15 lipca 2017

W Polsce nie istnieje społeczeństwo obywatelski interesujące się tym co wspólne

Krótki tweetstorm w kontekście wyników budżetu partycypacyjnego w Warszawie.

Wyniki budżetu partycypacyjnego potwierdzają,że w Polsce nie funkcjonuje społeczeństwo obywatelskie.Jedynie 4% osób w Warszawie oddało głos (44 na 1000 mieszkańców)

To jest jedna wielka masarka jak ludzie kompletnie nie interesują się otoczeniem, nie uczestniczą w tworzeniu jego i mają na to wyrąbane


To mi przypomina o spotkaniu w U. Bielany na temat strategii Warszawa 2030 kiedy było nas raptem 7 osób na całą dzielnicę (sic!)


Polacy koncentrują się tylko na sobie i własnym dążeniu do szcześcia. Nie istnieje nic, co jest wspólne o co warto dbać.


Polacy potrafią świetnie narzekać w internecie i wyrażać negatywne zdanie. Zrobić coś jednak, tym bardziej dla kogoś , graniczy z cudem.


Przestały mnie dziwić reakcje znajomych kiedy pomagałem przy znalezieniu pracy.Komentarze:wow,ktoś chce mi pomóc?na początku robiły wrażenie


Dokonałem zmiany zarządu we wspólnocie 300 mieszkaniowej oraz zbierałem głosy pod 4 projektami w budżecie (moje 3 przeszły!) i mogę śmiało


powiedzieć że w Polsce społeczeństwo obywatelskie, dbanie o otoczenie, co wspólne itd to całkowite dno, i 5 metrów mułu. Kaplica.


Podobnie wygląda zebranie wspólnoty mieszkaniowej w jakiej jestem członkiem zarządu. Na 300 mieszkań przychodzą osoby z około 40-50 z czego 1/3 to akurat Ci wariaci co im nigdy nic nie pasuje, a żarówka ma być nareperowana w 1 godzinę od zaistnienia awarii no i wiadomo wszyscy kradną itd.


Podobnie wygląda sytuacja jednorodności i spójności zabudów we wspólnotach. Polak uwielbia wolność, która przejawia się tym, iż ma prawo wręcz nasrać we własnym ogródku bo to jego ogródek (de facto część wspólna przypisana mieszkańcowi). Na parterach zatem królują zabudowy i płoty mające odciąć osoby na parterze od innych. Większośc stosuje tanią zabudowę z marketów w dowolnych kolorach - stąd na osiedlach króluje pełny przegląd płotów i "odcinaczy" od mieszkańców. Podobnie oczywiście jest z domami, kazdy buduje własny od staogotyckich przez renesansowe czy drewniane. Każdy oczywiście w innym kolorze dachówki i rodzajach płotu. Dzięki temu nasze miejscowości wyglądają tak jakby ktoś w nich się eweidentnie architektonicznie zrzygał, czytaj puścił pawia. Ale to zabawne bo jadąc do Chorwacji wszyscy uwielbiają widoki tych czerownych dachówek i białychy domków. Ale u nas?! Panie, ja buduję jak chcę i co chcę?!

Jesteśmy społeczeństwem zdezintegrowanym na poziomie przynajmniej lokalnym. Dbamy tylko o siebie i swoje indywidualne interesy mając chyba wpojone że sam jestem kowalem losu a reszta nie istnieje. Nie istnieją rzeczy wspólne a jesli są to dbają o niego jednostki i zapaleńcy (max 3% społeczeństwa).
Wara przy tym innym do moich spraw, mojego domu, ogrodzenia i wszystkiego innego.


Uwaga, projekt informatyczny był fajnie zrobiony. Podawało się tylko maila i parę danych i przychodził link do głosowania.

12 komentarzy:

  1. Jaki sens ma branie udziału w głosowaniu nad 1% wydatków? Niewielki to jest pokazówka. W 99% o budżecie decydują radni.
    Każdą inicjatywę obywatelską państwo dusi w zarodku. Nie można nawet drzewka posadzić lub wyciąć bez 15 dokumentów.
    Poziom kultury architektonicznej w Polsce jest ciągle niski, ale przez ostatnie 30 lat dramatycznie się podniósł.
    Osiedla identycznych domów budowanych przez deweloperów są często równie brzydkie, a mieszkania+ to będzie powrót do blokowisk.
    Państwo powinno uszanować indywidualizm Polaków i nie tworzyć kołchozów, które nie działają.
    Skoro władza daje wzorce działania siłowego dla własnego interesu to trudno oczekiwać czegoś innego od społeczeństwa.
    p.s. wiem, wiem masz trochę racji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 5ucieszyło mnie tylko PS

      ogólnie racja - wolał bym decyzodwać o 15% ale po co skoro nawet 1% nie możemy wydać? U mnie na warszawskich bielanach wnioski byly poniżej 1% budżetu. Czaisz?

      Co do drzew to zniesiono papiery i co się okazało? Szyszkodnik i masa innych wycina masowo drzewa.

      Ja akurat jestem za spójną architekturą np. te same kolory dachów. Przynajkniej w kurortach i wielu innych miejsach.
      Tylko potem się nie żal jak bedziesz nad polskim morzem ze wszedzie syf, od budynek z hamburgerem przez inne pierdolety i stanowiska a wszystko wchodzi w oczy. Dlatego m.in. nie lubie jedzic nad polskie morze. czysta tandeta.

      Usuń
    2. Albo inaczej. Przekrocz granicę polską jadąc z np. niemiec albo innego kraju. co się rzuca i aż bolą oczy? setki billboardów i reklam, każdy je sra gdzie mozesz. PAskudztwo.

      Usuń
    3. Uważam podobnie jak przedmówca. U mnie w Łodzi jest taka akcja już drugi bodajże rok z rzędu. Jest do wyboru 8 projektów, na które można zagłosować. Są to albo chodniki do remontu, albo remonty placy zabaw. Chodniki są w takich miejscach, że mało prawdopodobne abym po nich kiedykolwiek przeszedł, a place zabaw kompletnie mnie nie interesują. Nie biorę w tym udziału celowo i nawet na znak cichego protestu. To są jakieś bzdety. Gdybym mógł głosować za dużymi projektami, zrobiłbym to na pewno i jeszcze namówił rodzinę i znajomych, bo nie podobają mi się decyzje w tych sprawach urzędu i rady. Na jednoprocentowe pierdoły szkoda mi jednak czasu i energii.

      Usuń
  2. Jestem w Hiszpanii i powiem Ci,że estetyka w Polsce trzy poziomy wyżej. Ustawa Szyszki też była o.k., likwidacja biurokracji a wycięto pewno z 0,001 drzew w Polsce. Wiem, że pseudo-ekolodzy nie cierpią Szyszko ale ja nie chcę by Puszcze białowieska wyglądała jak Las Bawarski (łąka z kikutami wyschniętych drzew). I argumenty "ekologów",że za 300 lat się puszcz odbuduje... Żenada. Trzeba było ciąć w 2012 r gdy kornik był na malej powierzchni, ale rządził nami wtedy gówniarz a nie polityk.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze kto panu każe mieszkać w bloku,wybudować lub kupić sobie domek(lub wille nie chcę obrazić) gdzie w 100% będzie pan odpowiadał za budżet dotyczący otoczenia na pana działce.Ludzie zaczęli masowo wycinać drzewa ze strachu iż przyjdzie nowa władza i się znów zakaże-nie mylili się maja instynkt i to mimo że zmiana władzy nie nastąpiła.Co do reklam to w 100% zgoda ale czy aby tą sraczkę informacyjną nie zaczęły rządy od stawiania znaków drogowych gdzie popadnie na masową skalę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie As
      Mieszkanie w bloku i domu ma sie nijak do tego co napisalem. Czy mieszkasz w domu czy w domku mozesz glosowac w budzecie obywatelskim. Mozesz glosowac lub zglosic swoj projekt (!) np dojazdu w jakies miejsce, placu zabaw, silownina wolnym powietrzu i co ci przyjdzie do glowy.

      W sprawie znakow to całkowita zgoda. Tylko u nas znakow nasrano tak ze wlasciwie są ich w polsce miliony. Rok temu przejechalem samochodem do chorwacji przez czechy wegry austrie i nigdzie tak nie ma.
      Mam wrazenienze u nas dziala jakas mafia znakowa lub zgoda w tej sprawie.
      Podobnie z reklamami.
      To nie jest od 2 czy 5 lat. To ma dluuuzsza historie

      Usuń
  4. Skoro dajesz rządzącym prawo decydowania o drzewach na twojej działce to się potem nie dziw, że będą decydować o cenzurze, sądownictwie, kulturze itd.
    Długoterminowym efektem będzie podtruwanie drzew albo wycinanie za młodu.
    Ja też lubię ładną architekturę, ale jeszcze bardziej cenię prawo społeczeństwa do wolnego wyboru. Zmiany następują powoli.
    Nie jesteś w stanie przymusem narzucić standardów arch. Zwłaszcza przez polityków którzy robią to na pokaz. (Jak z sortowaniem śmieci - był wielki szum, a wszystko zostało po staremu)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od kilkunastu lat mieszkam w Szwecji i rzeczywiście widzę olbrzymie różnice związane ze sposobem dbania o swoją i cudzą (wspólną) własność. To fakt że są tu wysokie podatki ale jest równocześnie poczucie że ich redystrybucja jest z pożytkiem dla większości. Pewien rodzaj standardów budowlanych wynika między innymi z czegoś co można by nazwać skromnością. Nie jestem pewien ale wydaje mi się że jest to związane z protestanckim etosem pracy. Społeczeństwo jest stosunkowo mało zhierarchizowane i właściwie w wielu grupach wstyd jest nie zajmować się czymś dla dobra ogółu. Po pytaniu o hobby pojawia się często temat do jakich stowarzyszeń się należy. Małe ulice łączą się w większe organizacje, organizują wspólne zebrania i prace porządkowe. To co to piszę nie oznacza że nie podoba mi się polski indywidualizm, ale gdzieś powinien być pociągnięty rodzaj równowagi. Wolałbym żeby szpanowanie funkcjonowało bardziej na poziomie 'być' i 'dawać' niż 'mieć'... Możliwe, że jednak w Polsce jest tak, że najpierw trzeba się wzbogacić, żeby potem zacząć w końcu dawać coś od siebie...
    Pozdrawiam
    tradilus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najpierw się wzbogacić ? ale to nie jest tak że przez to upadła Rzeczypospolita ? Własny interes, indywidualizm, brak krytycyzmu szlachty. Obrona przez atak - "tak kradniemy ale oni też!". Tak mnie uczyli na języku polskim w liceum. Chyba chodzi o to żeby wyciągać wnioski i się uczuć, rozwijać jako społeczeństwo, a nie się obrażać i zapierać (co jest u nas częstym instynktownym zachowaniem). SiP nadałeś fajny temat, mam wrażenie że uczuję to samo. U mnie na 26 mieszkań co roku przychodzą 3 osoby (wliczając mnie) i to pomimo że mieszkają tu ludzie całkiem na poziomie. Inna manifestacja - wystarczy zobaczyć co się dzieje na drogach - każdy się pcha ryzykując życie, żeby zaoszczędzić 5 min i być pierwszym, zero pomyślunku, zero współpracy.
      Pracuję teraz dla firmy ze Skandynawii - jestem tam często, żeby było zabawniej jest to praca dla banku inwestycyjnego, i tak na prawdę bliższa jest mi ta germańska mentalność niż nasza. Oni potrafią być durni jak wszyscy, ale zyskują na współpracy. Tutaj często czuję że mam inne, bardziej kolektywne podejście, i to się nie zmienia od 34 lat.

      Natomiast co do ustawy o drzewach, to uważam że liberalizacja była ok, mamy najsurowsze kary na świecie na prywatnych posesjach pod zabudowę (bo w lesie max. kara to 5tyś zł)...chore bo jak masz działkę to za tym idzie odpowiedzialność, jak jesteś odpowiedzialny to musisz mieć możliwość gospodarować. Żeby daleko nie szukać jak masz wspólnotę i zwali ci drzewo to musisz mieć większość głosów żeby złożyć wniosek o zgodę żeby to drzewo usunąć.. inaczej kara. Karę mogą ściągać od kogokolwiek ze wspólnoty możesz to być Ty. Jak to zorganizować.. nie da się, ale nie musisz się bać że ktoś cię będzie za to ścigał (o ile sąsiad nie doniesie), i tak się tu u nas żyje na tej naszej wsi.... ;)

      Usuń
  6. Dobry wpis i bardzo prawdziwy a wielka szkoda:( Ale SIP Polacy od lat są uczeni przez rządzących że nie mają wpływu na nic więc doszli do słusznych wniosków skoro władza kradnie to ja też będę kradł ile wlezie a jak złapią pomyśle:( Polska w latach 1772 - 1795 została rozebrana właśnie z tych powodów warchołstwa i myślenia tylko o sobie. Po odzyskaniu niepodległości były elity co chciały budować wspólnie ale te elity w większości zginęły i zostały na zachodzie bo nie miały do czego wracać a w Polsce rozsiadły się na stanowiskach wieśniaki partyjne. SIP mentalność naszego narodu zmienią tylko rozbiory :((( bo polak mądry jest po szkodzie a nie przed

    OdpowiedzUsuń
  7. Pełna zgoda - nie obywatele z nas, nie społeczeństwo a indywidualni konsumenci (za wczorajszym Guardianem). Wszędzie na świecie jest to problem, nad przyczynami można by podyskutować. Ale my chyba mamy wyjątkową skłonność do indywidualizmu - wolimy źle pojętą wolność i hołubimy prywatność (komentarze na temat świętego prawa do wycinki drzew na własnym terenie są tego potwierdzeniem), nie lubimy sąsiadów ani w ogóle innych ludzi (stąd płoty i inne sposoby na odgradzanie się), odruchy społeczne kończą się u nas na machaniu flagami na różnego rodzaju protestach (ale już budżet partycypacyjny, o którym piszesz, czy praca na rzecz lokalnej społeczności niekoniecznie nas interesuje) - żeby było po naszemu ale żeby ktoś inny to zrobił. Gustu architektonicznego nie mamy tak samo, jak nic nie wiemy o urbanistyce - w miastach pasteloza tam, gdzie żądzą spółdzielnie, bezguście i groch z kapustą, gdzie żądzą prywatni właściciele, o zieleni miejskiej paskudnie poprzycinanej nie wspomnę (średnia długość życia drzew w mieście w Polsce wynosi 10 lat), wszędzie reklamy, brak planów zabudowy (stąd potem osiedla bez dróg albo bez szkół i przychodni), rozwiązania komunikacyjne, na które wszyscy narzekają (ja jako osoba bez samochodu w szczególności) a co do przyrody, to żal serce ściska jak bardzo nie rozumiemy, że jesteśmy jej częścią i to co z nią robimy ma na nas wpływ (takie na przykład trucie mrówek albo zabijanie kretów na prywatnych podwórkach, o zanieczyszczeniu światłem i masowym używaniu jednorazowych torebek plastikowych nie wspomnę - a każdego kto jest temu przeciwny wyzywa się zaraz od eko-terrorystów (ach, kochamy te łatki, prawda?)). I tak będzie dopóty, dopóki w szkołach nie będziemy młodych ludzi uczyć myśleć krytycznie, dyskutować i samodzielnie (ale niekoniecznie indywidualnie i na stopnie) zdobywać wiedzę. Bo to wszystko gdzieś na świecie już zostało przepracowane. Tylko my jeszcze o tym nie słyszeliśmy w naszym odgrodzonym od sąsiadów ogródku przy grillu...

    Pozdrawiam,
    Anna

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP