01 listopada 2017

Zakaz handlu w niedzielę, doświadczenie Węgrów

Obecny rząd czerpie garściami (lub papuguje) pomysły z Węgier. Nie inaczej jest w sprawie potencjalnego zakaz handlu w niedzielę. Krótkie podsumowanie skutków i finał, umieszczam na blogu.

Zakaz handlu w niedziele na Węgrzech wszedł w życie w marcu 2015 roku. Zakaz NIE dotyczył:


  • aptek i sklepów działających w placówkach medycznych (np. szpitale),
  • sklepów umiejscowionych na lotniskach, dworcach autobusowych czy kolejowych,
  • stacji paliw,
  • jednostek wojskowych
  • instytucji penitencjarnych (np. więzień)
  • publicznych miejsc handlu, w tym targowisk rolników,
  • hoteli i restauracji
  • wszelkich działalności bezpośrednio powiazanych z turystyką,
  • jednostek oświatowych i kulturowych.
Zakaz nie dotyczył małych sklepów (poniżej 200 m2) jeśli osoba w nim pracująca ma minimum 20% udziałów we własności w sklepie. Zakaz nie dotyczył też kilku niedziel świątecznych.

Skutki wprowadzenia zakazu:
  • 2/3 Węgrów przeciwnych zakazowi (brak popularności)
  • wydłużenie pracy sklepów w pozostałe 6 dni, do również 23.00 w dużych sklepach
  • mniejsze zarobki pracowników w sklepach (stracili dodatek 50% za pracę w niedziele, zyskując dodatek 30% za pracę po godzinach)
  • brak wpływu na liczbę pracujących (nie doszło do zwolnień)
  • zaobserwowano problemy operacyjne w dużych sklepach (głównie problemy z parkingiem)
  • znikomy wpływ na obroty liczonym jako cały rynek gdyż obroty wzrosły w czwartek, piątek i sobotę po 25%,
  • spadek klientów centrum handlowych nawet o połowę
    • wiele malli było zamkniętych w niedzielę, mimo prób działania z otwartymi restauracjami i kinami
Sam zakaz stał się z czasem bardzo niepopularny i w konsekwencji zakaz został odwołany w kwietniu 2016 roku tj po roku działania.


Przed zamknięciem jedno z ministerstw opublikowało inne dane, niż stowarzyszenia i izby które wskazywało:
  • obroty w sektorze detalicznym rok do roku wzrosły o 5,6% (pominięto tu koniunkturę, wpływ wzrostu PKB czy jego spadku a posiłkowano się samym obrotem w handlu)
  • większość sklepów zanotowała wzrost obrotów, szczególnie sklepy z żywnością (4,9%)
  • stracił sektor motoryzacyjny, głównie części,
  • wzrosła sprzedaż przez internet (nie przedstawiono danych)
  • spadły obroty w dużych sieciach a wzrosły w małych sklepach (nie przedstawiono danych)
  • cały sektor stworzył 300 nowych miejsc pracy (brak informacji historycznych, np. przed wejściem zakazu)
  • po roku istniało 6200 wakatów w sektorze (brak informacji historycznych, np. przed wejściem zakazu)

Dwie ciekawostki:
  • węgierscy socjaliści popierali zniesienie zakazu i odebrali to jako sukces polityczny,
  • Na Węgrzech jak i w Polsce stosuje się najgorsze praktyki stanowienia prawa. Zakaz odwołano formalnie 1 dzień po komunikacie, przegłosowując go w parlamencie w 24h.

6 komentarzy:

  1. Smutne to stanowienie prawa. Wg. mnie wystarczyłoby aby sobota była płatna +50% a niedziela + 100% dla pracowników. I prawie wszyscy byliby szczęśliwi.

    OdpowiedzUsuń
  2. czyli w zasadzie same pozytywne efekty. To czym u nas straszą właściciele dużych sieci (spadek sprzedaży, zwolnienia, spadek PKB) się nie sprawdziło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwolnien nie było, PKB nie spadło.

      Co do spadku sprzedazy to ogólnie nie było, nastąpiły małe zmiany procentowe (ciut wiecej małe sklepy, ciut mniej duze sieci).

      Pracownicy sklepów troche stracili (brak lepiej platnej niedzieli, dłuższe godziny np. do 24 w tygodniu).

      Węgrzy niezadowoleni gdyż większy tłok w sklepach i koniecznosc zakupów po godzinach w dni robocze i sobotę, czuli się troche jak by permanentnie były małe święta w okresie czwartek-sobota (większe kolejni, zapchane parkingi).

      Usuń
  3. U Niemczech taki zakaz obowiazuje od lat i funkcjonuje to dobrze, wiec nie widze problemu i w PL.

    PawelW

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobne przepisy obowiązują już w 9 z 28 państw Unii Europejskiej, m.in. w Niemczech, Austrii, Belgii, Francji, Grecji, Holandii, Luksemburgu i na wyżej wspomnianych Węgrzech. W Chorwacji i we Włoszech, gdzie nie ma ustawowego zakazu, zwyczajowo zamyka się jednak sklepy w niedzielę.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP