08 lutego 2015

Nieprzejrzysty jak bloger czyli słów kilka o lokowaniu produktu w blogosferze

Jak wiecie biorę udział w akcji promocyjnej dotyczącej konkursu Futures Masters. Samą akcję oraz przyczyny startu opisałem tutaj. Na samym końcu wpisu napisałem również dosyć enigmatycznie zdanie: "udział w całym projekcie traktuję jako pewne badanie naukowe, a o jego wynikach opowiem po jego zakończeniu". Przyszedł czas na rozwiązanie zagadki i niemiłe wnioski.


Przy promocji konkursu Futures Masters biorą udział blogerzy. Ich listę znajdziecie tutaj. Ponieważ udział w promocji wiąże się z gratyfikacją, to byłem ciekaw, ile blogerek i ilu blogerów rzetelnie poinformuje o wynagrodzeniu lub akcji promocyjnej. Wiele się mówi o "niezależnej blogosferze", ale coraz częściej padają i takie głosy w sprawie blogosfery:

"Jaka niezależna blogosfera? Nie ma niezależnej blogosfery. Marketingowy przekaz zszedł do samej podstawy rynku. Blogi stają się kolejnym kanałem dystrybucji treści marketingowych. Te wspierane strumieniem pieniężnym od reklamodawców (najczęściej ukrytych) rozpychają się na rynku, wypierając treści niezależne. Ponieważ "paywall" się nie przyjmuje w Polsce, również brak jest perspektyw dla niezależnej blogosfery. Blogi komercyjne zagarną cały rynek, przekształcając się w miniportale, a tzw. niezależna blogosfera będzie karleć (wysysanie najzdolniejszych przez profesjonalnych dystrybutorów treści bądź też podejmowanie przez nich nowych aktywności)"
za Tomkiem na Njusacz

Niestety muszę się zgodzić z opisem sytuacji. Większość Czytelników treści, przywykła do niepłacenie i traktowania w internecie wszystkiego jako darmowe. Ktoś jednak na końcu najczęściej musi zapłacić za tą darmową treść. Najczęściej nie ma bowiem darmowych obiadów. W związku z tym portale internetowe, strony tematyczne tryskają wręcz lokowaniem produktów. Do tych ostatnich dołączają blogerzy. Wszyscy starają się problem pomniejszyć i nazywają go zgrabnie marketingiem natywnym. Ot gdzieś w konkretnym artykule wspomina się o marce, najczęściej jednak nie wprost, bo to Czytelnik by zwęszył. Dlatego buduje się często skomplikowane scenariusze, lub wręcz wymyśla się sytuacje, byleby tylko wpleść zgrabnie użycie produktu i najczęściej go polecić. Sprawa nieraz pojawiała się już w mediach, bardzo często w kontekście Tomasza Lisa i Tomasza Machały prowadzących portal parówkowo, znaczy NaTemat. Nazwa potoczna powstała właśnie od natywnego osadzania sprzedaży hotdogów (parówek) na pewnych stacjach benzynowych. Ostatnio głośno było z kolei o napojach izotonicznych i klubach fitness (zainteresowanym polecam artykuł na Wirtualnych Mediach). Niestety trend ten trafia też coraz bardziej do zwykłych gazet. 

Wracając jednak do naszych baranów, zobrazuję problem na przykładzie konkursu Futures Masters. Promują go następujące blogerki i blogerzy:
  • www.oszczedzanie.info.pl
  • Oszczędzanie finanse domowe, zarabianie

  • www.independenttrader.pl
  • Niezależny Portal Finansowy

  • www.slomski.us
  • Doxa Przemysław A.Słomski, Blog ekonomiczny

  • www.finansenaobcasach.info
  • Finanse na obcasach
  • www.longterm.pl
  • Longterm Prognozy giełdowe, Długoterminowy gracz giełdowy
  • www.inwestycjegieldowe.com
  • Inwestycje giełdowe

  • www.kobiecefinanse.pl
  • Kobiece Finanse, Finanse osobiste z kobiecej perspektywy

  • www.humanista-na-gieldzie.blogspot.com
  • Humanista na giełdzie

  • www.michalstopka.pl
  • Michał Stopka Inwestor profesjonalny
  • www.polakcandwa.blogspot.com
  • Polak potrafi 3
  • www.stojeipatrze.blogspot.com
  • Straight to the point


Ku mojemu zdziwieniu, tylko dwie osoby z w/w listy opublikowały informację, iż otrzymują wynagrodzenie. Nie wymagam, aby bloger podał to wprost (chociaż to sytuacja idealna) ale można oznaczyć treść jako np akcja sponsorowana, materiał sponsorowany czy lokowanie produktu. O dziwo blogerzy, którzy najczęściej tytułują się transparentnymi i niezależnymi wcale takimi nie są. Zawsze może być to zaniedbanie, jednak najczęściej może być to zanik wyczucia sytuacji biznesowej i rzetelności.

Poniżej kilka przykładów braku informowania o gratyfikacji finansowej. Ot "kochani wpadła mi do ręki wspaniała szczoteczka firmy xxxxxx-xxx i postanowiłem podzielić się opinią na jej temat"








A jak to robi Stara Gwardia?

Można? Można! Uważam, że takie podejście jest po prostu uczciwe wobec Czytelnika. Mam nadzieję, że blogosfera, jeśli chce lokować produkty, pójdzie właśnie w tym kierunku. Chciałbym jasnej polityki informacyjnej o wynagrodzeniu / marketingu natywnym w blogosferze. Inaczej grozi nam, jako społeczeństwu, utrata zaufania, do kolejnego już medium. Trzymam więc kciuki za zmiany w blogosferze bo to wyjdzie na zdrowie każdemu, a na pewno Czytelnikowi.


Na koniec polecam bardzo dobry tekst, dobrej lektury: Gdy redakcje (w gazetach - przyp. SiP) stają się agencjami PR.

31 komentarzy:

  1. Witam, z tej strony Remigiusz z bloga Oszczędzanie vel. oszczedzanie.info.pl - bloga Wymienionego na początku listy. Robisz wiele hałasu o nic, przynajmniej w moim przypadku, szukasz sensacji tam gdzie jej nie ma. Czy cierpisz na za mały wolumen oglądalności?

    Moi stali Czytelnicy wiedzą, że mój blog współpracuję ze światem komercji nie od dziś. Było to mielone na blogach X razy, do znudzenia. Nie sądzę, abym musiał się tłumaczyć Czytelnikom z każdorazowego postu sponsorowanego, po raz X odkrywać Amerykę, kajać się za parę groszy wzięte za serwer, domenę czy uzupełnienie hardware'u.

    Stali Czytelnicy, którzy są ze mną wiedzą "o co kaman", przed przypadkowymi googlowiczami tłumaczyć się nie muszę.

    Pozdrawiam, miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Remigiusz,

      problem jest zasadniczy - załóżmy że masz stałych Czytelników, ale oczywiście pojawiają się nowi. Skąd nowi to mają wiedzieć? Bez wskazania "akcja partnerska", akcja sponsorowana, itp nie da się tego odgadnąć.

      Podawanie za każdym razem informacji o gratyfikacji jest z pewnością nie najlepszym wyjściem. Pewnie właśnie o wiele lepszym jest adnotacja, np na końcu wpisu, czy na początku startu konkursu.

      Jak to widzisz?
      SiP

      Usuń
    2. Wiesz jak to widzę? Widzę to w ten sposób jak mi wyłożyła moja Ś.P. Babcia "Nigdy się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził". Nie ma optymalnego wyjścia i nie będzie.

      Ja nie dzielę informacji na moim bogu obecnie na sponsorowane, inspirowane czy własne. Po prostu wszystko, co się teraz pojawia podpisuję swoim nazwiskiem - jeśli mi coś nie odpowiada - nie przyjmuje wpisu.

      IMHO, każdy wpis, przy którym widnieje applet reklamowy, Google Ads, czy AdTaily de facto przynosi korzyść blogerowi.

      Jestem najstarszym stażem blogerem oszczędnościowym na polskiej blogosferze. Jeśli ktoś tu mieni się guru oszczędzania - to ni mniej, ni więcej zaczynał karierę na dawnym Racjonalnym Oszczędzaniu, albo na Oszczedzanie.info.pl - jeśli ktoś walczył kiedyś o poszanowanie nas - blogerów jako całego grona i częściej niż zwykle ponosił tego konsekwencje, w postaci obrazonych Panow z agecji interaktywnych, czy sponsorów łamiących dane słowo - to wlaśnie ja.

      Jeśli mam jakikolwiek autorytet - mówię - nie ma nic zdrożnego we wspieraniu konkursu GPW, żaden z autorów nie musi się też spowiadać z finansów. Chyba ostatni laik mógłby się spodziewać, że taka wzmożona kampania i bannery na blogach w strefach premium to coś robione tylko za honor i możliwość pochwalenia się współpracą z GPW.

      Nasi Czytelnicy są finansistami, nie podejrzewam ich o to, że są imbecylami.

      Usuń
    3. Remigiusz,

      dla 100% jasności - ja nie mam nic przeciwko akcji partnerskiej - zresztą sam wziąłem udział w promowaniu konkursu bo sam konkurs wydał mi się po prostu ciekawy. Inna sprawa że tych na GPW jest stosunkowo mało.

      Jasne jest, że przedruki, wręcz sprzeczne z widzeniem autora bloga/strony/serwisu powinny być blokowane. Mi tylko i wyłącznie chodzi o przejrzystość. Tak na ludzką logikę, skoro ktoś dostaje za coś pieniądze to warto by było o tym gdzieś wspomnieć. Inaczej w sumie nie wiesz czemu autor bloga/strony/.serwisu zamieścił treść - więcej to może pójść w takim kierunku, bo czas nie jest z gumy, że treści powstające na bazie współpracy zajmą więcej miejsca niż podstawowy cel postawiony sobie przez blogera.

      Oczywiście, że nikt się taki nie narodził, który każdemu dogodził. Jednak warto działać tak, aby dogodzić największej ilości - idąc tokiem rozumowania powiedzenia.

      Wyobraź sobie, że masz autorkę serwisu, która opowiada i recenzuje szczoteczkę marki xxxxxx-xxx - najczęściej ją zachwala. Inna sprawa, że Czytelnik, nie pozna szczoteczki innej marki, bo w tym czasie bloger dostał przecież wynagrodzenie za tą konkretną szczoteczkę. Ilu jest takich co poda alternatywę? Niestety, większość bogerów, nie mówię tutaj o finansowych, ale w ogóle o serwisach jako takich, kompletnie tego nie rozróżnia i robi z siebie słupy ogłoszeniowe.

      Zgadzam się w całej rozciągłości, że Czytelnicy naszych blogów nie są imbecylami. Jednak odnoszę wrażenie, że tak dla przyzwoitości warto o tym wszystkim wspomnieć.

      No i na koniec - kto ma to poruszyć jak nie my sami? Czy Czytelnik rozpocznie sam z siebie o tym dyskusję? Ostatnio wiele osób pisze, że nie wiedziało, w co się pakuje biorąc kredyt walutowy, nie wszyscy bowiem mają wiedzę na temat każdej branży. Zatem pytanie - ile osób wie jak działa internet w sferze modeli biznesowych i ile osób wie ile materiałów jest sponsorowanych, ile osób wie że lajki i followersów można kupić, i ile osób wie o samych modelach współpracy z agencjami interaktywnymi? Ja mam wrażenie że niewielu i to wcale nie znaczy że Czytelnik jest imbecylem. On jest po prostu ekspertem np w zakresie prawa handlowego, albo może ekspertem z zakresu logistyki?

      Jeszcze raz podkreślę - nie mam nic przeciwko akcji partnerskiej, oczywiście w umiarkowanym stopniu przy zachowaniu przejrzystości.
      Ktoś powie - no dobrze ale przecież jak serwis się obroni sam z siebie (treści) to w widocznie ludziom to nie przeszkadza. Śmiem twierdzić, że przeszkadza - albo w ogóle o tym nie wiedzą, albo nie mają wyboru.

      hej,
      SiP

      Usuń
    4. SiP, dobrze prawisz. Dodam jeszcze jedno z punktu widzenia i czytelnika, i doświadczenia w szeroko pojętym sektorze usług - ze wszystkich klientów/czytelników, którym się coś nie podoba, okazuje to w formie niezadowolonego komentarza (czy reklamacji dot. obsługi w przypadku klienta) zaledwie 10-15%. Reszta nie zgłosi swoich obiekcji, bo najczęściej szkoda im na to czasu czy wysiłku, za to a) przestanie korzystać z danej usługi albo korzystanie ograniczy, oraz najczęściej b) swoje niezadowolenie będzie wyrażać paszczowo, w rozmowach ze znajomymi.

      Zdobywanie zaufania trwa, ale symptomy jego utraty również rozciągnięte są w czasie. Warto o tym pamiętać, SiP słusznie ostrzega.

      Usuń
  2. póki komentarz czeka na moderacje napiszę coś jeszcze - rozmawiam własnie z Wojtkiem, z blogerem z dawnego ILA, obecnie http://lubiepowietrze.pl/ o Mac'ach i Apple

    Nie przypominam sobie, abym w dowolnym filmie z Hollywood, gdzie niemal każdy bohater używa kompoutera Apple, mimo, że w USA to margines ogolnje liczny PCtów, podobnie jak w Polsce - przed rozpoczęciem filmu był wielki napis - UWAGA! Film sponsorowany - zawiera lokowanie produktu Apple. Czegoś takiego nie ma także w koncowych napisach.

    Zejdżmy na ziemię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ameryka to zły przykład bo jest całkowicie skomercjalizowana. Patrzył bym raczej na europę. Zobacz zresztą co się dzieje w Polsce - to już pojawiło - przed chyba większością seriali czy programów pojawia się takie hasło jak lokowanie produktu.

      Jakim problemem jest dopisek - akcja partnerska, materiał zawiera lokowanie produktu etc?

      W odniesieniu jeszcze do Amerykanów - nie mam na nich wpływu ale mam wpływ na własne otoczenie i ot tego trzeba zawsze zacząć.

      Usuń
  3. Remek, niezły masz tupet! Ot tak przyjsc na obcego blogasa i nie dosc, że próbowac samemu się wybielic, to jeszcze (przy okazji?) wytrzec Gospodarzem jego podłogę ! SZOK!!!

    Twoja argumentacja, gdy jej się przyjrzec, niestety na poziomie... przedszkola! W najważniejszej kwestii; zdecyduj się, czy P.T. Czytelnicy tego czy innego blogasa, "robią oglądalnosc" aka są frajerami do strzyżenia, czy też jednak nie są imbecylami i nie łapią się na haczyk lokowanego produktu?
    Do tego wyciągasz swoją babcie zupełnie od czapy! Yaro miał kiedyś hit pt. Olewka, gdzie śpiewał m.in.: "nie zadowolisz wszystkich, wiesz to zadanie dla agencji towarzyskich", i to jest jedyne miejsce rozliczane z zadowalania, blog na pewno takim miejscem nie jest. Weź krytykę na klatę! Dużo trafniejszą i na miejscu jest za to sentencja mojej babci: nie ceni się kobyły za siwe włosy, a za to jak dziś orze. Spójrz jako ugór masz np z tym Mastersem...nie wypinaj zatem piersi z orderami, bo czas Bożego Narodzenia już za nami, i choinki schowane do szafy.

    Zanim postawię kropkę, chcę podziękować SiPowi za ODWAGĘ I SZCZEROŚĆ. Tą notką w moich oczach nic nie stracił, a masę WIARYGODNOŚCI zyskał! Resztę opiszę u siebie.

    Pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Njusacz
      Brawo. 100% racji. Sam bym tego lepiej nie ujął.

      Usuń
    2. Cześć Njusacz
      "Resztę opiszę u siebie. "

      Daj znać jak opiszesz, i wrzuć linka u mnie w komentarzu.

      hej

      Usuń
    3. http://njusacz.blogspot.com/2015/02/niezalezna-blogosfera-yes-we-can.html

      jak uznasz, że warto, to poślij przekaz w świat!

      Pozdro!

      Usuń
  4. Oj dziabnął SiP kolegę w czułe miejsce. Ale słusznie, brawo za nazywanie rzeczy po imieniu.

    OdpowiedzUsuń
  5. @SiP
    No to dostałeś bezczelną odpowiedź w stylu

    „Polacy nic się nie stało”
    Nie dość, że biorą po cichu kasę to jeszcze są agresywni jak ich do tablicy wywołałeś :)
    Już widzę jak się zaraz będą zasłaniać „tajemnicą danych osobowych” lub „tajemnicą handlową” :)

    Ja mówiąc szczerze to olewam, tak jak olałem konkurs „Fiuci Masters” :)

    Jednak brak kultury @Remigiusza otwiera scyzoryk w mojej kieszeni, ja w pełni rozumiem Twoje intencje. Uważam jednak sprawę za beznadziejną, całe szczęście, że Ty tą kasę brałeś – bo gdybyś nie wziął to byś dowiedział się, że jesteś zazdrośnikiem nieudacznikiem :)

    Jeżeli chcesz naprawdę wywołać burzę to wywołaj do tablicy blogi prowadzone z terenów ambasad :) To jest dopiero jazda :)

    @Remigiusz LinuxEurope
    „Czy cierpisz na za mały wolumen oglądalności?”
    Czy cierpisz na ******* i ******** oraz ********?

    *wygwiazdkowałem sam co by SiP’owi roboty zaoszczędzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @SinOfCane
      Cześć
      " Ty tą kasę brałeś – bo gdybyś nie wziął to byś dowiedział się, że jesteś zazdrośnikiem nieudacznikiem :)"

      Sam konkurs mi się podoba. Nie ukrywam jednak, że traktuję go własnie jako badanie. Celowo napisałem to nawet pod pierwszym wpisem, aby potem mi ktoś nie zarzucił że to wymyśliłem w połowie drogi, albo po fakcie.

      Gratuluję błyskotliwości w diagnozie moich licznych pobudek do zajęcia się tym konkursem :)

      Usuń
    2. @SiP
      No wiesz gdzieś granica „product placement” musi być!
      No bo jeżeli nie, to by było można raz na minutę wstawiać jedną klatkę do filmu z napisem „pijcie Coca-Cole” lub „Donald ma Tole”.
      Rozwiązanie które Ty proponujesz (promujesz), czyli „disclaimer” jest moim zdaniem OK.

      Usuń
  6. SiP sprawa jest prosta, każdy z autorów tych blogów wyznaje zasadę (czytam je nie od dziś): "Nie reklamuję tego, czego bym nie polecił". Czytaj: wpisy mogą zawierać lokowanie produktu, ale tylko tego co uważam za wartościowe. Porównywanie ich do blogów nastolatek gdzie rzeczywiście takie sytuacje o których piszesz występują, jest wg mnie nie na miejscu.

    Z drugiej strony, mnie nie interesuje ile ktoś zarobił na tym, nie mam w zwyczaju zaglądać innym do kieszeni. Nie mam również mentalności urzędnika US. Temat jest ciekawy to jako konsument treści na blogu z niego korzystam.

    Pierwszy raz o konkursie futures masters przeczytałem u Remigiusza, a potem na Finanse na obcasach. Zainteresowałem się tym i w efekcie w najnowszym rankingu mam 8 miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Voytek

      Nie rozumiemy się - nikomu nie zaglądam do kieszeni - nie interesują mnie kwoty. Interesuje mnie jednak sam fakt zapłaty. Ot, zwykła akcja partnerska.
      Zakladam, dokladnie tak jak Ty - iż publikuje ktoś coś co mu się podoba, lub z czymś się zgadzam. Tak jest dla mnie z konkursem futures Masters. Nie zmienia to faktu, że Czytelnik powinien mieć świadomość istniejącego wynagrodzenia - bez względu na kwoty.

      Mi to nakazuje zwykła uczciwość i czas - On nie jest z gumy. Skoro ktoś udziela się dużo w akacjach sponsorowanych czy promocyjnych to nie napisze innych ciekawych rzeczy.

      Kolejna sprawa - całą masa osób nie ma bladego pojęcia o wynagrodzeniu. Tak jak cała masa osób biorąca kredyt we franku szwajcarskim. Ile osob zna się na modelu biznesowym w internecie?

      PS. Gratuluję wyniku, jak tam się nazywasz? bo po drugim etapie na 8 pozycji jest ktoś inny
      http://stojeipatrze.blogspot.com/2015/02/konkurs-futures-masters-po-drugim-etapie.html

      Usuń
  7. Ja to kiedyś załatwiłem w opisie mojego bloga tak: Na blogu znajdziesz wpisy zawierające reklamę, jednakże wiedź że są to jedynie produkty/usługi z których sam korzystam, lub uważam je za godne polecenia. I wg. mnie to wystarczy.

    Cała masa osób nie ma pojęcia o wynagrodzeniu blogera, ale co z tego, po co mi wiedza o tym ile ktoś zarabia? Mnie interesuje jedynie to czy to co bloger reklamuje jest rzeczywiście godne polecenia. Jeśli bloger reklamuje jakiś szajs to długo nie pociągnie bo jego czytelnicy zagłosują tak jak emigranci - nogami. Nie da się w blogosferze lokować produkty które są kiepskie, nikt jeszcze na tym marki nie zbudował.

    Future Masters
    8. Bloger-z-lubiepowietrze-pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Voytek:
      "Nie da się w blogosferze lokować produkty które są kiepskie, nikt jeszcze na tym marki nie zbudował."

      Jak to się nie da, a blog Kasi Tusk ? :) Wiele jest takich blogów które kwitną pomimo dużej ilości komercji. Naprawdę.

      Zresztą - w branży finansowej bym kilku znalazł, którzy ze współpracy z biznesem zrobili czysty biznes. Do tego stopnia że pod publikacją o lokacie, wycinają wpis, w którym ja polecam inną lokatę, tyle że nie w systemie afiliacyjnym (!). Nie będę ich tu wymieniał bo większość ich pewnie i tak zna. To blogi czysto komercyjne, doskonale funkcjonujące.

      W zakresie disclaimera - czy ktoś w dzisiejszych czasach coś takiego czyta? Pewnie mogę zrobić podstronę, tak jak mam kontakt i tam wszystko napisać. Jednak uczciwiej dodawać wg mnie pod każdym wpisem takie info, lub je otagować.

      Dlaczego wg Ciebie blogosfera i nowe biznesy mają mieć inne uprawnienia, lżejsze od mediów tradycyjnych? Dlaczego nie może pojawić się info że artykuł sponsorowany? Przecież tak to teraz funkcjonuje, nawet na bazie stooq.pl.

      Dla mnie to właście marketing natywny. Wyobrażasz sobie taki disclaimer na Wyborczej, Rzeczpospolitej, Gazecie Parkiet, a potem przy każdym artykule już brak wzmianki? Przecież to rodzi patologie. Mi to się własnie nie podoba. Chciałbym aby przy każdym artykule był znaczek, skoro opis to za dużo. Jest znamienne że powstają własnie duże samowolne zmiany w prawie autorskim, a właściwie powstaje regulamin w ramach prac wielu redakcji - zobacz Wydawcy wprowadzają regulamin, który ma uporządkować korzystanie z ich materiałów w innych mediach.
      http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/1170640.html?print=tak&p=0

      ale kwestia sponsoringu nie jest podnoszona. Powinien być znaczek, tak jak jest R, C czy inny. Tu chodzi o etykę jak dla mnie i przejrzystość. Nic więcej.

      Usuń
  8. Info że jest to art sponsorowany może się pojawiać, ale mi nie przeszkadza brak takiego info na blogach które wymieniłeś bo wiem że to co promują jest godne polecenia. Znam je i czytam od dawna, znam niektórych autorów, wiem że mają dobre intencje. Nie wiem czy to są inne uprawnienia. Nawet jeśli tak, to mi osobiście to nie przeszkadza.

    Czy wiesz że w prasie lokowanie produktu ma miejsce od bardzo wielu lat i nikt tego nie oznacza? To nie jest żadna nowość. Niepisane prawo mówi: kup reklamę w naszej gazecie, w zamian będziemy przy okazji w treści artykułów promować twoje produkty i masz zielone światło na PR. I w prasie nikogo nie interesuje jakość tych produktów. Znam to bardzo dobrze bo pracowałem w kilku wydawnictwach i przy budowaniu kampanii reklamowych. Uwierz mi SiP, blogosfera to ostatni bastion niezależności i nawet jak ktoś nie pisze przy każdym artykule "wpis zawiera lokowanie produktu" to jest to wybaczalne bo firmuje te treści własnym imieniem i nazwiskiem i na pewno zdaje sobie sprawę z konsekwencji, a jak jeszcze sobie nie zdaje sprawy to wkrótce się przekona że reklama słabych produktów przynosi więcej szkody.

    OdpowiedzUsuń
  9. Powtarzam swoje zdanie, jasno i dobitnie. Kolego SiP - nie miałeś tematu, rzuciłeś ostrą kontrowersje i oskarżenia na wokandę, twoi akolici temat podchwycili i obrażają, a ty to akceptujesz, jak widać, bez dokładnego czytania mojej odpowiedzi, ani zasad mojego bloga.

    Post się udał. Wywiązała się dyskusja, zrobiła się zapewne oglądalność. Pytanie jak Ty wypadasz jako przyszły partner do blogowej współpracy i nasz Kolega po tym co robisz?

    Mówię prawdę - jeśli ktoś uważa to za brak kultury....

    Dla mnie brakiem kultury, o ile nie więcej, jest dyskredytowanie mnie jako autora, który nie raz, jako pierwszy w szeregu, walczył o Wasze prawa i korzyści jako blogerów na blogosferze.

    To jest kolejna nagonka na mnie, rozpetana bez konsultacji, bez zapoznania się z zasadami mojego bloga, z moim zdaniem, bez jakiejkolwiek konsultacji przed publikacją.

    Nie zgadzam się z przedstawionym zdaniem, nie podoba mi sie to, będę walczył o moje dobre imię jako blogera.

    Uważam, że Twoje zachowanie godzi w interes nasz wspólny. Promocji konkursu Futores Masters. Zamierzam skonsultować się w tej sprawie z inymmi blogerami oskarżonymi tutaj i zrównanymi z błotem, finalnie z organizatorem.

    Zajmij sie lepiej dobrymi, interesującymi dla Czytelników tematami. Nie robieniem niepotrzebnego zamieszania przy konkursie Futures Masters.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Remigiusz
      "Powtarzam swoje zdanie, jasno i dobitnie. Kolego SiP - nie miałeś tematu, rzuciłeś ostrą kontrowersje i oskarżenia na wokandę, twoi akolici temat podchwycili i obrażają, a ty to akceptujesz, jak widać, bez dokładnego czytania mojej odpowiedzi, ani zasad mojego bloga."

      Mam luźną politykę komentowania. Dopóki nie używane w nich są mocne inwektywy to zdecydowana większość komentarzy przechodzi, z wieloma się nie zgadzam. Nie zamierzam prowadzić sztucznego bloga, jak blogerzy komercyjni, gdzie zdecydowana wiekszość wpisów jest sympatyczna i na korzyść autora bloga. Tak nie jest życiu i tak nie będzie na moim blogu. Umożliwiam swobodę wypowiedzi i tyle.

      "Post się udał. Wywiązała się dyskusja, zrobiła się zapewne oglądalność"

      Czy Ty naprawdę myślisz, że ja dbam o oglądalość? Jesteś w dużym błędzie. Nie promuję się sztucznie, nie latam na konferencje itp Nie podaję jak wielu blogerów jakiegoś celu - w stylu 50 tys UU miesięcznie użytkowników. Gdyby tak było to nie dyskutował bym o tym wszystkim otwarcie, tylko siedział w kącie i udawał że jest pięknie.

      "Pytanie jak Ty wypadasz jako przyszły partner do blogowej współpracy i nasz Kolega po tym co robisz?"

      Jako Partner wyglądam wiarygodnie. Rzetelnie informuję o konkursie oraz moim wynagrodzeniu.

      "nasz Kolega po tym co robisz?"
      Z prostej przyczyny - chciałbym ocalić chociaż fragment internetu od pełnej komercjalizacji i braku zasad. To co mamy teraz to "wolna amerykanka". Chciałbym aby blogosfera miałą standardy współpracy, takie jak stara gwardia. Chciałbym wiedziec, że jeśli czytam artykuł to np "Powstał on we współpracy z firmą xxx" albo jest to "Akcja Partnerska" itp.

      Jeszcze raz podkreślę - absolutnie nie jestem przeciwko współpracy - ba - to wręcz ciekawa rzecz ale powinna ona być umiejscowiona wokół pełnych zasad.

      "To jest kolejna nagonka na mnie, rozpetana bez konsultacji, bez zapoznania się z zasadami mojego bloga, z moim zdaniem, bez jakiejkolwiek konsultacji przed publikacją."

      Remek,
      Nie mam bladego pojęcia o innych "kolejnych nagonkach" bo przyznam szczerze innych nie znam z ręką na sercu. Nie wiem też czy masz te i inne zasady. Zresztą mój przykład, tj osoby która Twojego bloga dobrze nie zna, idealnie pokazuje problem. Skąd zwykły internauta ma wiedzieć jakie masz zasady? Szczerze napiszę, że ja nie wiedziałem. Jeśli je masz to chwała Ci za to. To wg mnie pokazuje, że tym bardziej potrzeba wypracować pewny sposób komunikowania współpracy Czytelnikom. Może znaczek? Zamiar R cyz C , np S jako sponsorowane? Nie wiem ale wiem że takie coś by się przydało.

      "Nie zgadzam się z przedstawionym zdaniem, nie podoba mi sie to, będę walczył o moje dobre imię jako blogera."

      Tu nie masz co walczyć bo ja z Tobą nie walczę. Moim celem nie jest konflikt a zbiór zasad. To co teraz piszemy to taki mini nowy początek.

      "Uważam, że Twoje zachowanie godzi w interes nasz wspólny."
      Ja wcale nie uważam że godzi to w organizatora - Nigdzie go nie szkalowałem i bardzo go sobie cenię. W sam cel akcji wierzę, dlatego też się przyłączyłem do jego promocji bo chciałbym aby polska Giełda Papierów Wartościowych była miejscem gdzie inwestowany i pomnażany jest kapitał w regionie. To była jedna z moich głównych pobudek do wzięcia udziału w tym konkursie - chciałbym promować polski produkt jakim właśnie jest giełda.

      Usuń
    2. Nie wydaje mi się że konkurs przy tym traci. Klasyka PR zresztą mówi, że nie ma czegoś takiego jak "złe publicity". Zresztą zwróć uwagę, że to sami blogerzy odpowiadają za swoje decyzje. Każdy mógł przecież napisać jak jest i jeszcze raz to powtórzę - sama akcja partnerska jest dobra.

      "Zajmij sie lepiej dobrymi, interesującymi dla Czytelników tematami. Nie robieniem niepotrzebnego zamieszania przy konkursie Futures Masters."

      Tak też właśnie robię na co dzień.Sam konkurs promuję i mi na nim zależy.

      W zakresie samej wymiany zdań - za dużo w tym emocji. Podejdź proszę do tego chłodno i spójrz jak to z daleka wygląda i jak powinno wyglądać. Tyle albo aż tyle.

      hej
      SiP

      Usuń
  10. SiP czy mozesz podac konto do przelania dotacji? Bardzo cenie Ciebie i Twoj blog. Chcialbym choc w minimalnym stopniu odwdzieczyc sie za Twoja praca, bo czytam Cie juz kilka lat (wliczajac dluga przerwe jaka miales odblogowania). Uwazam, ze moglbys konto do dotacji umiescic na stale na blogu gdzies w narozniku. Lepiej zeby 1000 osob dawalo taka dotacje na jaka ich stac niz liczyc na tych kilkudziesieciu czytelnikow, ktorzy wykupia premium. Przyznam, ze myslalem na premium, ale 219 zl to sporo bo nie wiadomo do konca co sie za to dostanie, a sporo materialow premium umieszczasz jeszcze teraz gratis. Dla mnie dotacja i abonament to dwie rozne rzeczy. Dotacja to odruch wdziecznosci. Abonament to kontrakt na usluge i tu jest slabo, bo nie podajesz co dostarczysz, np ile artykulow rocznie. Dlatego obecnie wole dac 100 zl dotacji niz 219 zl abonamentu. Ile osob to juz kupilo? Czemu nie zrobisz tanszych abonamentow dla setek ludzi a nje dla dziesiatek. Sorki za chaotyczna wypowiedz, ale pisze z malego ekranu i ciezko mi to wyedytowac. Pozdrawiam! PS. Co do meritum artykulu zgadzam sie z Toba, a komentarze Remigiusza sa nieco zalosne choc ma prawo do swojego zdania oczywiscie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć
      "SiP czy mozesz podac konto do przelania dotacji?"

      ODP: Masz na myśli darowiznę? Coś a la podanie numeru konta, czy guzika na paypal z darowizną? Do 4900 złotych czy okolic nie odprowadza się od tego podatku
      http://www.pit.pl/podatek-od-darowizny--darowizna--podatki-w-praktyce-12718/

      potem się rozlicza w PIT procentowo

      "Bardzo cenie Ciebie i Twoj blog"

      Dziękuję za dobre słowo na temat mojej twórczości :)

      "Lepiej zeby 1000 osob dawalo taka dotacje na jaka ich stac niz liczyc na tych kilkudziesieciu czytelnikow, ktorzy wykupia premium. "

      Można mieć wiele innych opcji. Jakbym miał czas to znalazłem parę jeszcze innych, pobocznych np system afiliacyjny. Znana kanadyjska blogerka która dużo podróżuje i czyta książki które poleca. Następnie udostępnia link do amazon do konkretnej książki. Jeśli czytelnik ją kupi, przez jej link to ona dostaje 4% od zakupu tej książki. To przykład, to samo można na lokatach, funduszach i innych rzeczach. Kluczem jest jednak zrobić to mądrze. Obecnie bowiem internet zalany jest beznadziejnymi ofertami i naganianiem na kliki. Wielu z tego typu działań zrobili sobie główny powód do prowadzenia bloga. Niestety to spowodowało całkowitą komercjalizację bloga i nie polecanie lepszych ofert, tylko ofert za które ktoś płaci.

      "Przyznam, ze myslalem na premium, ale 219 zl to sporo bo nie wiadomo do konca co sie za to dostanie, a sporo materialow premium umieszczasz jeszcze teraz gratis"

      Czy 219 złotych za rok to dużo - zawsze to kwestia względna bo miesięcznie to mniej niż 20 złotych, czyli tyle co tanie wino (pomijam siarę za 5 zlotych :) ) i mniej niż jeden bilet do kina, oraz mniej niż wiele książek.

      Umieszczam sporo gratis i będę na pewno nadal umieszczał, bo jak wspomniałem dla mnie wpłacenie pieniędzy to tez forma wdzięczności i chęci wspierania rozwoju bloga.

      "Dla mnie dotacja i abonament to dwie rozne rzeczy.Dotacja to odruch wdziecznosci. Abonament to kontrakt na usluge i tu jest slabo, bo nie podajesz co dostarczysz, np ile artykulow rocznie"

      ODP: Teraz rozumiem Twój punk widzenia. Czyli jednak by się to przydało, postaram się to zrobić tylko problem jest taki, że przy małych płatnościach jak 5 pln :) to wszystko zjada system płatności i prowizja. Tak naprawdę by dostać na chleb i to jeszcze nawet zwykły biały z hipermarketu to trzeba mieć z 10 pln na dotacji.

      ".nie podajesz co dostarczysz, np ile artykulow rocznie"

      ODP: Zgoda - to moje niedociągnięcie - materiały i wykresy przesyłam najcześciej raz w tygodniu.. Materiał wygląda w dużej części jak wpisy z serii trading room, jednak jest pełniejszy i ma dużo dodatkowych materiałow pomocniczych.

      "Ile osob to juz kupilo?"

      Zobacz, miło się mi się z Tobą koresponduje, ale nawet się nie przedstawiłeś tj nie podpisałeś się. Na chwilę obecną pozwolisz, że anonimowej osobie bez podpisu nie podam takich danych publicznie.

      Usuń
    2. "Czemu nie zrobisz tanszych abonamentow dla setek ludzi a nje dla dziesiatek. "

      ODP: Nie zrobię takich abonamentów bo jestem sam jak palec. Nie mam czasu na papierkową pracę jak nadawanie dostepow, kontrolowanie ich, aktualizowanie bazy, a dodatkowo każdemu odpisywanie. Wiele osób całkiem slusznie wnosi, iż jak zapłaciło za cokolwiek to więcej wymaga, tyczy się to każdej usługi na świecie. Czy wyobrażasz sobie abym znalazl czas na 500 osób? Mi przychodzi do głowy inny sposób komunikacji - forum. Wtedy może to jest możliwe, ale forum zamknięte, tylko dla osób płacacych bo nie chce miec trolli i frustratów oraz masy niemiłych gapiów, którzy z chęcią wbiją Ci nóż w plecy, lub przekopiują zawartość. Dodatkowo wiele osób powaznych NIGDY nie napisze nic na blogu czy otwartym forum nawet w formie anonimowej bo takie ma zasady. Mail taką namiastkę prywatności daje, tylko na maila trzeba mieć czas. Zatem forum, zamknięte jest pewnym wyjściem.

      "Sorki za chaotyczna wypowiedz, ale pisze z malego ekranu i ciezko mi to wyedytowac. "

      Nie ma problemu. Rozumiem problem bo sam nie raz coś robię na telefonie.

      "Pozdrawiam!"
      Równiez, wszystkiego dobrego

      " Co do meritum artykulu zgadzam sie z Toba, a komentarze Remigiusza sa nieco zalosne choc ma prawo do swojego zdania oczywiscie."

      Dzięki za przedstawienie niezależnej opinii

      hej,
      SiP

      Usuń
    3. Hej SiP, dzieki za odpowiedz.

      Tak, mialem na mysli darowizne. Na anglojezycznych blogach jest to najczesciej nazywane "Donate" i stad moja pomylka. Jesli 4900 zl jest bez podatku to tym bardziej warto zebrac te pieniadze.

      Programy afiliacyjne nawet prowadzone w dobrej wierze, zawsze zostawiaja watpliwosc czy autor poleca cos dla pieniedzy czy poleca bo dobre a zarabia przy okacji. Patrzac na znane mi przyklady afiliacja prowadzi to szybkiego przerostu komercji na blogu.

      219 zl to nie bylo by duzo gdyby dawalo dostep do kilku zrodel, ale jesli trzeba placic osobno cynikowi9, Doxie, SiPowi itd. to zbierze sie tego troche. Oczywiscie mozna powiedziec, ze to cena informacji dla inwestorow z wieksza gotowka i jesli cie nie stac to pewnie nie jest to dla ciebie. Mozliwe ale wtedy to juz nie formula bloga tylko klubu gentelmentow z pieniedzmi.

      Co do prowizji to jesli platnosci zbiera sie przelewem tak jak to robi prowadzacy Podziemna TV na youtube to nic to nie kosztuje nawet przy przelewach wielkosci 5 zl. Co wiecej wlasnie dla tego, ze sa to male kwoty to czesc osob ustawi sobie zlecenie przelewu i co miesiac od tych osob dostajesz takie mikroplatnosci zbierajace sie w wieksza kwote. A pewnie co jakis czas ktos kto uzna, ze zarobil na Twoich analizach i bedzie chcial sie odwdzieczyc "odpali" wieksza kwote moze i 1000 zl.

      Pytanie ile osob to juz kupilo bylo raczej retoryczne. Zakladam, ze nie sa to tlumy. Zarzadzac setkami osob jest oczywiscie trudno, ale mozna to sobie nieco ulatwic. Po pierwsze oferowac tylko dostep na rok tak zeby przedluzenia robic co 12 miesiecy a nie co 3m czy 6m. Po drugie mozna ustalic, ze w cenie abonamentu jest tylko wysylka analiz i nie obejmuje on odpowiadania na maile, doradzania czy prywatnych konsultacji. Po trzecie jesli masz znajomengo studenta lub kogos z rodziny to mozesz placic za taka prace i miec ja z glowy. Tak robi np. prowadzacy jakoszczedzacpieniadze, ktory zleca rozne drobne prace i ma czas, zeby poswiecic sie meritum.

      Zamkniete forum dla placacych to swietny pomysl. Troli i frustratow powinno byc mniej a mozna tez wprowadzic zapis, ze za obrazanie jest utrata dostepu. Zgadzam sie, ze wiele sensowych osob raczej nie bezdie sie dzielic wiedza na forum otwartym.

      Mozesz tez sprobowac abonamentu demo, np. na 3 mce dostep za darmo, potem albo koniec albo platne przedluzenie. Wtedy nie bedziesz sie musial deklarowac ile bedzie dokaldnie artykulow itd., bo nowa osoba przetestuje przez 3 miesiace i jak sie spodoba to zaplaci i przedluzy a jak bedzie niezadowolona z czestosci, jakosci itd. to nic nie straci. Oczywiscie oznacza to dziesiatki osob, ktore przyjda tylko na czesc "za darmo" wiedzac z gory, ze nie przedluza, ale jakas czesc nawet takich osob zostanie.

      Na pewno bez wzgledu na ruchy z abonamentem dodaj mozliwosc przeslania darowizny. Zagraniczne blogi tak robia i jakies pieniadze w ten sposob sciagaga. Oczywiscie w Polsce ludzie sa biedniejsi i maja inna mentalnosc, dlatego dotacje nie beda duze ani czeste ale na pewno jakies pieniadze w ten sposob wpadna.

      Podrawiam Cie serdecznie i nie trac zapalu do swojego swietnego bloga!



      Usuń
  11. Remigiuszu, zapisalem sie do Ciebie miesiac temu po przeczytaniu jakie blogi dolaczyly do akcji. Zapisalem sie na chyba dwa, w tym Twoj, po przejrzeniu wszystkich. Oczywiscie kilka juz mialem wczesniej, SiPa, Independet Tradera, Doxe. Twoje ostatnie arty dosyc srednie, jakies wycieczki do wroclawian po co to (sam jestem z Wawy). Ale to co wyczyniasz tu u SiPa w komentarzach jest irytujace, nje chcesz na pewno zeby ludzie tacy jak ja klikneli unsuba. Po prostu nie obrazaj tu gospodarza bloga (czyli SiPa) bo mysle spora czesc czytelnikow ma takie zdanie jak on czyli inne niz Ty...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ech naiwności. Po paru takich dodatkowych pieniądzach wyimaginowany bloger przyzwyczai się do ekstra dochodu i trudno mu będzie z niego zrezygnować. Trudniej będzie odmawiać nowych zleceń i raczej wcześniej niż później przestanie stosować zasadę "promuję to co znam i rozumiem" a zacznie stosować zasadę "promuję za co zapłacili". Ot. Zupełnie jak prasa.

    Szkoda, że SIP ma rację :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak z ciekawości - na jakiej podstawie zakładasz, że wszyscy wyżej wymienieni otrzymują wynagrodzenie?

    OdpowiedzUsuń
  14. Niektorym blogerom ten konkursowy artykul wpasowal sie jak bialy kruk.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP