rentownosc niemieckich bondow spadla ponizej japonskich?
    pawel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większe wzrosty DAX niż Nikkei. Większe wzrosty aktywów w Niemczech jak Nieruchomości.
      Zalecam ich zakup w Niemczech od 2011 roku.

      Usuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP