20 sierpnia 2016

Japonia czyli krótki haiku o QE

Ileż to nadziei pokładali ekonomiści i banki centralne w QE nie sposób zliczyć. Mam nieodparte wrażenie, iż QE, ujemne stopy procentowe, "what ever it takes" i cokolwiek ktoś jeszcze powie to taki niby lek na całe zło, a szczególnie na spadającą produktywność, dysproporcje w płacach itp sprawy. Japonia pokazuje, że QE nie działa, przynajmniej w tej komunikowanej publicznie formie.


QE w moim rozumieniu to narzędzie do zmniejszenia krótkoterminowej niepewności, szczególnie zwiększenia zaufania do rynków finansowych. Dodatkowo to narzędzie do zwiększenia ceny aktywów finansowych takich jak akcje. QE ostatecznie to też narzędzie do zapewnienia gotówki światu w trakcie paniki (patrz punkt wyżej o niepewności).

QE to NIE jest narzędzie do pobudzenia inflacji, ani narzędzie do zwiększenia PKB. Tym bardziej to NIE jest narzędzie do zwiększenia produktywności. Ba, to narzędzie do zwiększenia dysproporcji w płacach i nierówności społecznych. QE powinno być stosowane BARDZO punktowo i krótko terminowo. QE oraz działania banków zmierzające do zaniżania stóp rynkowych to obecnie proste narzędzie do coraz większej złej alokacji kapitału w coraz bardziej spekulacyjne, nierentowne biznesy który przy jakimkolwiek zmniejszeniu zaangażowania banków skończy się bankructwem i krachem. Banki komercyjne nie są przy tym całkowicie winne. Banki centralne zmuszają je do takiej a nie innej błędnej alokacji aktywów - wszystkiemu winne równanie do indeksów i najlepszych, szukanie oprocentowania i aktywów co dosłownie na drzewo nie ucieka. Banki komercyjną są tu po prostu bez winy. Ba, stają się nawet ofiarą działań banków centralnych, tracąc rentowność (patrz korelację w notowaniach banków a rentownością obligacji). Banki centralne niszczą przy tym firmy ubezpieczeniowe i fundusze emerytalne, która z każdym dniem są coraz bardziej niedoinwestowane (zakładano wyższe stopy zwrotu niż są obecnie, w szczególności NORMALNE rentowności obligacji). QE z każym dniem przynosi po prostu coraz więcej złego. Kropka.

Świetnie widać to w Japonii, w kraju który co najmniej kilka razy stosował QE i nigdy nie przyznał się do bankructwa, ani nigdy nie odciągnął kroplówki od zombi banków i biznesów. 

W Japonii od 2012 rządzi Abe i jego świta, która wpadła na idiotyczny pomysł, iż gigantyczną manipulacją monetarną rozwiążą magicznie swoje problemy. Nic bardziej mylnego.

Kilka wykresów poniżej.


Od 2012 roku (po machinacjach od 2001 do 2006) BoJ rozpoczął ogromne zwiększanie swojego bilansu i bazy monetarnej. Poniżej wykres prezentujący bilans FED (niebieski kolor) oraz BoJ (pomarańczowy) do PKB. Widać wyraźnie wzrost w górę o objęciu sterów przez ABE.

W założeniu QE miało osłabić walutę, a szczególnie tak silne QE i determinacja do "ostatecznego rozwiązania kwestii deflacji".
Na początku (2012) tak też się stało. Z czasem wrócił jednak silny jen.

Po podskoku inflacji związanej z wprowadzeniem podwyżki podatków Japonia znowu wróciła do trendu ->zerowej lub jak dla mnie stabilne inflacji (nie można mówić o stabilnym 1% czy 2% bo przypominam efekt procenta składanego.....). Poniżej zaprezentowano bazową inflację konsumencką z wyłączeniem zmian w cenach jedzenia i energii:


Podobnie dzieje się z importem i eksportem który zaczyna się kurczyć od pewnego już czasu:


Ekonomiści i generalnie świat przecenia QE i jego zbawienny wpływ na gospodarkę. Kolejne próby nie wiele dają. Rząd japoński za moment wprowadzi 40 letnie obligacje, które od razu banki komercyjne sprzedadzą do BoJ - mamy więc już tzw pieniądze z helikoptera (termin ukuty przez bodaj Dr. Ben Shalom Bernanke).  Takie zagranie ma już definicję i zwie się "boj trade". Technicznie to nie jest finansowanie budżetu przez bank centralny. W praktyce jest.
Jeśli ekonomiści kochają nominalne wzrosty i szmacianą walutę to proponuje aby w końcu Japonia, po 30 latach przyznała się do bankructwa - przestała wspierać swoje zombi biznesy, zdewaluowała walutę i wtedy nagle magicznie doznają (po spadku) dużego wzrostu. I to jakiego! Oczywiście bardzo straci ich waluta, tylko ich firmy będą dla zagranicy tanie stąd powinni się przygotować na wrogie przejęcia. Tymczasem BoJ będąc coraz bardziej zdesperowany skupuje też akcje poprzez indeksy (ETF) powodując, iż staję sie powoli znacznym ich udziałowcem. Tak jak w komunizmie, władza wprowadzała problem by potem go rozwiązać tak i teraz pojawią się problemy związane ze zbytnim udziałem - nieaktywny znaczny inwestor (BoJ) nie będzie tzw aktywnym akcjonariuszem i nie będzie wymuszał zmian na spółkach. Wprowadzi to przy tym szereg innych patologii i synekur. BoJ i działania Japonii pięknie pokazują że kolejnym stadium wykrzywionego kapitalizmu jest socjalizm bo już za parę lat BoJ (czyli Państwo) prawie całkowicie przejmie dług oraz stanie się większościowym udziałowcem w każdej spółce w japońskiej gospodarce. Niech żyje socjalizm :)

21 komentarzy:

  1. Wszystko ok, ale nie przesadzałbym z tym niszczeniem firm ubezpieczeniowych i funduszy emerytalnych przez QE. Jak by nie było QE, to też by nie osiągnęły zakładanych zwrotów, tylko z innych powodów - bankructwa i odpisy. Po prostu ekonomicznie nie da się uciągnąć tych planów i tyle. Nic się nie da zrobić - trzeba zmniejszyć emerytury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgodze się
      Masz racje z niedoinwestowaniem (underfounded) funduszy emerytalnych. Jednak QE zwieksza ten problem.

      Zreszta tym bardziej nie masz racji z ubezpieczycielami. Oni nie sa underfounded. Mamy dwa problemy. Zmniejszanie rentownosci obligacji powoduje mniejsza rentowosc ubezpieczycieli. Wpycha sie ich w bardziej ryzykowne aktywa jak startuoy złoto (nie placace odsetek) itd.
      Wszyscy są zmuszani do tanczenia jak powiedzial Prince z Citi. You have to dance....

      Usuń
    2. No oczywiście, każdy by wolał mieć super bezpieczne aktywa płacące wysokie odsetki. Problem w tym, że nie ma darmowych obiadów i ktoś to musi wypracować. QE czy nie QE nie ma i nie będzie tylu takich aktywów ile by chciał rynek finansowy.

      Usuń
    3. Itki

      Kiefys bylo lepiej. Ubezpieczyciele nie mieli problemow z aktywami i obligacjami. Jest coraz gorzej wg mnie.

      Usuń
    4. Finance is Not the Economy
      http://michael-hudson.com/2016/08/finance-is-not-the-economy/

      Usuń
    5. O to mi mniej więcej chodziło. Dzięki za link, bardzo dobry artykuł.

      Usuń
    6. Cytat "Kiefys bylo lepiej. Ubezpieczyciele nie mieli problemow z aktywami i obligacjami. Jest coraz gorzej wg mnie."
      Dokładnie TAK. Obecnie nie ma w co inwestować. Obligacje skarbowe przynoszą albo bardzo mały zysk przy dużym ryzyku, albo wręcz straty (ujemne oprocentowanie). Akcje są na szczytach i duże ryzyko końca hossy. Fundusze emerytalne dodatkowo zobligowane sa przez ustawodawcę do kupowania obliagacji skarbowych. Czytałem, że w USA chcą obniżyć wypłaty emerytalne o 60% bo zyski nie pokrywają wydatków. Ergo - dobrze nie jest.
      Gdybym dysponował kapitałem liczonym w milionach to miałbym poważny ból głowy gdzie je bezpiecznie zaparkować. I nie zanosi się na poprawę. Dopiero zakończenie QE i ostra korekta wszystkich aktywów może poprawić rynek.

      Usuń
  2. Cytat z pamięci z pewnego filmu o krachu 2008. Jakaś babka na lotnisku wita się z jakimś gościem:

    (...) i also worked in Goldman. There is no conflict of interest (...)

    Nie pamiętam jaki to film ale sam cytat czy raczej jego sens zapamiętałem bardzo dobrze.
    W bankach centralnych zasiadają ludzie z komercyjnych i vice-versa. To jedno i to samo towarzystwo. Tak samo większość "rządowych" ekonomistów. Więc personalizacja "biednych" banków komercyjnych, co to zmusza się ich do pewnych działań i same są bez winy, niewiniątka... Sorry, to już jest pewna forma pr-owej manipulacji.

    gajger

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem problemem jest to że z nikąd nie widać nadchodzącej inflacji - tylko ona może powstrzymać szaleństwo drukowania pieniędzy na potęgę. Chyba, że inflacja jest jak hiszpańska inkwizycja i już czai się za rogiem. Aż strach pomyśleć co się stanie na rynku jakby np inflacja w stanach wyniosła np 4% - ARMAGEDON :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieoficjalnie w USa jest chyba podand 3 % a moze i 4 % :) ale nie liczenie FEDOWSKO RZADOWE :)

      Usuń
    2. http://www.bankfotek.pl/view/2017663

      http://www.bankfotek.pl/view/2017664

      Usuń
    3. http://www.shadowstats.com/alternate_data/inflation-charts

      http://www.chapwoodindex.com

      Usuń
    4. po uśrednieniu rządowych i tych w/w myślę ze mamy śmiało 3- 4 % inflacji w USA

      Usuń
  4. Problem jest taki ze oni zadnego innego pomyslu nie maja a pole manewru coraz mniejsze.Chyba juz docieraja do sciany-co bedzie dalej?

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiecie co - a ja mam inną teorię. Myślę, że rynki się sprofesjonalizowały - a jednym z elementów które tego dokonały są nowoczesne programy. Jak primary dealers mają kasę na 0% i programy co mają ustawione kupowanie wszystkiego co daje 0,5-1% to rynek wygląda jak wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Tak jak w komunizmie, władza wprowadzała problem by potem go rozwiązać"
    Stajesz sie Pan z roku na rok coraz lepszym ekonomicznym obserwatorem tego co dookola sie dzieje. Zeby jednak wypowiadac sie na temat komunizmu prosze przeczytac Kapital Marksa, lub popatrzec jak zyja mrowki czy pszczoly. Albo zwyczjnie zastanowic sie nad systemem w jakim zyje rodzina 2+2 gdzie tylko ojciec pracuje.
    Pozdrawiam, zycze udanego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  7. In Scramble for Yield, Pension Funds Will Try Almost Anything
    Options strategy used by pension funds aims to work like a volatility dampener

    http://www.wsj.com/articles/pensions-play-with-puts-for-protection-1471777202

    OdpowiedzUsuń
  8. Monetary policy has nationalized Japan's stock market: CLSA http://cnb.cx/2br9927

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj SIP mam prośbę o informację o rzeczywistej stopie procentowej na kredytach hipotecznych w USA, UK lub Japoni. To co płacą zwykli ludzie w bankach komercyjnych:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Citi: Here Are Six Ways Central Banks Have Distorted Markets http://bloom.bg/2byNGWp przez @markets

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP