11 marca 2015

Coraz lepiej na polskim rynku pracy

Ostatnie dane makroekonomiczne z polskiego rynku pracy pozwalają patrzeć w przyszłość z optymizmem.


Każdy z poniższych czterech wykresów jest optymistyczny

Oficjalne bezrobocie spada:
za MBank

Nie ma znaczenia czy patrzymy na dane BAEL (uwzględniające mikroprzedsiębiorców, sektor publiczny czy samozatrudnionych) czy inne. Jest coraz lepiej.

Coraz łatwiej jest znaleźć pracę:
NBP

a zatrudnienie rośnie chociaż nie tak dynamicznie jak hossie z 2007:
za Mbank
Nie mniej jednak firmy planują zatrudniać:
za Mbank


Zupełnie na banku ciekawie wyglądają przy tym prognozy GUS na 2020. Bezrobocie raportowane wg BAEL ma spaść, aż do 3,1%. Ma mocno spaść liczba osób w wieku produkcyjnym - ubędzie ich prawie milion. Dodatkowo wzrośnie lekko zatrudnienie.  Tym co może pogrzebać obecną prognozę jest masowy powrót Polaków z emigracji albo wzrost liczby osób, które pomimo osiągnięcia wieku emerytalnego pozostaną czynne zawodowo.


48 komentarzy:

  1. tak bo wiecej osob wyjechalo :) nic nowego propaganda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadna propaganda tylko naturalna kolej rzeczy. Połączenie wysokiej emigracji z demografią jadącą po równi pochyłej może przynieść Polsce mieszankę wybuchową, taką "nową ekonomię" gdzie płace będą rosły, a ceny mieszkań spadały ;)

      Przekonamy się za 5-6 lat, gdy wyż lat 50tych przejdzie na emeryturę, a rekordowy niż z przełomu XX/XXI wieku zacznie wchodzić na rynek pracy.

      Usuń
    2. @Lelum polelum

      zgoda co do kolei rzeczy.

      Co do mieszkań to inna para kaloszy

      Usuń
    3. Jasne, że rynek pierwotny będzie się trzymał. Raz że podaż mieszkań spadnie, a standard wykonania będzie rósł, więc chętnych nie zabraknie, zwłaszcza że dobrych lokalizacji w miastach wbrew pozorom wciąż sporo zostało. Deweloperka dostosuje się do nowych warunków, co do tego nie mam wątpliwości.

      Ale rynek wtórny, moim zdaniem mocno oderwie się od pierwotnego. Deweloper ma koszty wytworzenia, poniżej których zejść nie może, na wtórnym to się rozmywa w czasie, dlatego tam w znacznie większym stopniu zadziała prawo popytu i podaży. Tam gdzie ludzi ubywa najszybciej już to widać (ceny transakcyjne w 700tysięcznej Łodzi są niższe niż w dwukrotnie mniejszych Lublinie i Białymstoku), tam gdzie demografia/migracja wewnętrzna jeszcze się jako tako trzyma będzie to powolny, wieloletni proces.

      Usuń
    4. @Lelum polelum
      "Tam gdzie ludzi ubywa najszybciej już to widać (ceny transakcyjne w 700tysięcznej Łodzi są niższe niż w dwukrotnie mniejszych Lublinie i Białymstoku), tam gdzie demografia/migracja wewnętrzna jeszcze się jako tako trzyma będzie to powolny, wieloletni proces."

      Nie chcę Ci burzyć wizji, ale w łodzi to akurat na wtornym ceny rosną :)

      http://imagizer.imageshack.com/img661/860/QgwIcj.png

      Usuń
    5. To nie wizja, raczej luźne przemyślenia, przypuszczenia na własne potrzeby - robię w branży budowlanej, więc w moim interesie jest żeby ceny mieszkań rosły, a ludzie i firmy (zwłaszcza firmy :)) budowali na potęgę :)

      Jeżeli mówisz, że ceny w Łodzi rosną to ja to kupuję. Ale powtórzę jeszcze raz - średnie ceny transakcyjne w Łodzi (700tysięczny rynek, duży odpływ mieszkańców) są niższe niż w Białymstoku (300tysięczny rynek, duża migracja ze wsi do miasta niwelująca słabą demografię). Zdaję sobie sprawę, że pod tymi suchymi liczbami kryje się tysiąc innych zmiennych, podaż mieszkań, standard, itd. ale to wciąż (moim zdaniem) bardzo konkretny wskaźnik czego się spodziewać w przyszłości, w tych rejonach Polski, gdzie ludzi będzie ubywać.

      Usuń
    6. Ruch w interesie będzie chociażby z powodu remontów, wyburzania starych budynków itd.

      A jeśli się jeszcze osiedli 1 milion ukraińcow - to dopiero będzie się działo.

      Usuń
    7. @ SiP
      1 milion ukraińcow do Łodzi? To nie jest taki głupi pomysł. Na wschodzie i południu Polski jest kiepski klimat na przybyszów z Ukrainy. A Łódź - "miasto czterech kultur"... będzie piąta :)

      Nawet jeśli zastrzyk ludności byłby kilkakrotnie mniejszy to i tak kopnęłoby łódzką ekonomię do przodu.

      Hasło na dziś:
      Automatyczny azyl dla każdego Ukraińca. który zgodzi się zamieszkać w Łodzi!

      _____
      pozdr.
      Gobelin

      Usuń
  2. Problem w tej analizie jest taki, że skoro sporo osób pójdzie na emeryturę bo spadnie lidzba osób z wiekszą pensją/gotówką bo emerytury są niskie.

    Skoro 60% w naszej gospodarce pochodzi od konsumenta to czy przypadkiem gospodarka się nie skurczy bo ubyło lepszych konsumentów. A skoro tak to bezrobocie wcale może nie spaść - to wg mnie dziura w tej teorii gusu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emerytury są niskie, więc przed przejściem na emeryturę te dobrze zarabiające osoby najpewniej sporo oszczędzają (ktoś ma jakieś dane?). Gdy przejdą na emeryturę to albo zostaną zastąpione przez kogoś młodszego, który większą część pensji będzie wydawać, albo nie zostaną i spadnie podaż produktów/usług przez nich wytwarzanych. W drugim scenariuszu podaż usług spadnie o więcej niż popyt generowany przez te osoby, bo przecież duża część pensji była oszczędzana. W obu przypadkach stosunek popyt/podaż powinien rosnąć, więc bezrobocie by spadło.

      Usuń
    2. Skoro 60% od konsumenta to jak rozumiem te pozostałe 40% to jakiś trybut który płacimy obcym?

      Usuń
    3. @SinofCane
      To może inaczej:)
      60 % naszego PKB to wydatki na towary i usługi - konsumpcja.

      Usuń
    4. @SiP
      Czyli jak przedsiębiorca kupuje na firmę sobie nowe BMW X1234, to to konsumpcją nie jest :)
      A jak rolnik kupuje grabie albo łańcuch co by krowę na pastwisku przywiązać to jak się domyślam jest już konsumpcja pełną gębą?

      Normalnie jesteś wyznawcą religii GUS’owskiej :)

      Problem powstaje dopiero wtedy jak wnioskujesz na bazie swoich przekonań religijnych :)

      Może spróbuję Tobie wytłumaczyć to inaczej. Całe te 40% które „nie jest konsumpcją” jest przecież wliczone w cenę tych pozostałych 60% nieprawdaż? Tak więc te 60% ma już w sobie te 40% i 60%=100% :) – ot wyższa matematyka.

      P.S. Reductio ad absurdum to moja ulubiona technika dowodzenia w dyskusji – mam nadzieję, że się przyzwyczaisz :)

      Usuń
    5. no i tu sie nadal nie zgadzam. reszta gospodarki to m.in przemysl budownictwo itd. Sporo idzie na eksport.

      Usuń
    6. pierwszy lepszy news np 2013
      Rostowski: wzrost udziału eksportu w PKB to niewyobrażalny sukces
      2013-09-04
      Wzrost udziału eksportu w PKB o 10 punktów procentowych w pięć lat to niewyobrażalny sukces, nieznany w innych krajach w Europie - powiedział w środę wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski. Dodał, że należy za to dziękować polskim przedsiębiorcom.

      "Udział eksportu w polskim PKB w 2009 r. wynosił 39 proc. W tym roku wyniesie 49 proc. Taki wzrost jest ewidentnym i silnym dowodem na konkurencyjność i odporność polskiej gospodarki. A także na niesamowitą konkurencyjność, pomysłowość i pracowitość polskich przedsiębiorców" - powiedział na środowej konferencji prasowej szef resortu finansów.

      Usuń
    7. pkb definicja od strony popytowej

      PKB = konsumpcja + inwestycje + wydatki rządowe (bez transferów) + eksport - import + zmiana stanu zapasów.

      PKB definicja od strony dochodowej

      PKB = dochody z pracy + dochody z kapitału + dochody państwa + amortyzacja

      Usuń
    8. @SiP

      Ja nie mam ZIELONEGO POJĘCIA do jakich szufladek GUS coś wrzuca i nie chcę wiedzieć. Mam to w poważaniu tak głębokim, że jak bym to wyraził to byś mnie ocenzurował.

      1) BUDOWNICTWO

      Jak budujesz sobie chatę – to to jest konsumpcja.
      Jak budujesz fabrykę młotków – to koszt fabryki jest wliczony w cenę młotka.

      Ergo całe budownictwo jest konsumpcją, bezpośrednio lub pośrednio.

      2) EXPORT (tylko komplikujesz temat wyciągając takie sprawy)

      Co do exportu to przecież nie exportujemy dla sportu? BILANSUJE się on z importem (to, że się to GUS’manom często i gęsto nie bilansuje oznacza jedynie, że źle liczą). Jak zaimportujesz młotek którym robisz sobie dobrze – to to jest konsumpcja. Jak zaimportujesz fabrykę młotków to młotki na wyjściu będą miały w sobie wliczoną cenę nabycia fabryki.

      3) Rostowski

      Zwiększanie udziału exportu w PKB jest objawem specjalizacji państwa, powoduje to wzrost wydajności (często ale nie zawsze) – ale to nie jest sukces! To jest słabość! Te wypowiedzi Kucharza Roku to nie jest argument! to jest stek bzdur – mogę rozwinąć ten temat jeżeli sobie życzysz.

      4) PKB = konsumpcja + inwestycje + wydatki rządowe (bez transferów) + eksport - import + zmiana stanu zapasów.

      OK. wyobraź sobie państwo w którym konsumpcja = 0, a PKB jest różny od 0 – zgodnie z tym wzorem. Czy to jest możliwe? NIE! bo inwestycje i wydatki rządowe są pochodną konsumpcji. Cały wzór jest do dupy. Nie to żeby takie liczenie zupełnie nic nie dawało, jakiś obraz sytuacji to daje – ale traktował bym takie wyliczenia raczej jako niedoskonałą atrapę.

      5) PKB = dochody z pracy + dochody z kapitału + dochody państwa + amortyzacja

      Z tego wynika, że jak NBP wydrukuje milion i rozda obywatelom to PKB wzrośnie nie? Te wzorki są fajne coś tam modelują, ale wnioskowanie na takiej podstawie często będzie błędne.

      Reasumując:
      Władza dyma PKB, co by się bardziej zadłużać, a ludziom dyma mózgi. Swoją metodą liczenia PKB inwestycje wliczasz kilkukrotnie. Potem jak UE zmniejsza dotacje Grekom to piszą o mnożnikach bo zmniejszenie dotacji o 100 powoduje spadek PKB sporo większy niż 100. No jak wliczasz to samo kilka razy to wychodzą mnożniki :) Potem jest wielkie zdziwienie czemu ekonomiści się tak często mylą.

      Usuń
  3. Ceny mieszkań by spadały, jakbyśmy byli zamkniętym rynkiem. W sytuacji, w jakiej jesteśmy, do pewnego stopnia tylko mogą spaść. Potem napłynie kapitał inwestycyjny i się skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kapitał inwestycyjny nie napłynie na rynek, na którym słabe prognozy demograficzne (połączone z wrodzoną "sympatią" dla obcych) nie wróżą w przyszłości dobrego interesu. A spadające ceny mieszkań będą dla nich tylko potwierdzeniem, że ta gospodarka jest jakaś niepewna.

      Co innego jeżeli wskaźniki demograficzno-ekonomiczne byłyby obiecujące, a mieszkania w Polsce stałyby się dla inwestorów relatywnie tanie np. z powodu sztucznego zaniżania kursu lokalnej waluty (ostatnio w Europie to modne).

      Usuń
  4. http://www.indexmundi.com/graphs/population-pyramids/germany-population-pyramid-2014.gif
    u Niemca przechodzi na emeryturę powojenny wyż i mają problem ze znalezieniem następców. Pewnie dlatego u nas spada bezrobocie (emigracja+przenoszenie zakładów do Polski)
    Pozdrawiam,
    Ap@cz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć @Ap@cz

      dokładnie tak z Niemcami - oni też mają gigantyczny problem z demografią. Pieknie widac to tutaj w porównaniu z francją
      http://www.ofce.sciences-po.fr/blog/france-germany-the-big-demographic-gap/

      szczególnie ten w wykres urodzin - uwaga geniusz zamienił kierunek na osi i im bardziej w lewo tym nowszy bliżej naszego roku :)
      http://www.ofce.sciences-po.fr/blog/wp-content/uploads/2012/10/G1anglais_Blog27-09.jpg

      Swoją droga to Niemcy już teraz mają rekordowo niskie bezrobocie. To oczywiście z wysokiego pułapu bo są i pułapki w tym myśleniu i szczegóły, ale chodzi mi o taki widok z wysoka.

      Usuń
  5. GrubyMiś napisał:
    "A ja skromnie wskażę jeszcze jeden kierunek, który powinien byc poruszony w tej dyskusji:
    - http://natemat.pl/15747,w-polsce-zyje-milion-nielegalnych-emigrantow-a-kolejni-przyjezdzaja-by-legalizowac-tu-pobyt - a jak wreszcie sie nasze urzędy ucywilizuja to emigrantów bedzie jeszcze wiecej... Tym bardziej, ze sytuacja gospodarcza na wschodzie naprawde robi sie kijowa.

    GrubyMis pozdrawia "

    Pełna zgoda, szczególnie jak tam postawią berliński mur, MFW wprowadzi drakońską metodę uzdrawiania gospodarki a la Polska 1990 to dopiero poczują zachód obywatele....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Legalizować ich i do Łodzi!

      ;)

      Usuń
  6. @SiP
    A jak ty tam chcesz reformować gospodarkę? :) Tam jej nie ma. Sektor MiŚ nie istnieje, a klany oligarchiczne trzymają wszystko za ryj.- ja bym ustał i płakał na miejscu Jaceniuka. Tam bez drakońskich zmian nic nie osiągniesz. A rzucenie pieniędzy spowoduje tylko ich rozpłynięcie się. Energochłonność przemysłu jak w latach .60, mentalność ludzi sowiecka.
    Tam nie ma też społeczeństwa obywatelskiego - więc walka z korupcją idzie jak krew z nosa.
    W gruncie rzeczy Rosję też to czeka. Bez inwestycji, a na to jest embargo do 2030 wydobycie spadnie im o polowe. Model gospodarczy, który umiera. Kłopoty Rosji uderzają bezpośrednio w Białoruś... Ciekawe czasu się na wschodzie zapowiadają.
    Ja mimo wszystko pozytywnie oceniam reformy po 1989, szczególnie jak sie porówna Polskę z Czechami - trzeba pamiętać z jakiego poziomu Czesi startowali.

    Ja wiem, ze dla wielu jestem optymistą - ale ostatnio pokręciłem sie po Czechach, Węgrzech i Słowacji i mając w pamięci to, ze Polska dopiero od Gomułki zaczyna gonić świat, muszę przyznać, ze jestem pod wyrażeniem tego ile Polacy zrobili.

    GrubyMis pozdrawia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześc,
      @Gruby Mis

      Tak na 173 strony chce to robić IMF (pdf....)
      https://www.imf.org/external/pubs/ft/scr/2015/cr1569.pdf

      Zgodzę się - u nas z 1989 większosc rzeczy była państwowa i było co prywatyzować a własciie przeprowadzac dziką prywatyzację. Na ukrainie wiele rzeczy od lat jest w rękach oligarchów - prywatyzacja oznacza de facto zabranie im i transfer spółek najcześciej pod skrzydła zachodniego kapitału.

      Wlasciwie to oni sobie muszą powiedzieć jasno - czy chcemy oddac nasze fabryki siemensowi i innym spółkom? Można tylko żałować że u nas nikt się nad tym nie zastanowił jak w chinach czy indiach tj dali zachodnim max 49% udziałów a nie całośc np 30 cementowni, połowe zamkneli a teraz szwajcarski lafarge ma monopol (holcim szwajcarski wlasciwie a nie francuski lafarge)

      Usuń
    2. @SiP
      Teoretycznie masz rację, ale to fajnie jest wiedzieć po 25 latach przekształceń, w sumie zakończonych sukcesem. W 1989r. szefowie zakładów nie wiedzieli sie ustala cenę rynkową. Problemem nie bylo to, czy cementownie zostaną w rękach polskich, tylko czy w ogóle będą. Widzisz 1999 Zygmunt Wrzodak w Ursusie krzyczał, ze nawet guzika nie oddadzą jak koncern AGCO chciał kupić zakład. I co dziś Ursus funkcjonuje w... Lublinie i z zakładów zostala tylko marka, ale faktem jest, ze Pol-Mot jest Polski... Tylko na restrukturyzacje czekaliśmy 24 lata.
      Pooglądaj sobie na TVP Historia wiadomości, codziennie odcinek sprzed dokladnie 25 lat. Zobaczysz z jakim ma się do czynienia poziomem abstrakcji jak ma się 60% inflację na glowie :)))

      To przez mentalność i brak know how w zarzadzaniu nie mieliśmy szansy na inny sposob prowadzenia interesu. Przyjechali ludzie z doświadczeniem, wiedzą i kapitałem i mieliśmy nie dać sie wy... No sorry SiP... Jeszcze sie dajemy robić i o dziwo duzo bardziej zarzadzanie strategiczne leży w sektorze prywatnym niż państwowym. Pracuje z rolnikami przy pomocy z ue od 14 roku zycia, teraz mam 25 i powiem Ci Sawicki mial rację mówią frajerzy :( Kwestie zaufania i elastyczności jeszcze w społeczeństwie lezą, duże przedsiębiorstwa tez mają ten problem i nie ma fuzji (Np newag i Pesa, aż sie prosi o fuzje). Wiec ja bym na Twoim miejscu mial szacunku do "prawdy czasu" :)

      GrubyMiś pozdrawia.

      Usuń
    3. Cześc,
      ja nie neguje transformacji czy twierdzę że była ona błędem. Twierdzę że jest jednak wybielana i że można ją było zrobić lepiej - ale piszę to z perspektywy czasu. Ci ludzi nie wiedzieli co robia. Jak się poczyta Sachsa czy innych to to pokazuje że tamci byli jak dzieci we mgle
      http://forsal.pl/artykuly/802085,jeffrey-sachs-ja-tylko-doradzalem.html

      Zwracam jednak uwage ze indie czy chiny tak nie zrobiły - pozwoliły wejsc na rynek zachodnim firmom, pozwoliły oddac 49% firm ale 51% zachowali chinczycy czy chindusi.

      Pamietaj że jak masz firmę to masz R&D w polsce najczesciej itp a nie że jestesmy tylko podwykonawcą, jak najczesciej teraz.

      Niestety - spójrz na listę 500 najwiekszych firm w kraju, posortuj po branżach
      http://www.lista500.polityka.pl/

      ja wiem - że to 2012 ale az tak sie nie zmieniło
      ranking
      http://www.lista500.polityka.pl/rankings/show

      popatrz na zatrudnienie itd. takich popularnych spolek z mediów jak inglot czy eris nawet nie ma w zestawieniu (!)

      (w prawym górnym rogu szukasz)


      Jak popatrzysz na spolki i ile jest spolek w danym sektorze to wnioski masz proste
      1. Najwieksze są państwowe jak kghm orlen itd.
      2. wiekszosc spolek innych sprzedana
      3. Polska stoi dystrybucją i handlem a nie innowacją, IT, czy R&D
      4. nawiązując to pkt 1 patrz np farmaceutyczną branżę - czołówka to pelion, neuca, farmacol, glaxo i inni - sami dystrybutorzy czy hurtownicy a nie producenci
      Producenci są w niemczech czy szwajcarii.

      Niestety wiekszość najszej gospodarki to wydmuszka i badylarze. Nie piszę że cała - to nie o to tu chodzi. Piszę "z wysokości" a nie w detalach.

      Usuń
    4. Wybacz SiP, ale:

      1. Porównywanie Polpharmy do choćby Bayera jest nie na miejscu. Z nasz innowacja wbrew pozorom nie jest tak tragicznie. Zmienia sie profil z jedynie pod wykonawcy. Od razu nie zbudujemy firmy na miare General Electric. I trzeba miec tego pelna świadomość. Trzeba widzieć, ze to co nazywane jest innowacyjnością jest pracą na następne 25 lat.
      2. W Polsce nigdy nie bylo innowacyjności. Koniec kropka. Mityczne technologie rodem z PRL są mitem, tak jak Np. Możliwości naszej zbrojeniówki - bo produkowaliśmy czołgi - na sowieckiej licencji... A fiaty na włoskiej, a ursusy na angielskiej lub czechosłowackiej...
      3. Nachodzi rewolucja na uczelniach. Koniec zabawy z maturami. Osiemnastolatki mówią mi, ze poziom poszedł w gore. Wraca elitarność matury. Wylania sie obecnie 30-50 instytucji, które zgarnia granty reszta bedzie zdychać, z braku studentów - niż i mniej osób zdających mature - młodzież znowu idzie do techników i zawodowek. I bardzo dobrze. Proces ten jest właśnie wzięciem sienkiewiczowskiej paly przez państwo. Powiem wiecej państwo zbyt rzadko z niej korzysta. Najnowszy przykład znowu z.wojska - okazalo sie, ze dwie firmy prywatne nie chca wspolpracowac - teldat i WB Electronics - i w końcu państwo pale bedzie musiało znalezc
      ...

      GrubyMis pozdrawia

      Usuń
    5. GrubyMiś,

      innowacji nie robi się na 25 lat. Albo coś zaskoczy albo nie, robisz testy.

      W zakresie polskiej myśli technicznej i know how to popatrz na Chiny - chłopaki skoczyli od tak naprawdę 2001 do teraz. Zwróć uwage że te firmy tworzyły z zachodnim kapitałem joint venture gdzie zachodni miał 49%. Potem taki Lenovo przejmuje fabryki IBM albo masz dostawcę smartfonó huawei, zte xiaomi.

      Twierdzę po prostu że nie trzeba było oddawać całkowicie pola i spółek oraz rynku. Trzeba było dać 49%.

      Do Państwa się zgadzam - w Polsce jest ono potwornie słabe. Bardzo słabe.

      Usuń
    6. W Polsce państwo jak na razie jest lepiej przygotowane niż społeczeństwo (mowie o strukturach centralnych, nie samorządowych)
      Proszę polacz posty
      Grubymis

      Usuń
    7. @ SiP
      A czy to nie było tak, że Zachód miał już w 1988 (albo nawet w 1987) przyklepane, że w Polsce "nieważna będzie narodowość kapitału, ważna będzie jego obecność na rynku" ?

      Bo rok 1989 nie był przypadkowy. Zachód potrzebował pilnie terenów do ekspansji swojego systemu, żeby zabić kryzys... ewentualnie nowej wojny. A ZSRR na żadną wojnę nie był wtedy gotowy, co stworzyło idealną okazję do przemian. Ale to jaki będzie system ekonomiczny w przyszłej Polsce było już z góry ustalone (przez zaprzyjaźnionych ekonomistów z USA). To chyba nie przypadek, że zmiany w Eur.Środkowej zaczęły się właśnie od Polski, a reszta podążyła za flow.

      ------------
      Gobelin

      Usuń
    8. "Bo rok 1989 nie był przypadkowy. Zachód potrzebował pilnie terenów do ekspansji swojego systemu, żeby zabić kryzys... ewentualnie nowej wojny."

      Ciekawe czy obecnie Ukraina nie jest przyczolkiem do jakis wiekszych zmian geopolitycznych...i co zostalo juz ewentualnie przyklepane?...

      Usuń
    9. Mnie zastanawia coraz większe bratanie się UK z Chinami. Dołączyli Francja Niemcy i Włosi - podpieli się do powstającego nowego banku azjatyckiego. Na przekór amerykanom.

      Europeans defy US to join China-led bank
      France, Germany and Italy follow Britain in signing up to AIIB
      http://www.ft.com/cms/s/0/0655b342-cc29-11e4-beca-00144feab7de.html

      Usuń
  7. Sorry sip za błędy pisane na telefonie.

    GrubyMiś pozdrawia

    OdpowiedzUsuń
  8. @SiP
    Innowacje w skali gospodarki to sie robi na bazie odpowiednich struktur i organizacji.
    Przykład Chin pokazuje jak bardzo mam racje, bo Chinom to na razie srednio wychodzi, a odkupowane odrzuty od zachodnich firm pokazują jak organizacyjnie jeszcze daleko im do USA czy Niemiec.
    Na razie to Chiny z "tygrysami" będą walczyć i bez społeczeństwa obywatelskiego i jawności tej wojny nie wygrają.

    GrubyMis pozdrawia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Przykład Chin pokazuje jak bardzo mam racje, bo Chinom to na razie srednio wychodzi, a odkupowane odrzuty od zachodnich firm pokazują jak organizacyjnie jeszcze daleko im do USA czy Niemiec."

      Jesteś wg mnie w błędzie. Obecnie Lenovo to producnt bardzo dobrego sprzętu - jeden z lepszych laptopów czy tabletów (seria yoga). Sam samsung się z tego rynku wycofał.

      smartfony? Topowe chińskei smartfony jak xiaomi są na pierwszych miejsach w rankingach
      polecam rzucić okiem na antutu - najbardziej znany ranking
      http://www.antutu.com/en/Ranking.shtml?cmd=mobile

      Xiaomi właśnie wszedł an polski rynek, chyba teraz premiera.

      Teraz to co jest w samung note III czy s6 za 3000 pln masz za 1500 a miejscami 1200 pln.

      Reszta to marketing - dlatego w przypadku apple mowa o religii - ten sprzęt jest wart chyba 800 pln jako podzespoły.

      I właśnie tym jeszcze azja przegrywa ale idzie im coraz lepiej - przegrywają marketingiem. Zrozumieli już jednak że nie może byc to marketing chiński. eraz zatrudniaja coraz wiecej lokalnych ludzi i szefów, Bardzo często i gesto zatrudniajaą na dyrektorów byłych szefów z zachodnich korporacji.

      Pamiętaj że dokładnie tak samo zaczynała japonia - kiedys japonia (lata 60?) słynęla z bubli jak kiedys chiny. Postawili na jakość i to się zmieniło. W mojej ocenie cała azja się tak właśnie zmienia. To trochę inna liga (chociaż ciągle uznawana jako Emerging market) ale spójrz na Koreę poludniową - samsung, hundai, kia, lg i wiele wiele innych . Dalej Tajwan - np rowery giant. Niestety zachód w dużej mierze pozbył się przemysłu na własne życzenie i i teraz wyrosła im hydra w azji która może zjeść szefa.
      Jest parę wyjątków jak Niemcy czy Szwajcaria ale to wyjątki.

      Usuń
    2. serio polecasz chiński sprzęt, który już był kwestionowany pod względem prywatności ? przy obecnych możliwościach chińskiego rządu, te telefony na 99,9% mają backdory. ok, to sprzęt bardzo wysokiej jakości i osprzętu, ale ma swoją cenę jaka jest prywatność.

      Usuń
  9. Kolego Anonimowy odwiedzający zaprzyjaźnione kraje i głoszący sukces polskiej "transformacji". Jesteś zakochany albo z jakiegoś innego powodu masz włożone różowe okulary i mędzisz jak na wiecu partyjnym.

    Popatrz na strukturę PKB: popyt wewnętrzny to handel i części samochodowe, inne usługi: warsztaty samochodowe. Też energetyka, paliwa, kopalnie, budowlanka a jakże. Dodajmy, że jako zakup usług przez państwo, pkb dzielnie nam tworzą urzędnicy w ramach pumping money into economy, by kreować pieniądz i zdolność kredytową no i popyt. PKB na mieszkańca jest na tak żenującym poziomie, że wyższy ma osławiona Grecja i Portugalia, no i wszyscy sąsiedzie więc nie pieprz bzdur o jakimś sukcesie kraju, co najwyżej możesz pisać o sukcesie pracowników wyższych szczebli branży finansowej, administracji, organów przedsiębiorstw i ich managementu, których zagregowane płace są zyskiem nielicznych (narty w Tyrolu i zachodnie samochody) i kosztem wszystkich. Ludzie wykonujący podstawowe prace (często pożyteczniejsze niż management i stołki w zarządach, gdzie płaci się za odpowiedzialność) "zarabiają" 1700 netto, bo trzeba oddać interest sektorowi finansowemu i w części publicznemu. Wiesz fantasto ile zarabia młody nauczyciel, szeregowy urzędnik albo lekarz, który nie chce tyrać na 2,5 etatu?? 49% eksportu w pkb to wielki doprawdy sukces - bo jest to eksport montowni samochodów, surowców, drewna, do tego pewnie liczy się zakup aktywów przez nierezydentów, pewnie też ciężka praca młodych (za 4tą część tego co na zachodzie) w globalnych centrach usług czy w administracji koncernów (księgowość, logistyka). A i jeszcze największy tartak w Europie pod Stalową Wolą, gdzie Ikea przerobi lasy w komponenty do mebli - eksport! Nie chcę mi się już nad Tobą pastwić międzynarodową pozycją inwestycyjną, czynnikami kreacji pieniądza czy relacją cen (kosztów - w końcu trzeba zrobić pkb by nie wypaść gorzej niż Rumunia) do płac. Pominę finanse publiczne (też pompowanie pkb) i dziury w funduszach okołobudżetowych. Pominę jałmużnę z funduszy strukturalnych - puste lotniska w Kielcach i Radomiu i najgorsze powietrze w miastach. Nie musisz czytać Eurostatu i NBP, wystarczy raport GUS o PKB i trochę empatii i obserwacji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolego Anonimowy odwiedzający zaprzyjaźnione kraje i głoszący sukces polskiej "transformacji". Jesteś zakochany albo z jakiegoś innego powodu masz włożone różowe okulary i mędzisz jak na wiecu partyjnym.

    Popatrz na strukturę PKB: popyt wewnętrzny to handel i części samochodowe, inne usługi: warsztaty samochodowe. Też energetyka, paliwa, kopalnie, budowlanka a jakże. Dodajmy, że jako zakup usług przez państwo, pkb dzielnie nam tworzą urzędnicy w ramach pumping money into economy, by kreować pieniądz i zdolność kredytową no i popyt. PKB na mieszkańca jest na tak żenującym poziomie, że wyższy ma osławiona Grecja i Portugalia, no i wszyscy sąsiedzie więc nie pieprz bzdur o jakimś sukcesie kraju, co najwyżej możesz pisać o sukcesie pracowników wyższych szczebli branży finansowej, administracji, organów przedsiębiorstw i ich managementu, których zagregowane płace są zyskiem nielicznych (narty w Tyrolu i zachodnie samochody) i kosztem wszystkich. Ludzie wykonujący podstawowe prace (często pożyteczniejsze niż management i stołki w zarządach, gdzie płaci się za odpowiedzialność) "zarabiają" 1700 netto, bo trzeba oddać interest sektorowi finansowemu i w części publicznemu. Wiesz fantasto ile zarabia młody nauczyciel, szeregowy urzędnik albo lekarz, który nie chce tyrać na 2,5 etatu?? 49% eksportu w pkb to wielki doprawdy sukces - bo jest to eksport montowni samochodów, surowców, drewna, do tego pewnie liczy się zakup aktywów przez nierezydentów, pewnie też ciężka praca młodych (za 4tą część tego co na zachodzie) w globalnych centrach usług czy w administracji koncernów (księgowość, logistyka). A i jeszcze największy tartak w Europie pod Stalową Wolą, gdzie Ikea przerobi lasy w komponenty do mebli - eksport! Nie chcę mi się już nad Tobą pastwić międzynarodową pozycją inwestycyjną, czynnikami kreacji pieniądza czy relacją cen (kosztów - w końcu trzeba zrobić pkb by nie wypaść gorzej niż Rumunia) do płac. Pominę finanse publiczne (też pompowanie pkb) i dziury w funduszach okołobudżetowych. Pominę jałmużnę z funduszy strukturalnych - puste lotniska w Kielcach i Radomiu i najgorsze powietrze w miastach. Nie musisz czytać Eurostatu i NBP, wystarczy raport GUS o PKB i trochę empatii i obserwacji.

    OdpowiedzUsuń
  11. ale optymizm u wiekszosci. jasnie panowie warszawka to nie cala polska. Radze przejechac sie na prowincje poludnie, polnoc , wschod i zrobic sobie srednia.

    OdpowiedzUsuń
  12. LastBoyScout napisal:

    Mowiac o rynku pracy i gospodarce nalezaloby sie najpierw zdecydowac czy sa pieniadze czy nie ma pieniedzy.

    Tak wiec nie ma pieniedzy, skoro defacja bije rekordy a Belka rekordowo obniza stopy (a Szczurek podatki),
    tymbardziej, ze efekt tej obnizki stop (i podwyzki podatkow) bedzie oddzialywal na rynek duzo pozniej !

    Nie ma wiec pieniedzy i NIE BEDZIE pieniedzy.

    Nie ma wiec zatrudnienia i nie bedzie zatrudnienia bo gdyby bylo zatrudnienie to by byly pieniadze.

    A teraz dodaj do tego ostra deprecjacje zlotego, ktora najlepiej wskazuje o przyszlosci POlskiego zlotego , POlskiej gospodarce i POlskim zatrudnieniu kreatorzy POlskiej gospodarki/rzeczywistosci = spekulanci.

    A tani zloty PODRAZY wszystko ... do samego konca ...

    BUM!!!




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BUM!!!

      masz 100% racji w komencie. W polsce średnia pensja w sektorze budżetowym jest wyższa niż w prywatnym. Ostatnimi miesiącami w zasadzie od 2013 pojawiają się nowe niskopłatne etaty w budżetówce wystarczy poszukać jakie mnożniki są oferowane i ile wymagane. Nie wspominam już o prywatnym sektorze o ogłoszeniach i wielkości pensji bo to tutaj cudów tez nie ma od lat - stagnacja z tendencją nowych niskopłatnych etatów. To, ze koledze na blogu są w sredniej lub wyzsze puli płac w warszawce nie swiadczy o tym, ze pozostali maja jak oni i czuja wiosne. Dlatego takich zdur mozna wyczytaćtylko od analitykow jak to jest super i powielanie ich na blogach. Deflacja jest wynikiem boomu do 2008 roku trwa i bedzie trwac o tym pisalem juz w 2011 i zygac mi sie chce i nie chce mi sie o tym pisac :) zdrowo rozsadkowi to widzieli i widza a reszta niech tryska energia przeciez ja bedzie sie wysysac na nastepne lata :) taki swiat.

      Usuń
    2. LastBoyScout napisal:

      Nastepne nowe dane potwierdzaja, ze NIE MA pieniadza:

      http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17589182,Zalamanie_sprzedazy_w_polskich_sklepach__za_to_produkcja.html?biznes=wroclaw#BoxBizLink

      http://www.bankier.pl/wiadomosc/Szczurek-deficyt-wiekszy-niz-przewidzielismy-3305501.html

      Oczywiscie, mozna upierac sie, ze jest zatrudnienie ale wtedy nalezaloby najpierw ustalic JAK DEFINIUJE SIE: zatrudnienie, zatrudnionego/oplacanego.

      Warto byc realista:

      http://www.bankier.pl/wiadomosc/Polska-placowy-Meksyk-Europy-7241622.html

      Jezeli sredni miesieczny dochod wynosi okolo 2000 POlskich zlotych czylki wlasnie okolo $500 to oznacza, ze gdyby uwzglednic realny wzrost kosztow podstawowych dobr niezbednych do zycia (przy 2000 zlotych dochodu, tylko na nie wystarcza) od 1989 roku zblizamy sie do tych samych wszystkich wartosci co wowczas.

      Trudno zaprzeczyc, ze przed ostatnim bankructwem Polski w roku 1989 istnialo ... pelne zatrudnienie! Z tym, ze placono "zatrunionemu" ...$20 dolarow miesiecznie.
      Paradoksalnie rosla rowniez NOMINALNIE produkcja z tym, ze liczona w hiperinflacyjnej zlotowce a nie walutach.

      Wiec nie bylo REALNYCH pieniedzy jak obecnie.

      I wlasnie DLATEGO skonczylo sie tym czym sie skonczylo :(

      Usuń
    3. Ależ LBS jesteś pesymistą.

      Nie cytuj artykułów tylko sam zobacz dane

      Indeks produkcji budowlanej
      http://bankfotek.pl/view/1872421

      Momentum produkcji przemysłowej coraz lepsze
      http://bankfotek.pl/view/1872424

      sama produkcja tez lepiej
      http://bankfotek.pl/view/1872426

      sprzedaz detaliczna ciągle na plusie czy to ceny bieżące (tutaj wykres) czy inne
      http://bankfotek.pl/view/1872427

      i na koniec dane o eksporcie i imporcie

      czyż nie pięknie?
      http://bankfotek.pl/view/1872428

      słabe euro rusza niemcy - eksploduje dax a niemcy to i my bo to nasz najwazszniejszy partner. jak u nich bedize dobrze to i u nas.

      hej

      Usuń
    4. Zespół portów nie zwalnia tempa przeładunków
      42 proc. - o tyle r/r wzrósł przeładunek kontenerów w zespole portów w styczniu i lutym.
      W zespole portów w Szczecinie i Świnoujściu wzrost przeładunków kontenerów w lutym nadal był wysoki i sięgnął 39 proc. Po dwóch miesiącach roku przeładowano tam łącznie 14 859 standardowych kontenerów 20-stopowych, czyli prawie o 42 proc. więcej niż rok wcześniej, kiedy było ich o ponad 4 tys. mniej. Jeszcze większą dynamikę zanotował przeładunek zbóż — o 62 proc., do 341 tys. ton. Szybko rosną też przeładunki ropy naftowej i jej przetworów. Wzrost wyniósł 36 proc., przeładowano prawie 300 tys. ton ropy i jej przetworów. Spadły natomiast przeładunki węgla — o prawie 30 proc., drewna — o ponad 20 proc., i rudy — o 8 proc. W sumie zespół portów zanotował wzrost przeładunków, który wyniósł 2,4 proc., sięgając 3,8 mln ton.

      Usuń
    5. LastBoyScout napisal:

      Fakt statystyki miodzio !

      Ale mam nadzieje, ze nie mowimy o propagandzie sukcesu a o tym jak to sie pozytywnie przeklada na zycie malych zuczkow w interesujacych ich czasokresie ich zycia?
      Drogi SiPie: NIE MA PIENIADZA z twoich statystyk, sa za to rekordy deflacji i niskich stop procentowych (a ich podwyzka tylko pogorszy sytuacje zuczkow)

      Ja pesymista?! Ja jestem r e a l i s t a !
      To rozwoj wypadkow jest pesymistyczny a ja go tylko opisuje.
      Czytales pewnie jak od lat opisywalem liberalizm, Unie, POlske, antyamerykanskie dewiacje na forum "Alternatywy 4" Przycinka.
      W miedzyczasie liberalowie przestali byc juz liberalami, Uni Unia, POlska ...no nie POlska jest i bedzie wciaz POlska do samego konca ... jej albo mojego ;)

      Wracajac do tematu.
      Rozni nas juz od gruntu podejscie do tematu.
      Ty jako akademik opierasz sie na oficjalnych statystykach.

      Ja, jako anarchista nie wierze rzadom i ich statystykom a jako maly zuczek opieram sie na tym jak oceniam cala trzeczywistosc.
      A rzeczywistosc na lepsza zmienia sie tylko od madrego rzadzenia, zmniejszania podatkow i zwiekszania wolnosci.
      A w tych tematach dzieje sie dokladnie odwrotnie.
      Zaprzeczysz?

      Proponuje wiec powracac do tego tematu, przytaczac nowe fakty
      (nie mylic ze statystykami ;) )
      i na podstawie faktow wspolnie obserwowac sytuacje i wyciagac wnioski.
      Zycze milego dnia.

      Usuń
  13. Ja byłbym sceptycznych do tych danych i prognoz GUS.
    Mamy rok wyborczy , więc to może być typowa kiełbasa wyborcza.
    Myślisz, ze kto tam siedzi w GUS ? Ludzie z parti delegowani aby dbać o interesy partii.
    Ja wiem, że GUS powinien być instytucją niezależną, ale żyjemy w kraju teoretycznym, więc jest jak jest.

    OdpowiedzUsuń
  14. http://natemat.pl/1727,apple-do-podwykonawcy-z-chin-plac-pracownikom-wiecej

    Od i takie innowacje. Zapewne w Xiaomi takie same. Jak wyprodukują chiński procesor na miarę Snapdragona, to wtedy będę mówił, że są innowacyjni. Na razie są montownią, tylko, że tańszą. A jak Lenovo przestanie montować Intela/AMD to to też przestanie być montownią koszącą konkurencję ceną pracownika wkładającego podzespoły w gniazda zaprojektowane w USA/JAP/KOR

    A z Chanami jest problem taki, że od ponad 20 lat próbują skopiować rosyjski silnik odrzutowy z Su-27 i dalej parametrów zużycia nie trzyma. A produkty a wielcy potentaci z USA/Kanady/UK są już dwie generacje do przodu. Chińczycy coś podobnego do F-35 (pewnie zaraz będą głosy, że to bubel - aha, jasne :) ) zbudują może za jakieś 20 lat.

    Innowacyjna gospodarka to nie jedno lub dwa laboratoria. To sieć powiązań między uczelniami - firmami - firmami, która ma zdolność do generowania ciągle nowego produktu.
    I my się dopiero tego nauczyć musimy. I rzeź placówek oświatowych zwanych uczelniami jest tego zapowiedzią. Powstanie impuls do wykreowania się 30-50 wiodących placówek. Reszta będzie zdychać.

    I sorry ale dzisiejsze innowacje to inny poziom niż lata .70. Dzisiaj organizacja ma być tip top, bo inaczej to wszystko nie zaskakuje. Na razie zaczynamy przeskakiwać z poziomu - wyprodukuj śrubkę na zaprojektuj i wyprodukuj śrubkę i jest problem. Z czasem będzie coraz mniejszy. Zmiany będą postępować, bo jest co raz więcej osób w tym kraju które myślą podobnie do mnie :) a ja skromny Miś tylko przyglądam się tylko temu z boku i patrzę :P, bo to się zaczyna dziać m.in wokół polskich firm zbrojeniowych. Powtarzam - zaczyna!


    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP